Święto "Dzieci Krakowskich"

Redakcja
Paweł Stachnik: Krakowskie fotografie

   18 maja 1924 r. w Krakowie odbyły się uroczystości święta 20. pułku piechoty nazywanego "Dziećmi Krakowskimi". Pułk otrzymał w darze sztandar ufundowany przez obywateli ziemi krakowskiej.
   Cały Kraków tonął tego dnia we flagach narodowych, z niektórych okien zaś zwieszały się wzorzyste dywany. Pogoda dopisała, świeciło słońce, niebo było czyste i błękitne. Od rana publiczność ciągnęła przed gmach Urzędu Wojewódzkiego, gdzie zatrzymał się specjalnie przybyły na uroczystość prezydent Rzeczypospolitej Stanisław Wojciechowski. Ludzie ustawiali się także wzdłuż ulic, którymi dostojny gość miał przejechać na rynek. Wyjazd z urzędu miał odbyć się o godz. 10 rano, ale już o pół do dziewiątej poranni przechodnie na plantach mogli spotkać prezydenta, który w towarzystwie wojewody i kilku osób ze świty zażywał rannej przechadzki, kierując się w stronę Wawelu. Przechodnie ze wzruszeniem odkrywali głowy widząc wyniosłą postać pierwszego Dostojnika Państwa. Po powrocie ze spaceru prezydent witany gromkimi okrzykami przez rozstawioną w szpalery młodzież szkół średnich przyjął w budynku województwa raport od inspektora armii gen. Stanisława Szeptyckiego, a następnie na krótkiej audiencji komitet organizacyjny uroczystości. Tuż przed wyjazdem pod budynek w krótkim galopie zajechał przyboczny szwadron ułanów. W jego asyście prezydent z Basztowej, ulicą Floriańską, przejechał w otwartym powozie na rynek. Tam odbył się przegląd pododdziałów pułku ustawionych w szyku. Prezydent w otoczeniu swojej świty przeszedł wzdłuż frontu pułku. Na tle arkad Sukiennic ustawiony został ołtarz polowy. Dokoła niego stanęli przedstawiciele władz cywilnych i wojskowych. Na honorowym miejscu, w ozdobnym fotelu zasiadł prezydent. Obok ołtarza, na specjalnym stole złożono rozwinięty sztandar pułku. Wśród przybyłych na uroczystość oficjeli byli m.in. wojewoda Kowalikowski, prezydent miasta Federowicz, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego prof. Łoś, prezes sądu apelacyjnego Wolter, prezes kolei Prachtil, kilku posłów i senatorów, generałowie: Szeptycki (inspektor armii), Kuliński (dowódca Okręgu Korpusu), Rozwadowski, Górecki, Jahoda, Gosławski i inni. Uroczystością dowodził gen. Ledóchowski. Mszę przy ołtarzu polowym sprawował biskup Gall w asystencji generała kapelana Niezgody i w obecności biskupa Sapiehy. W mszy uczestniczyły tysięczne rzesze _publiczności. _Jak pod tchnieniem wiatru łan zboża, tak chylą się kornie głowy olbrzymiego tłumu na odgłos ministranckiego dzwonka - napisał sprawozdawca prasowy. Po zakończeniu mszy przystąpiono do dalszych punktów uroczystości. Oficerowie 20. pułku z dobytymi szablami złożyli ślubowanie na sztandar trzymany przez chorążego. Następnie biskup Gall wbił w drzewce sztandaru trzy pierwsze gwoździe na chwałę Boga w Trójcy Jedynego. Po nim gwóźdź wbił prezydent Wojciechowski. Wojewoda Kowalikowski odczytał długą listę osób, których nazwiska zostały uwiecznione przez wbicie imiennych gwoździ w drzewce. Byli wśród nich m.in. marszałek Józef Piłsudski, premier Władysław Grabski, minister obrony gen. Władysław Sikorski, biskup Adam Sapieha, prezydent Jan Kanty Federowicz i sam Kowalikowski. Coraz to nowa wyczytywana osoba podchodziła do spoczywającego na stole sztandaru, gdzie rozlegał się stukot młotka. W tle przygrywała orkiestra 20. pułku. Po wbiciu gwoździ sztandar podniósł prezes komitetu fundacyjnego Wodzimowski i przekazał prezydentowi Wojciechowskiemu. Ten z kolei wręczył go dowódcy pułku płk. Kruk-Szusterowi.
   Sztandar, niesiony przez chorążego, popłynął nad głowami tłumu wzdłuż wyprężonych oddziałów, by zatrzymać się przed pierwszym batalionem pułku. Orkiestra zagrała hymn narodowy. Na mównicy pojawił się ks. kapelan Niezgoda, który wygłosił płomienne przemówienie. Po nim obecne na rynku oddziały pułku złożyły uroczystą przysięgę na wierność nowo otrzymanemu znakowi. Jako pierwszy przed frontem pododdziałów ślubował dowódca płk Kruk-Szuster. Przysięgę odbierali gen. Szeptycki i gen. Kuliński. Twarde, urywane słowa przysięgi wojskowej, powtarzane tysiącznemi usty z palcami wzniesionemi ku niebu... - pisał reporter. Po wygłoszeniu roty przysięgi prezydent wraz ze świtą przeszedł pieszo pod Uniwersytet Jagielloński, gdzie przedefilować miał pułk. Wzdłuż ulic, powstrzymywane przez kordony policji, tłoczyły się tłumy krakowian, a wzdłuż chodników biegł nerwowy szept: Już idą, już idą! Defiladę prowadził na koniu płk Kruk-Szuster, za nim szedł poczet sztandarowy, a za nim kolejne oddziały. Jako pierwszy maszerował oczywiście 20 pułk piechoty. Dalej posuwały się kompania saperów, kompania lotnicza i kompania wojsk kolejowych. O bruk ulicy uderzały żołnierskie obcasy. Za piechotą barwnymi proporczykami zamigotali ułani, a głuchy łoskot zapowiedział przejazd baterii 6 pułku artylerii polowej. Zgromadzeni wzdłuż ulicy widzowie krzyczeli Niech żyją! Po defiladzie długi szereg pojazdów i powozów zabrał gości z prezydentem na czele do koszar 20. pułku na Krowodrzy, gdzie odbył się bankiet.
   Zdjęcie pochodzi ze zbiorów prezesa Krakowskiego Towarzystwa Fotograficznego p. Władysława Klimczaka, któremu składamy podziękowania za jego udostępnienie
   Cytaty pochodzą z tygodnika "Nowości Ilustrowane".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie