Święta Krowa i Grube Ryby

Redakcja
Odwiedziłem nowy klub, w którym, jak zapewniają właściciele, grany będzie jazz awangardowy. Nazywa się "Święta Krowa" i mieści się w piwnicy przy Floriańskiej 16. Podczas środowej inauguracji zagrał duet nieposkromionych artystów awangardowych - Joe Giardullo, amerykański saksofonista sopranowy, oraz Mikołaj Trzaska, polski muzyk kojarzony z ruchem jazzowym, a grający na saksofonie altowym i klarnecie basowym.

Cały ten jazz

   Program występu i jego treść zostały wyimprowizowane. Muzycy spotkali się i wyszli razem na scenę, znając się wyłącznie z nagrań. Taka muzyczna przygoda może zakończyć się powodzeniem, gdy artyści są nie tylko utalentowani, ale też mają tzw. dobry dzień. Brak podstawy harmonicznej w postaci basu, jak również stałego pulsu, dawał słuchaczowi pełną wolność słuchania, dowolnego kojarzenia zderzeń przede wszystkim barwowych, potem niekonwencjonalnie melodycznych. O wyszukanej harmonizacji trudno mówić przy dwóch instrumentach linearnych. Ta więc muzyka duetu była bardzo odległa od jazzu, muzyk świata, komponowanej muzyki awangardowej, gdyż wszystko, naprawdę wszystko, było dziełem przypadku. I jak to ma miejsce z przypadkami, czasami była lirycznie piękna, czasami drapieżna, a czasami po prostu nudna. Niemniej w kilku momentach zasłuchałem się. Zapewne techniczna wirtuozeria obydwu muzyków miała tu kapitalne znaczenie.
   W sobotę wyprawiłem się do Zabierzowa, gdzie miejscowe Samorządowe Centrum Kultury zorganizowało w restauracji Grube Ryby koncert kwartetu Janusza Muniaka.
   Reprezentacja społeczeństwa tej bogatej gminy była liczna i znakomita z panią wójt, nb. miłośniczką jazzu na czele. Sympatyczni słuchacze wypełniający dwupoziomowy lokal życzliwie przyjęli koncert kwartetu Muniaka w składzie Paweł Kaczmarczyk - pianino, Maciej Adamczak - kontrabas, Paweł Dobrowolski - perkusja. W przypadku Muniaka satysfakcja słuchania polega nie na podziwianiu doboru repertuaru, który jest od lat prawie niezmienny, lecz na śledzenia piękna i logiczności improwizacji. Lider gra pięknym tonem, wzrusza w balladach ze słynną "Body and Soul", ekscytuje w szybkich tempach. Słuchanie go w towarzystwie perfekcyjnie precyzyjnych młodych muzyków jest wielką przyjemnością. Jak się okazuje, nie tylko dla mnie.
GRZEGORZ TUSIEWICZ

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie