Super Austria

Redakcja
Korespondencja "Dziennika" z Ramsau

Piorunujący finisz Hoffmanna

Piorunujący finisz Hoffmanna

Korespondencja "Dziennika" z Ramsau

Biegacze Austrii złotymi medalistami w sztafecie! Ograli na finiszu o 0,2 sekundy Norwegów, którzy zdobywali złoto w ostatnich czterech mistrzostwach świata. Na trzecim miejscu Włosi. Triumf gospodarzy oglądało aż 45 tysięcy widzów (rekord frekwencji mistrzostw) usytuowanych na stadionie i wzdłuż całej trasy.
Faworytami sztafety byli Norwegowie z Daehlie, Alsgaardem, który uważany jest za mistrza finiszu. Ale o "złocie" myśleli też Austriacy, ich trener Walter Mayer w gazecie "Salzburger Nachrichten" zapowiadał, iż będą walczyć o najcenniejsze trofeum: - Mamy aktualnie świetną czwórkę: Gandler, Stadlober, Botwinow, Hoffmann. Nie boimy się Norwegów!

Norwegowie z tyłu

Już na I zmianie stylem klasycznym wicemistrz olimpijski z Nagano na 10 km Austriak Gandler podyktował tak ostre tempo, iż rywale zostali z tyłu. Najgroźniejszy rywal Norweg Bjervig był 5, ze stratą ponad 17 s, przed nim byli rewelacyjnie biegnący zawodnicy z Estonii i Słowacji.
Biegnący na 2 zmianie (też klasykiem) blisko 37-letni Austriak Stadlober (prawnik z wykształcenia, zdobył już w Ramsau "srebro" na 10 km st. klasycznym) powiększył przewagę nad Norwegami (biegł Jaevne) do 31 sekund.

Sekundy grozy

Teraz ruszył na trasę (na 3 i 4 zmianie biegano "łyżwą") Austriak z rosyjskim rodowodem (zdobywał dla Rosji medal w sztafecie w 1993 roku) 31-letni Botwinow, za nim w pogoń ruszył Daehlie. Norweg po przebytej niedawno chorobie (grypie) nie jest w Ramsau w najwyższej formie, nie biegł tak lekko jak zwykle. Botwinow utrzymywał przewagę 25-30 sekund. Ale nagle, nieoczekiwanie, gdzieś na 2 km przed strefą zmian, na jednym ze zjazdów potknął się i upadł. Zanim się pozbierał, stracił ok. 20 sekund. Przy upadku złamał kijek: - "G... - zakląłem w pierwszej chwili. Byłem już potwornie zmęczony, dwie narty wjechały mi jeden ślad, naszły na siebie i upadłem. Złamałem kijek, dostałem na szczęście szybko zapasowy od jednego z naszych trenerów, ale był trochę za krótki - mówił po biegu Botwinow. Przy upadku uszkodził jeszcze wiązanie, puścił mu "rzep" trzymający but. Mimo to Botwinow przybiegł do strefy zmian o 10 s przed Daehlie.

O centymetry!

Na ostatnią zmianę wyruszył 24-letni Hoffmann, brązowy medalista z Nagano w biegu na 50 km i świeżo upieczony mistrz świata na 15 km w biegu na dochodzenie Norweg Alsgaard. Byłem przekonany, że Norweg szybko dogoni Austriaka, a potem tak "depnie" na jednym z podbiegów, iż ten zostanie z tyłu. Alsgaard po kilku kilometrach doszedł rzeczywiście Hoffmanna, ale nikt nie chciał teraz dyktować tempa. Zaczęły się narciarskie szachy.
Przed wjazdem do przodu skoczył Hoffmann, pierwszy wbiegł na ostatnią prostą. Za nim 1-2 metry z tyłu Norweg. Zawodnicy biegli po sąsiednich torach. Słynący z piorunującego finiszu Alsgaard zbliżał się do Hoffmanna, ale ten stale prowadził. Na mecie Austriak wyrzucił nartę z butem do przodu i pierwszy o jakieś 20-30 centymetrów przerwał linię mety.

Najpiękniejszy dzień w życiu

Stadion oszalał ze szczęścia. Gandler, Stadlober, Botwinow ściskali leżącego na śniegu Hoffmanna. To pierwszy złoty medal Austriaków w historii MŚ w sztafecie. Przed 66 laty zdobyli brązowe krążki na mistrzostwach, też na swoich trasach w Innsbrucku. A Norwegowie, jak przystało na wielkich sportowców, gratulowali rywalom. - Hoffmann mnie zaskoczył - mówił Alsgaard, nie spodziewałem się, że jest tak szybki na finiszu. Dla Daehliego był to już 29. medal (!) zdobyty w igrzyskach i MŚ. Ale zapewne liczył na więcej.
Christian Hoffmann: - To najpiękniejszy dzień w moim życiu. Moja taktyka była prosta: miałem zostawić jak najwięcej sił na finisz. Swoje szanse na finiszu oceniałem 50 na 50. Kiedyś już w takim biegu ograłem Alsgaarda. A na ostatniej prostej nie było żadnej kalkulacji, głowa do przodu, w ostatnie 100 metrów włożyłem wszystkie siły. Mamy złoto! To niewiarygodne!
Wyniki: 1. Austria (Markus Gandler, Alois Stadlober, Michaił Botwinow, Christian Hoffmann) 1:35.07,5, 2. Norwegia (Espen Bjervig, Erling Jevne, Bjoern Daehlie, Thomas Alsgaard) 1:35.07,7, 3. Włochy (Giorgio Di Centa, Fulvio Valbusa, Fabio Maj, Silvio Fauner) 1:36.38,1. 4. Niemcy 1:36.53,9, 5. Finlandia 1.36.56,3, 6. Szwecja 1:37.50,9 7. Rosja 1.38.05,6, 8. Czechy 1:39.51,3.
Andrzej Stanowski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie