Święto pączków i faworków

Redakcja
Dzisiejsze święto pączków i faworków, czyli tłusty czwartek rozpoczyna ostatki, znane także jako zapusty a dawniej mięsopusty. W regionie krakowskim tłusty czwartek nazywany jest również combrowym.

ZWYCZAJE. Tłusty czwartek nazywany jest również combrowym

Z nazwą tą wiąże się legenda o srogim burmistrzu Krakowa noszącym nazwisko Comber. Dygnitarz ten szczególnie nie lubił krakowskich przekupek i ogrodników, których srogo karał za najmniejsze nawet przewinienia.

W dniu śmierci znienawidzonego burmistrza, która przypadła właśnie w ostatni czwartek przed Środą Popielcową, miasto nie kryło swej radości. Na krakowskim rynku ludzie tańczyli, śpiewali i słychać było triumfalne okrzyki "zdechł Comber!". Odtąd coroczną tradycją stały się w tym dniu radosne zabawy - nazywane właśnie combrem.

Prym wśród tych swawolnych zabaw wiodły zwłaszcza kwiaciarki z rynku. Zapraszały muzyków i tańczyły do białego rana. Zaczepiały przechodniów, tarmosiły - a raczej combrzyły - ich za włosy. Zatrzymywały też karety i całowały ich bogatych właścicieli.

"Babski comber" polegał też na tym, że kobiety łapały kawalerów wymigujących się od żeniaczki i uwiązywały nieszczęśników do kloca. Kawaler zmuszony był ciągnąc kloc, dopóki nie wykupił się wódką. Tradycją było też, że po usłyszeniu południowego hejnału z wieży mariackiej, kwiaciarki rozszarpywały słomianego bałwana, który symbolizował burmistrza Combra.

Zwłaszcza ten ostatni zwyczaj- pogardy dla władzy, nie spodobał się policji austriackiej, która zakazała tych obchodów w roku 1846.

Tradycja nieco spokojniejszych obchodów tłustego czwartku jednak pozostała. Bardzo powszechnym obyczajem naszych pradziadów było obfite i tłuste jedzenie. Jedzono i pito tyle, jakby miało starczyć za cały okres wielkopostnych wyrzeczeń. Na stołach królowały napitki, tłuste mięsiwo, słodkie wypieki: oczywiście pączki , racuchy, placuszki i faworki zwane również chrustem.

Zwyczaj pieczenia pączków przywędrował do nas ze starożytności. Pierwsze polskie pączki różniły się jednak w smaku od dzisiejszych. Wypiekane były bowiem z ciasta chlebowego i nadziewane słoniną. Słodki pączek trafił na polskie stoły dopiero w XVI w.

Jaki powinien być ten oryginalny pączek? Przede wszystkim z nadzieniem z dzikiej róży. Ważne, by nadzienie trafiło do ciastka jeszcze surowego i zawijanego ręcznie, a nie do już upieczonego pączka. Wtedy ma niepowtarzalny smak.

Prawdziwy pączek musi posiadać także "certyfikat", jakim jest biały kołnierzyk, czyli jasny paseczek wokół ciastka. Jest to świadectwo, że ciasto miało odpowiednią konsystencję i było smażone w oleju tylko do połowy, a nie zanurzone w całości. Jeśli pasek jest bardzo jasny, to tłuszcz użyty do smażenia był świeży. Oczywiście oryginalny pączek musi być oblany lukrem z dodatkiem skórki pomarańczowej .

Jak się dowiedzieć, czy do apetycznie wyglądającego pączka nie są dodane ulepszacze i inne związki chemiczne? Nawet mocno zgnieciony np. podczas transportu, powinien wrócić do swego naturalnego kształtu.

Dzisiaj nie liczmy kalorii. Nie żałujmy sobie faworków i pączków, które w tym dniu smakują wyjątkowo i każdy musi zjeść tradycyjnie chociaż jedną sztukę smakołyków.

Jadwiga Bożek

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie