Święty Mikołaj przynaje, że też kiedyś był mały, pisał listy...

Święty Mikołaj przynaje, że też kiedyś był mały, pisał listy i rzucał na wiatr

Zdjęcie autora materiału
Barbara Ciryt

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

Święty Mikołaj przynaje, że też kiedyś był mały, pisał listy i rzucał na wiatr
1/6
przejdź do galerii

©Fot. Archiwum

MACIEJ LIBURSKI z Krzeszowic w rolę św. Mikołaja wciela się od 30 lat. Ma prawdziwy strój Świętego z Miry. W gminie wszyscy wiedzą, że on jest najprawdziwszym Mikołajem.
- Po czym poznaje się prawdziwego św. Mikołaja?

- Po tym, że jest szczery, dobry i zawsze uśmiechnięty.

- Myślałam, że po stroju.

- Po stroju też, czyli biskupim płaszczu lub ornacie. Ja taki noszę, bo jestem prawdziwym św. Mikołajem, biskupem z Miry.

- Jak został Pan najbardziej znanym Mikołajem w gminie?

- To było w 1988 r. W ówczesnym Krzeszowickim Ośrodku Kultury było wiele imprez, trzeba było dzieciom rozdawać prezenty, więc przebrałem się w strój Mikołaja, który został mi po moim ojcu aktorze. On bywał Mikołajem, choć to jego marginalna działalność. Potem ja zacząłem ubierać strój. Jest piękny, teatralny. Z peruką i brodą z prawdziwych włosów.

- Wszystko jest prawdziwe...

- Włosy i broda są prawdziwe, cały Mikołaj jest prawdziwy. Jeśli tak mówię, to tak jest. Mikołaj nie kłamie, choć nie musi mówić wszystkiego. Kiedyś, podczas kwesty Interwencyjnego Zespołu Pomocy Międzyludzkiej z udziałem św. Mikołaja, jakaś pani szarpała za brodę, żeby sprawdzić czy się nie oderwie. Nie oderwała jej, bo jest prawdziwa, musiałaby mi szyję urwać.

- Z czego, z jakich prezentów najbardziej cieszą się dzieci?

- Dzieci cieszą się z samego spotkania ze św. Mikołajem, z tego, że go widzą. Prezenty są na drugim miejscu. Tak jest zawsze. Mając pewną charakteryzację łatwiej mi obserwować i wiem, że najważniejsze jest spotkanie.

- A listy? Pewnie św. Mikołaj dostaje ich bardzo dużo?

- Mnóstwo. Wspaniałe listy. Wiara dzieci jest ogromna i wyobraźnia też, więc listy są niezwykłe wzruszające. Często są w formie rysunków.

- Mikołaj sam też był dzieckiem, też pisał listy i też do niego przychodził Mikołaj?

- No pewnie, każdy kiedyś był dzieckiem, Mikołaj też. Listy pisałem i rzucałem w przestrzeń przy silnym wietrze, albo wrzucałem do skrzynki na poczcie.

- I docierały do adresata?


- Docierały, bo przychodził z prezentem. Oczywiście listy pisałem z pomocą rodziców. Z czasem przestałem pisać, jakoś tak wystarczyło, że rozmawiałem o tym z rodzicami lub siostrą.

- W końcu tata był Mikołajem...

- Tata miał strój Mikołaja, ale do mnie przychodził inny Mikołaj, był kolegą taty. Czasem przychodził z całym orszakiem. Wiedziałem, że w tym orszaku aniołem jest córka Mikołaja, a diabłem jego szwagier, ale to mi w ogóle nie przeszkadzało. Chociaż diabła, to się trochę bałem, jednocześnie cieszyłem się, że przychodzą i dają prezenty.

- Bywają nietrafione prezenty?


- Bywają, ale to zawsze można wytłumaczyć dziecku, że jak będzie grzeczne, to pod choinkę na gwiazdkę będzie coś jeszcze lub wymarzony prezent za rok. Pamiętam, jako dziecko chciałem zestaw „Młodego konstruktora” i dostałem. Cieszyłem się dopóki nie zobaczyłem prezentu kolegi... dostał sterowane auto. Chciałem takie mieć, ale musiałem się uczyć cierpliwości i czekać do następnego roku.

- Zdarza się, że Święty z Miry wchodzi na dachy domów, wrzuca prezenty przez komin?

- Oczywiście. Jeśli ktoś tak sobie wymarzy, to św. Mikołaj spełnia marzenia, chodzi po dachach, wkłada prezenty do skarpet albo pod poduszkę.

- Teraz grudniowy Święty jest bardzo zapracowany, bo każde dziecko trzeba odwiedzić.

- Mam pomocników i to sporo. Wyglądają podobnie jak Mikołaj, ale jakieś różnice można dostrzec. Pomocnicy Mikołaja, to normalna sprawa. Tak samo jak prawdziwy biskup w kurii ma biskupów pomocniczych. Przecież sam do każdego dziecka nie mógłbym dotrzeć. Dlatego chodzę głównie na spotkania z dziećmi niepełnosprawnymi, na przedświąteczne imprezy, a pomocnicy do domów.

- Na ulicy ludzie zaczepiają św. Mikołaja?

- Mikołaj zaczepia ich. Jeśli idę ulicą, to zawsze mam cukierki, mijając dziecko chcę je obdarować. Nawet dla tych najbardziej niegrzecznych trzeba coś mieć, na zachętę. Przecież nikt nie jest zawsze dobry i nikt nie jest zawsze zły. To się zmienia.

- Św. Mikołaj nigdy nie znudzi się rozdawaniem prezentów?

- Zawsze był, jest i będzie jeśli tylko będziemy w niego wierzyć.

Rozmawiała: Barbara Ciryt




KONIECZNIE SPRAWDŹ:


Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo