Świadek półwiecza

ALG
Jest drugim, po kościele parafialnym, najbardziej charakterystycznym dla Proszowic obiektem. Trudno wyobrazić sobie pocztówkę lub folder promocyjny bez jego sylwetki. Wokół niego koncentrują się wszelkie uroczystości państwowe i wiele religijnych. Pomnik Tadeusza Kościuszki na proszowickim Rynku stoi już od blisko pięciu dziesięcioleci.

Przed 50 laty narodziła się idea budowy pomnika Tadeusza Kościuszki na proszowickim Rynku, dwa lata później nastąpiło jego odsłonięcie

   Coraz mniej osób pamięta czasy, kiedy go nie było. Jednym z nich jest Tadeusz Kulisa, w latach 50. i 60. ubiegłego stulecia przewodniczący Miejskiej Rady Narodowej (to funkcja będąca w pewnym zakresie odpowiednikiem dzisiejszego burmistrza). Mimo sędziwego wieku, jako przedstawiciel Związku Kombatantów RP i Byłych Więźniów Politycznych, kilka razy w roku zjawia się pod pomnikiem, który powstał m.in. dzięki niemu, by złożyć wiązankę kwiatów. W każdy wtorek przechodzi obok niego, idąc na dyżur do siedziby ZKRPiBWP. - W połowie lat 50. mieliśmy mnóstwo rzeczy do zrobienia. Nie było dróg, wodociągów, trwała dopiero elektryfikacja. Mimo to nie zapomnieliśmy o kulturze. Około roku 1955 pojawiła się idea, by na miejskim Rynku stanął pomnik Tadeusza__Kościuszki - wspomina.
   Więcej szczegółów z historii powstania monumentu poznajemy z kopii aktu erekcyjnego, który Tadeusz Kulisa osobiście przyniósł do naszej proszowickiej ekspozytury. Oryginał dokumentu (jeden z czterech, jakie powstały) został wmurowany w fundamenty cokołu, na którym stoi Naczelnik. - Z woli społeczeństwa całego powiatu powołano komitet budowy pomnika przy prezydium Miejskiej Rady Narodowej. Komitetowi patronował przewodniczący Powiatowej Rady Narodowej Adam Jasiński - głosi akt erekcyjny. W skład komitetu weszli: dyrektor Liceum Ogólnokształcącego Franciszek Kurczała (jako prezes), dyrektor Banku Spółdzielczego Edward Knauer, I sekretarz Komitetu Powiatowego PZPR Kazimierz Rygucki oraz Wacław Liguziński (naczelnik miejscowej poczty), Stefan Czekaj z Gminnej Spółdzielni i nauczyciel biologii Jan Mazurski.
   Gdy już powołano komitet, trzeba było przygotować projekt pomnika. Wyłoniono go w drodze konkursu, w którym wzięli udział krakowscy rzeźbiarze. Ostateczną decyzję podjęła komisja, którą kierował przewodniczący krakowskiego oddziału Związku Polskich Artystów Plastyków prof. Fryderyk Toth. Oprócz niego w skład komisji wchodzili: prof. Stanisław Rzecki, doc. Wanda Ślędzińska i artysta malarz Bronisław Heyduk. Autorem najlepszego projektu okazał się Tadeusz Stulgiński. To, co zaprojektował, można oglądać od blisko 50 lat: "Rzeźba prawie czterometrowej wysokości, przedstawia wodza w sukmanie z dumnie podniesioną głową, z manifestem połanieckim i obnażoną szablą w dłoni" - głosi akt erekcyjny. Warto dodać, że pomnik został wykuty z jednej dwudziestotonowej bryły kamienia pińczowskiego.
   Nie od razu jednak pomnik na rynku stanął. Od powołania komitetu do odsłonięcia minęło około 2 lat. Pierwszym problemem, z jakim musieli uporać się inicjatorzy, były finanse. - Środki pochodziły głównie ze sprzedaży cegiełek wśród mieszkańców - przypomina Tadeusz Kulisa. Umieszczony na cokole napis "Tadeuszowi Kościuszce Ziemia Proszowska" jest więc jak najbardziej uzasadniony. Kolejny kłopot stanowiła lokalizacja. Wyznaczenie odpowiedniego miejsca wymagało wykonania wielu pomiarów, planów, zwłaszcza że było to połączone z pracami nad "planem uporządkowania całego miasta pod względem urbanistycznym". - Był to okres, w którym przebudowywano Rynek. Wcześniej był wyłożony brukiem, tzw. kocimi łbami. Nie bardzo na koncepcję przebudowy zgadzał się konserwator zabytków, dlatego wszystko trwało dość długo - mówi Henryk Pomykalski.
   Uroczyste odsłonięcie pomnika miało miejsce 24 listopada 1957 roku, w 140. rocznicę śmierci Tadeusza Kościuszki. Jak uzasadniono w akcie erekcyjnym, "na rynku miasta powiatowego Proszowic, położonego najbliżej pola bitwy racławickiej". Patronat nad imprezą objęli wiceminister obrony narodowej gen. Janusz Zarzycki i wiceminister kultury i sztuki Edward Marzec. Ten ostatni - to bardzo ciekawa postać. Wywodził się spod Proszowic, był poetą, w czasie wojny więźniem obozu w Oświęcimiu. W dobie odwilży gomułkowskiej na krótko został wiceministrem kultury. Jako osoba związana z ziemią proszowicką wziął udział w uroczystości. Obecna była również delegacja I Dywizji Wojska Polskiego im. Tadeusza Kościuszki oraz prawnuczka bohatera z cokołu, 70-letnia wówczas Stefania Dąbrowska.
   Tylko w tym miesiącu pod pomnikiem Naczelnika trzykrotnie świętowano. Najpierw z okazji 214. rocznicy uchwalenia Konstytucji 3 maja, potem kwiaty złożyli uczestnicy obchodów Święta Ludowego, wreszcie w środę swojego patrona uczcili uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1. Przez blisko 50 lat, mimo wykonanych niedawno zabiegów czyszczenia pomnika, postać wodza powstania narodowego w sukmanie nieco poszarzała. Pamiątką po próbie jego odnowienia jest... szpiczasty nos bohatera - kawałek pińczowskiego kamienia nie wytrzymał ciśnienia wody - który jednak nie pozbawił go dostojeństwa. Tekst i fot. (ALG)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie