Święty spokój za 20 zł

Redakcja
Tylko 12 małopolskich szkół zdecydowało się na udział w ogólnopolskim konkursie "Szkoła bez korepetycji". W całej Polsce zgłoszenia nadesłały 144 placówki. Dlaczego tak mało? - Bo nie ma szkół bez korepetycji - mówi Aniela Kamińska z Kuratorium Oświaty w Krakowie.

Korepetycje to temat tabu w większości szkół

Tylko 12 małopolskich szkół zdecydowało się na udział w ogólnopolskim konkursie "Szkoła bez korepetycji". W całej Polsce zgłoszenia nadesłały 144 placówki. Dlaczego tak mało? - Bo nie ma szkół bez korepetycji - mówi Aniela Kamińska z Kuratorium Oświaty w Krakowie.

   - Sama roześmiałam się, gdy usłyszałam tytuł tego konkursu - dodaje. - Korepetycje były, są i będą, ale nie zawsze winą za to można obarczyć szkołę i nauczycieli.
   Ogłoszony rok temu ministerialny konkurs nie wzbudził większego zainteresowania w żadnym regionie. Zwykle z każdego do kuratoriów napływały zgłoszenia od kilku szkół. Nie zawsze też można było spośród nich wybrać te, które nadawałyby się do reprezentowania województwa na etapie ogólnopolskim.
   - Przygotowanie programu konkursowego wymagało sporo pracy, a korzyści z tego szkoły nie mają żadnych. Nagrody są mało atrakcyjne (studia fotografii cyfrowej dla trzech najlepszych szkół - red.) - argumentuje Jarosław Owsiański z łódzkiego Kuratorium Oświaty. W tym regionie udział w konkursie wzięły tylko 4 szkoły.
   Kuratoria, zgodnie z regulaminem konkursu, miały przesłać do ministerstwa maksymalnie dwa najlepsze programy. Nie wszystkim to się udało. W województwie kujawsko-pomorskim zarekomendowano tylko jeden (wybierano spośród 4). - Pozostałe były tak słabe, że nie miałyby szans na przebicie się - mówi Grzegorz Kubacki z bydgoskiego kuratorium.
   Z kolei w Szczecinie spośród trzech nadesłanych programów nie udało się wybrać żadnego godnego wysłania do Warszawy.
   - Te liczby są zastanawiające - komentuje Ryszard Raczyński, mazowiecki kurator oświaty. - W przeważającej liczbie szkół występuje problem korepetycji. Dyrektorzy wolą jednak o tym nie mówić, bo myślą, że wówczas problem zniknie.
   W mazowieckim kuratorium na 2500 szkół do konkursu zgłosiło się 17. - Te placówki udowodniły, że zależy im na walce z tym negatywnym zjawiskiem - twierdzi kurator Raczyński.

Skazani na szkołę

   Co znamienne, większość programów przesłanych do kuratoriów i przez nie zarekomendowanych pochodzi ze szkół w mniejszych miastach oraz szkół wiejskich. Mazowsze będzie reprezentowane przez Płock i Węgrów, Małopolska - przez Bochnię i Nowy Sącz, województwo lubuskie - przez Szprotawę, a dolnośląskie przez Lubań i Kudową-Zdrój.
   Uczniowie z dużych miast znacznie częściej biorą płatne lekcje, więc ich szkoły nie mają się czym chwalić. - W małych ośrodkach dzieci są "skazane" tylko na szkołę - mówi Aniela Kamińska z małopolskiego kuratorium. - Nie ma tam wystarczająco dużo nauczycieli, którzy mogliby uczyć po godzinach, a poza tym rodzice nie mają na to pieniędzy.
   Tak jest w Zespole Szkół nr 2 w Bochni, którego program został zarekomendowany ministerstwu przez kuratorium oświaty. - My nie mamy bogatej młodzieży - potwierdza dyrektor Grażyna Mazur. - Dlatego nasz program walki z płatnymi lekcjami opiera się na pomocy koleżeńskiej i dodatkowych konsultacjach z nauczycielami.
   Jednak jak podkreśla dyrektorka, nie da się całkowicie wyeliminować ze szkoły płatnych porad. - Jeśli uczeń chce dobrze przygotować się do matury na poziomie rozszerzonym, musi brać lekcje - _tłumaczy. - Uczniowie młodszych klas chodzą natomiast na korepetycje trochę na wyrost_.

Dla słabych i dla prymusów

   W ostatnich latach zapanowała wśród uczniów moda na korepetycje. - Dzieci chętnie chwalą się tym, że biorą lekcje, bo świadczy to o zamożności ich rodziców - mówi Aniela Kamińska. - Z kolei rodzice nie mają zaufania do szkoły i dla świętego spokoju szukają dziecku korepetytora.
   Do prywatnego nauczyciela chodzą uczniowie słabi, którzy mają problemy z przyswojeniem materiału, ale także tacy, którzy w klasach uchodzą za prymusów. - Te dzieci chodzą na płatne lekcje, bo ich rodzice chcą, by były jeszcze lepsze. Często też zamożni i zapracowani rodzice, którzy nie mają czasu dla dziecka, chcą w ten sposób uspokoić swoje sumienie - mówi przedstawicielka krakowskiego kuratorium.
   Korepetycje biorą już uczniowie początkowych klas szkoły podstawowej. W Internecie można znaleźć ogłoszenia nauczycieli nauczania zintegrowanego (klasy I-III), którzy oferują prywatne lekcje dzieciom z problemami edukacyjnymi, ale także takim, które są uzdolnione, np. matematycznie.
   - Daję korepetycje dzieciom z takimi zaburzeniami, jak dysleksja, dysgrafia czy ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej i zaburzenia koncentracji uwagi) - mówi pani Małgorzata, nauczycielka dyplomowana z 20-letnim stażem pracy, która obecnie ma pod swoją opieką dwójkę II-klasistów. - Najczęściej wykonuję z nimi ćwiczenia, które zalecają im poradnie psychologiczno-pedagogiczne, mam też stały kontakt z ich szkolnymi nauczycielami.
   Pani Małgorzata przyznaje, że z dziećmi powinni ćwiczyć raczej ich rodzice. - Wystarczyłoby 15 minut dziennie, ale rodzice nawet na to nie mają czasu. Płacąc mi 20 zł za godzinę, czują się usprawiedliwieni - mówi nauczycielka.
   - Nie ukrywam, że w mojej szkole występuje problem korepetycji - mówi Tomasz Malicki, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 26 w Krakowie. - Niedawno robiliśmy nawet ankiety, które miały pokazać skalę tego zjawiska.
   Okazało się, że na 500 uczniów około 20 korzysta z pomocy korepetytora. Są to zwykle uczniowie V i VI klas, którzy przygotowują się do pisania sprawdzianu na zakończenie podstawówki. W szkole organizowane są jednak bezpłatne zajęcia wyrównawcze z języka polskiego i matematyki, na które uczęszcza 50 osób. - Są to uczniowie, którzy z pewnością korzystaliby z pomocy korepetytora, ale nie robią tego ze względów finansowych - mówi dyrektor Malicki, który jako organizator konkursów matematycznych zauważył, że również do nich uczniowie są przygotowywani na płatnych lekcjach. - A to pachnie już wyścigiem szczurów - dodaje.

Szkoła nie ma czasu uczyć

   Niektórzy nauczyciele podkreślają, że w klasach, w których jest średnio 30 uczniów, trudno dobrze przygotować każde dziecko do zdawania egzaminów. Inni natomiast udział swoich uczniów w prywatnych lekcjach traktują jak osobistą porażkę.
   - Na lekcjach w szkole robię wszystko, aby moi uczniowie nie musieli chodzić na korepetycje. Gdybym się dowiedział, że jednak je biorą, miałbym żal do siebie i winy szukałbym w swoim sposobie nauczania - podkreśla polonista z krakowskiego liceum, który sam jednak nie unika dawania prywatnych lekcji. Chce pozostać anonimowy, bo - jak przyznaje - zjawisko korepetycji to dla większości nauczycieli temat drażliwy, wręcz tabu.
   - Są nauczyciele, dla których korepetycje są istotniejszym źródłem dochodów od pensji - mówi nauczyciel renomowanego, krakowskiego liceum, który też nie chce ujawnić swojego nazwiska. - Z żalem muszę przyznać, że wiele osób zawala pracę w szkole, bo większą wagę przywiązuje do płatnych lekcji, które pochłaniają mnóstwo czasu i energii.
   Jak się okazuje, korepetycje biorą także dzieci nauczycieli. - Posłałem mojego syna, tegorocznego maturzystę, na lekcje z matematyki, bo w szkole, z braku czasu, nie zostały zrealizowane wszystkie treści programowe - przyznaje Tomasz Malicki. - Znajomy udzielił mu też kilku wskazówek z języka polskiego.
ANNA KOLET-ICIEK

Mniej niŻ 1 proc.

   Do konkursu "Szkoła bez korepetycji" mogło zgłosić się ponad 1600 małopolskich gimnazjów i szkół ponadgimnazjalnych. Zrobiło to zaledwie 12 placówek, czyli 0,75 proc. Małopolski kurator oświaty nie traci jednak dobrego humoru. - Ta dwunastka udowodniła, że szkoła bez korepetycji może istnieć - podkreśla Elżbieta Lęcznarowicz.
   Zarekomendowane ministerstwu programy przygotowały Zespół Szkół nr 2 w Bochni i Zespół Szkół nr 1 w Nowym Sączu. Kuratorium wyróżniło też trzy inne programy: Publicznego Gimnazjum w Krynicy-Zdroju, Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Giebułtowie oraz Zespołu Szkół Ogólnokształcących nr 35 w Krakowie. (ANKO)

Bez korepetycji

   Zwycięzcami rozstrzygniętego w piątek konkursu "Szkoła bez korepetycji" zostały: Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Stąporkowie (woj. świętokrzyskie), Zespół Szkół Ponadgimnazjalnych w Szprotawie (woj. lubuskie) i Gimnazjum nr 4 w Mielcu (woj. podkarpackie). Te trzy szkoły otrzymają w nagrodę studia fotografii cyfrowej (komputery z oprogramowaniem, monitory, skanery, drukarki i cyfrowe aparaty fotograficzne).
   Celem konkursu było wyłonienie najlepszego programu efektywności pracy szkoły, prowadzącego do wyeliminowania udziału uczniów w płatnych lekcjach. Szkoły, które zdecydowały się na udział w konkursie, musiały najpierw zdiagnozować u siebie skalę tego zjawiska. - Z danych przesłanych przez placówki wynika, że ta skala jest duża. Uczniowie biorą zwykle korepetycje z języków obcych, matematyki i języka polskiego. Na płatnych lekcjach przygotowują się też do zdawania egzaminów - mówi Magdalena Wantoła z resortu edukacji. (ANKO)

SzkoŁy bez korepetycji w wybranych kuratoriach oŚwiaty

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie