Sycylijskie owoce morza

Redakcja
- W poprzednich latach dawałam rocznie ok. trzysta koncertów, czasami trzy dziennie. Teraz powiedziałam dość. Pora na wytchnienie i na pierwsze od wielu lat harówki wakacje z prawdziwego zdarzenia. Na początku lipca śpiewałam jeszcze na kołobrzeskim Pikniku Dwójki, ale już wzięłam nad morze z Nowego Sącza mamę, aby nacieszyć się wspólnymi spacerami i pogaduszkami. W domu na stole piętrzy się stos materiałów m. in. do filmu "Karolcia" - zagram jedną z głównych ról, piszę muzykę - w reżyserii młodej reżyserki Jowity Gondek, według powieści Marii Kruger. Zobaczycie mnie na ekranie jako zwariowaną ciotkę Agatę fruwającą różową taksówką.

Jak spędza wakacje gwiazda polskiej estrady?

"Ogórkowa" rozmowa z sądecką piosenkarką i kompozytorką, Majką Jeżowską
   - Odchodzisz od komponowania?
   - Nie, absolutnie, ale marzę o dłuższym wytchnieniu. Od ponad 20 lat żyję ciągle na walizkach, a to jest dobre i nawet pasjonujące, ale dla młodzieniaszków. Mam jeszcze na głowie kolejną płytę, która będzie mieszaniną nowych piosenek i dawnych przebojów w nowej aranżacji, przygotowałam już "Do zakochania jeden krok" w wersji... latynoskiej i pop. Generalnie jednak zwolniłam tempo pracy.
   - Ale to jeszcze nie konkretny urlop...
   - Będzie czas i na błogie lenistwo. Wybieram się z przyjaciółmi na Sycylię, z Piotrkiem Gąsowskim, Elą Zającówną oraz Krzyśkiem Jaroszyńskim. Już cieszę się na klimatyzowany hotel, bo nie znoszę upałów. Wieczorami planuję, wstyd powiedzieć, obżarstwo, przepadam za owocami morza. Sycylię zobaczę po raz pierwszy.
   - Czy zastanawiałaś się komu zawdzięczasz taką, a nie inną, drogę życiową, zarabianie na chleb na estradzie?
   - Tatuś (znany w Sączu stomatolog - przyp. JL) marzył o tym, żebym została prawnikiem lub lekarzem, podobnie jak moja starsza siostra Basia. I może tak by się stało, gdyby nie bliskość kościoła pw. Św. Kazimierza, w którym księża urządzali msze z młodzieżową muzyką, gitarami. Tak, to prawda: w pewnym sensie za "ojca chrzestnego" mojej kariery śmiało można uznać ówczesnego proboszcza ks. prałata Stanisława Czachora, który w latach siedemdziesiątych zdecydował się na nowatorskie, z wykorzystaniem big bandu i muzyki beatowej, niedzielne msze, na których zadebiutowałam na publicznym forum.
   Rozmawiał: Jerzy Leśniak

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Pandemia nastraszyła Polaków, zaczęli się kupować ubezpieczenia

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.