Sukces populistów

Redakcja
Populistyczna Partia Pracy będzie miała najwięcej mandatów w litewskim Sejmie - wynika ze wstępnych danych. Na Litwie odbyła się wczoraj druga tura wyborów parlamentarnych. Populiści nie będą mieli jednak większości w parlamencie.

Korespondencja "Dziennika" z Wilna

   Partia Pracy zdobyła 39 mandatów w 141-osobowym parlamencie - podała wczoraj wieczorem Główna Komisja Wyborcza po obliczeniu ponad 90 proc. głosów oddanych w niedzielnych wyborów. Na drugim miejscu znalazła się rządząca obecnie koalicja socjaldemokratów i socjalliberałów - 31 mandatów. Konserwatyści uzyskali 25 mandatów, Związek Liberałów i Centrum - 18, koalicja Rolandasa Paksasa - 11, Związek Partii Chłopskiej i Nowej Demokracji - 9, Akcja Wyborcza Polaków na Litwie - 2, Związek Chrześcijańskich Konserwatystów - 1. Pięć mandatów uzyskali kandydaci niezależni.
   W pierwszej turze wyborów, 10 października, żadnej partii nie udało się zagwarantować sobie zdecydowanej większości. Wybory parlamentarne na Litwie odbywają się według mieszanej, większościowo-proporcjonalnej ordynacji wyborczej. Wczoraj o mandat w każdym z okręgów jednomandatowych rywalizowało dwóch kandydatów, którzy zdobyli najwięcej głosów w pierwszej turze.
   O 66 wolnych miejsc w parlamencie walczyło w okręgach jednomandatowych 48 przedstawicieli Partii Pracy (kierowanej przez Wiktora Uspaskicha, multimilionera rosyjskiego pochodzenia, który przybył na Litwę w latach 90.), 23 z koalicji socjaldemokratów i socjalliberałów, 20 konserwatystów, 18 przedstawicieli Związku Liberałów i Centrum, 5 ze Związku Partii Chłopskiej i Nowej Demokracji, 3 z Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, po dwóch z koalicji Rolandasa Paksasa i Związku Chrześcijańskich Konserwatystów, a także 10 kandydatów niezależnych.
   Według wstępnych danych frekwencja wyniosła ok. 40 proc.
   W drugim etapie wyborów o miejsca w litewskim Sejmie ubiegało się troje Polaków - mer rejonu wileńskiego Leokadia Poczykowska, kierownik wydziału oświaty rejonu wileńskiego Jarosław Narkiewicz oraz starosta podwileńskich Grygiszek Leonard Klimowicz. W pierwszej turze do Sejmu wszedł tylko jeden przedstawiciel Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, lider tej partii poseł Waldemar Tomaszewski.
   Politycy właściwie ze wszystkich ugrupowań, które dotychczas zasiadały w Sejmie, zastanawiali się, jak nie dopuścić do władzy Partię Pracy, uważaną za populistyczną i prorosyjską.
   Zdaniem obserwatorów możliwe są dwa rozwiązania dotyczące przyszłego rządu: koalicja socjaldemokratów i socjalliberałów z Partią Pracy oraz "koalicja tęczowa", w której skład weszliby socjaldemokraci, socjalliberałowie, konserwatyści i Związek Liberałów i Centrum.
   Podczas wyborów rozpowszechniło się na Litwie nowe zjawisko - kupowanie głosów wysyłanych pocztą. Tylko podczas drugiej tury za pośrednictwem poczty głosowało 8,1 proc. wyborców. Wielu z nich oddało głosy na te partie, których przedstawiciele proponowali im np. butelkę wódki. Główna Komisja Wyborcza wezwała nawet policję do patrolowania urzędów pocztowych, żeby zapobiec tym praktykom. Najbardziej aktywnymi kupcami głosów byli - jak twierdzą media - przedstawiciele Partii Pracy. Wszczęto prawie 10 dochodzeń wobec osób usiłujących przekupić wyborców. Winnym tego wykroczenia grozi kara nawet do 3 lat pozbawienia wolności.
JADWIGA BIELAWSKA

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie