Sułkowice. "Kowadło" chce zachować gwarę dla potomności

Maciej Hołuj
Urszula Woźnik - Batko, prezeska Towarzystwa Przyjaciół Sułkowic "Kowadło" opowiada o tym, jak sułkowicka gwara stała się bohaterką... książki.

Spośród wielu inicjatyw Towarzystwa Przyjaciół Sułkowic „Kowadło”, mających na celu kultywowanie dawnych tradycji, w chwili obecnej na czoło wybija się wydanie książki poświęconej gwarze sułkowickiej. Skąd wziął się pomysł na taką książkę?
Naukowe opracowanie gwary sułkowickiej było jednym z pierwszych pomysłów zaczynającego swą działalność w 2013 roku stowarzyszenia. Niestety nie udało się go wówczas zrealizować, temat jednak wciąż powracał na spotkaniach stowarzyszenia i czekał na lepszy czas. Drugim powodem zajęcia się tym zagadnieniem był fakt, że jeden z naszych członków, pan Roman Kozik, pisze wiersze gwarą dbając o zachowanie sułkowickiego „godania”.

Kto zajął się opracowaniem wydawnictwa?
Była to grupa ludzi. Merytorycznie pracę wykonały polonistki – Anna Witalis - Zdrzenicka i ja. Nad wierszami pana Kozika czuwał Władysław Bartosz, zaś charakterystycznymi rysunkami okrasił wydawnictwo Jan Socha.

Przy pracy nad książką posłużyliście się Państwo dziełem profesora Jana Magiery z UJ, który już sto lat temu zajął się tematem sułkowickiej gwary. Na ile wydana przez „Kowadło” książka jest przedrukiem dzieła profesora Magiery, a na ile zupełnie nowym opracowaniem?
Przedrukowaliśmy większą część rozprawy prof. Magiery. Zdawałyśmy sobie jednak sprawę z tego, że lektura tej pracy dla czytelnika, który nie posiada wykształcenia filologicznego, byłaby bardzo trudna. Chciałyśmy jednak, aby jak najwięcej osób mogło zapoznać się z tym opracowanie. Dlatego dość duże skróty obejmują przede wszystkim fonetykę, gdyż jest to dziedzina bardzo specjalistyczna i mało czytelna dla szerszego grona odbiorców. Nie ingerowałyśmy oczywiście w treść tego tekstu, specyficzny styl, ani w ortografię, która 100 lat temu w wielu przypadkach różniła się od dzisiejszej.

Gdzie można dostać książkę, aby się z nią zapoznać?
Przede wszystkim w bibliotekach.

Skąd wzięliście Państwo fundusze na wydanie książki?
Książka została sfinansowana z funduszy pożytku publicznego Gminy Sułkowice. Bardzo się cieszymy, że udało nam się ten grant pozyskać. Ale jak wiadomo, pieniądze z pożytku publicznego to małe granty, więc i nakład nie jest wysoki. Chodziło nam bardziej o dokumentację, niż o szeroką dystrybucję. Pozyskane pieniądze pozwolą nam na zaopatrzenie w tę pozycję bibliotek gminnych, szkolnych i oczywiście bibliotek myślenickich.

Czy mieszkańcy Sułkowic posługują się jeszcze dzisiaj gwarą?
Niestety dzisiaj w Sułkowicach gwara na co dzień już praktycznie nie występuje. Co prawda starsi mieszkańcy umieją posługiwać się gwarowym językiem, jednak nie jest to chyba ten sam język, którym posługiwali się ich dziadkowie za młodych lat. Nie ma już tamtych Sułkowic, gdzie przedmiotom codziennego użytku nadawano własne, nasze i nigdzie indziej nie spotykane nazwy. W codziennym życiu stare słowa czasami wplatają się niepostrzeżenie w język codzienny, czasami jeszcze tu i ówdzie w sklepie ktoś kupuje „pączko” i „pomarańcza”, ktoś zrobi coś „najsamprzód”, pójdzie komuś „na wulo”, a na Wigilię gotuje kompot z „susorek”.

Na koniec, proszę powiedzieć coś w gwarze sułkowickiej?
Nasom gwarom sie godało, dzisiok sie ino mówi. Kcieli my w ksiunszce troche o ty gwarze pogodać, zeby nikt o ni nie zabocył. Bo to, co momy dzisiok, to pszecie insky świat.

Polska stała się bezpieczna

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie