Świnna Poręba. Grzybiarz znalazł zwłoki w lesie. Nikt nie...

Świnna Poręba. Grzybiarz znalazł zwłoki w lesie. Nikt nie wie kim jest zmarły

Zdjęcie autora materiału
Bogumił Storch

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Grzybiarz pzypadkowo znalazł zwłoki mężczyzny w lesie niedaleko jeziora mucharskiego

Grzybiarz pzypadkowo znalazł zwłoki mężczyzny w lesie niedaleko jeziora mucharskiego ©Bogumił Storch

Policja i prokuratura starają się ustalić, czyje zwłoki znaleziono w ubiegłym tygodniu w leśnym zagajniku przy jeziorze mucharskim. Były w daleko posuniętym rozkładzie. Okoliczni mieszkańcy twierdzą, że może ono należeć do ofiary morderstwa. Prokuratura nie potwierdza, tego wątku.
Grzybiarz pzypadkowo znalazł zwłoki mężczyzny w lesie niedaleko jeziora mucharskiego

Grzybiarz pzypadkowo znalazł zwłoki mężczyzny w lesie niedaleko jeziora mucharskiego ©Bogumił Storch

Mieszkańcy gminy Mucharz od tego czasu plotkują, że zgon nie nastąpił z przyczyn naturalnych. Skąd taka teza?

- Ciało było zapakowane w jakiś czarny worek, taki jak na śmieci. Ktoś je musiał do niego wsadzić, ten ktoś mógł też zabić - mówiła z przekonaniem do swoich koleżanek starsza kobieta, która w poniedziałek robiła zakupy w wiejskim sklepiku.

Nie chce tego potwierdzić grzybiarz, który znalazł zwłoki ,ale opowiedział w jakich okolicznościach na nie trafił.


- Znam ten teren bardzo dobrze, bo często tu zbieram grzyby, mieszkam blisko. W pewnej chwili zauważyłem, że coś jest nie tak, bo krzaki były jakoś dziwnie przygięte do ziemi - opowiada mężczyzna. - Pomyślałem, że znowu ktoś tu śmieci wyrzucił, gdy stanąłem nogą na dziwnie poskręcaną ciemną masę sporej wielkości - mówi roztrzęsiony mężczyzna.

Dopiero po chwili zrozumiał czym tak naprawdę jest to na którym stoi - ciałem człowieka.

- Błyskawicznie odskoczyłem w tył, omal nie zemdlałem z szoku i ostatkiem opanowania zadzwoniłem po policję - opowiada.

Gdy dopytujemy o czarny worek, który miały by być owinięte zwłoki, co mogłoby wskazywać na zabójstwo, milczy.

- Już byłem przesłuchiwany. Nic więcej nie powiem - rozkłada ręce.

Po wstępnej sekcji zwłok prokuratura rejonowa w Wadowicach ustaliła, że to zwłoki mężczyzny po trzydziestym roku życia, niskiego wzrostu. Zwłoki były w tak zaawansowanym stanie rozkładu, że na razie nic więcej nie można powiedzieć o tym człowieku.

Z uwagi na panujące wtedy warunki pogodowe (od wielu tygodni był upał) ciężko jest ustalić także dokładny czas zgonu, jednak zdaniem śledczych wiele wskazuje jednak na to, że nastąpił on nawet trzy lub cztery miesiące wcześniej.

Na razie nie da się nawet wstępnie przyjąć, co mogłoby być przyczyną śmierci. Samobójstwo, wypadek, morderstwo?

- Nie potwierdzam doniesień o czarnym worku, o którym mówią mieszkańcy wsi - ucina plotki Zbigniew Piątek, zastępca prokuratora rejonowego w Wadowicach. - Śledztwo trwa. Ustalana jest obecnie tożsamość tej osoby - dodaje.

Policjanci rozmawiali już z okolicznymi mieszkańcami. Jak ustaliliśmy, wypytywano także pracowników Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, w Mucharzu, czy mają wiedzę o osobach samotnych i bezdomnych.

Śledczy wytypowali też kilka zaginionych osób z południa Polski, których rysopis pasuje do odnalezionego ciała. Profil DNA odnalezionych zwłok po trwających ok. dwóch tygodni badaniach, zostanie porównany z ich profilami z policyjnej bazy danych. Być może wtedy poznamy tajemnicę zmarłego mężczyzny.



ZOBACZ KONIECZNIE:



FLESZ: Grzyby - jak odróżnić jadalne od trujących?

Źródło: vivi24

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo