Swoje wiem

Redakcja
Przeczytałem właśnie wywiad z Brianem Greene'em. Oczywiście nie wiedzą Państwo, kto zacz ten Greene. I nic dziwnego, bo człowiek ten jest profesorem fizyki na jednej z amerykańskich uczelni. W dodatku młodym, bo ledwo po 40. Pewnie kiedyś dostanie Nagrodę Nobla, ale co z tego? I tak go nie zapamiętamy, tak jak nie pamiętamy noblistów sprzed 4 tygodni.

   Wywiad z Greene'em jest o tyle poruszający, że traktuje o sprawach, nad którymi się zwykle nie zastanawiamy, bo wydają się oczywistościami. Na przykład taki czas. Mówi się, że płynie, ale to nieprawda. Na dobrą sprawę nie wiadomo, co robi. Ani skąd się wziął? Chociaż zapewne, tak jak materia, energia i przestrzeń, z Wielkiego Wybuchu. Ale dlaczego, skoro w przestrzeni możemy skręcić i w prawo, i w lewo, z czasem nie jest tak samo i nie możemy podróżować w obu kierunkach? Tego już nie wiadomo. Przynajmniej dzisiejsza fizyka nie wie.
   Ba! Nauka nawet nie jest w stanie zdefiniować porządnie czasu. Od czasu Newtona, który definiował czas, w przypływie bezsilności chyba jako "coś, co istnieje samo przez się i z własnej natury płynie równomiernie", wiemy na pewno, że nierównomiernie. I nie chodzi o to powszechne poczucie, że godziny spędzone na przykład na naradzie ciągną się jak wieki, a spędzone nad kuflem piwa w dobrym towarzystwie przelatują jak minuty. Nie. On zwyczajnie płynie inaczej tu, u nas, a inaczej w statku międzyplanetarnym i to wiemy na pewno. Ale niewiele ponad to. No, wiemy jeszcze, że jest jak brat przestrzeni, którą bardziej rozumiemy, ale mimo że jest tak z przestrzenią blisko, jest zupełnie inny. Czas. Nie wiadomo, czym jest czas! A jest to przecież pojęcie, które towarzyszy nam od zawsze i które wydawałoby się rozumie każde dziecko. I każdy głupek, który ma zegarek. Z grubsza rozumiemy przeszłość. Ale już pojęcie przyszłości nie jest tak oczywiste. Przeszłość - dokonane i niezmienne. Ale jeżeli przyszłość, to jaka? Niedokonana i zmienna? A jeżeli niedokonana i niezmienna?
   Albo dalej. Co było przed Wielkim Wybuchem? Pewnie nie było ani czasu, ani przestrzeni. Można to sobie wyobrazić? Oczywiście nie. No bo jeżeli nie było czasu ani przestrzeni, to co było? Nikt nie wie. Dlaczego wybuchło? Nikt nie wie. Pojawia się co prawda mętna teoria, że musiała być to jakaś forma antygrawitacji, która rozsadziła to, co dziś nazywamy wszechświatem, a która to antygrawitacyjna siła jest przez profesora Greene'a nazywana - przepraszam za wyrażenie - "polem inflatonowym". Jest to jednak raczej zabieg często stosowany w sytuacjach, gdy się nie ma pojęcia, co było przed Big Bangiem. Nie wie też, co było w momencie samego wybuchu. Coś tam fizycy składają sobie w całość dopiero po wybuchu. Ale dość mozolnie.
   Po co o tym piszę? Dla odtrutki. Jako lek na Juszczenkę i Busha. Kulczyka i Ałganowa. Irak, Iran i całą Palestynę. Raka, aids itd. Odtrutkę na wszystkie te rzeczy, którymi nas uraczono, ale których matką i ojcem był Wielki Wybuch.
GRZEGORZ MIECUGOW

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie