Szakal. Z zawodu... rewolucjonista, skazany po raz trzeci na dożywocie

Kazimierz Sikorski AIPZaktualizowano 
W swych najlepszych latach 70. i  80. ub. wieku Szakal chełpił się swoją okrucieństwem i morderczym instynktem
W swych najlepszych latach 70. i 80. ub. wieku Szakal chełpił się swoją okrucieństwem i morderczym instynktem afp/eastnews
W latach 70. i 80. ubiegłego wieku Ilich Ramirez Sanchez, pseudonim bojowy Carlos, nazywany przez prasę Szakalem był najgroźniejszym terrorystą na świecie. Francja wciąż go rozlicza z jego zbrodni, niedawno dostał trzecie dożywocie.

Wydawało się, że świat definitywnie już o nim zapomni, bo od kilku dekad o Szakalu nie było praktycznie mowy. Może więc Carlos-Szakal, czyli Ilich Ramirez Sanchez, najsłynniejszy terrorysta w latach 70. i 80. ubiegłego wieku sam domagał się, by o nim znowu było głośno, choćby tylko przez chwilę. Jeśli tak, to jego wola spełniła się, bo niedawno francuski sąd skazał go po raz trzeci już na dożywocie. Była to kara za wrzucenie przez niego granatu do galerii handlowej w Paryżu w roku 1974. Zginęły wtedy dwie osoby, a ponad 30 zostały rannych. Przy okazji tego wyroku media natychmiast przypomniały historię jednego z najokrutniejszych groźniejszych ludzi sprzed dekad, zapiekłego terrorystę, który zawsze chełpił się tym, że to jego profesja, powołanie. - Z zawodu jestem rewolucjonistą- powtarzał cyniczny morderca niewinnych ludzi.

Dożywocie za dożywociem

Carlos odsiaduje obecnie we Francji karę dożywotniego pozbawienia wolności. Trafił tam po spektakularnej akcji francuskich komandosów, którzy tropili go po całym świecie, wreszcie wywiad wypatrzył go w Sudanie, a jego rzekomi przyjaciele upili terrorystę do nieprzytomności i powiadomili o tym francuskie służby. Reszta była w zasadzie już tylko czystą formalnością. Śmiała operacja z roku 1994 sprawiła, że po wielogodzinnym locie Szakal znalazł się nie z własnej woli na francuskiej ziemi. Były co prawda protesty, że francuscy komandosi działali na obcym terenie, że pogwałcili suwerenności Sudanu. Nikt się jednak tym specjalnie nie przejmował, w rękach Paryża znalazł się bowiem najbardziej poszukiwany i najbardziej znienawidzony terrorystą na kuli ziemskiej. I tylko to się dla francuskich władz liczyło.

Porwał się na stróżów prawa

Szakala osadzono za kratami i został on dwukrotnie skazany na dożywocie za zabójstwo trzech mężczyzn, w tym dwóch policjantów w Paryżu w 1975 roku oraz za cztery zamachy w latach 80. ubiegłego wieku, między innymi w Paryżu i Marsylii. W tych ostatnich zginęło w sumie 11 osób, a prawie 150 odniosło rany.

W ponad setce zamachów, do których przyznał się terrorysta Szakal mogło zginąć 1500-2000 osób

Okazało się jednak, że nie był to jeszcze koniec francuskich rozliczeń z tym łotrem, bo o trzecie dożywocie wnioskowała dla Szakala tamtejsza prokuratura. I obecnie 67-latek dostał karę o jaka wnioskował oskarżyciel. On sam jednak twierdził, że nie było żadnych dowodów na jego udział w paryskim zamach, śledczy wiedzieli jednak lepiej.

Atak, za który go sądzono miał miejsce 15 sierpnia 1974 roku. W galerii handlowej Drugstore Publicis na rogu bulwaru Saint-Germain i rue de Rennes wybuchł granat. Jakieś pięć lat później Szakal sam przyznał się do zamachu. Potem się jednak chyba zreflektował i w śledztwie już wszystko odwołał. Mimo upływu lat śledczy nie odpuścili, dotarli do świadków tamtego wydarzenia, a w laboratorium odtworzono nawet granat, wykorzystany podczas ataku. Kiedy rozpoczął się proces wyluzowany Carlos spokojnie zasiadł na ławie oskarżonych, rozejrzał się leniwie po sali sądowej, a następnie pocałował szarmancko w rękę swoją adwokat Isabelle Coutant-Peyre, z którą w 2001 roku wziął ślub w więzieniu. -Jestem rewolucjonistą z zawodu - opowiedział przewodniczącemu sądu na pytanie o tożsamość wyraźnie zrelaksowany Carlos.

Łotr i pani z dobrego domu

Jak opowiadała sama Isabelle było to małżeństwo zrodzone z wielkiej miłości i z tożsamości idei. To spotkanie serc i umysłów, wyznała kiedyś. Musiała to być rzeczywiście bardzo płomienna miłość, skoro kobieta porzuciła do „emerytowanego” terrorysty przykładnego męża i ojca trzech synów, solidnego prawnika. Przez długi czas władze czyniły wiele, by przeciągać formalności rozwodowe pani adwokat, ale w końcu musiały spasować. Szakal ze swoją wybranką mogli od czasu do czasu w specjalnej celi więziennej oddawać się miłosnym uniesieniom, byli w końcu małżeństwem.
Coutant-Peyre usiłowała zamienić rozprawę z roku 1997 w wielki polityczny spektakl. Jej zdaniem Szakal to bojownik o wolność i ofiara syjonistycznego spisku. Mówiła: „Dla pół miliarda mieszkańców Ameryki Południowej i miliarda muzułmanów Carlos jest bojownikiem za sprawę, a nie krwawym najemnikiem, jak usiłują go przedstawiać francuskie media”.

Wypowiadała to kobieta , która pochodziła z szanowanej francuskiej rodziny, jej ojcem był prezes firmy ubezpieczeniowej. Od młodych lat była jednak buntowniczką, ciągnęło ją do takich typów, jak Szakal. Ich drogi musiały się kiedyś wreszcie zejść. Obrona terrorysty była dla niej wyróżnieniem, zaszczytem, jak podkreślała na każdym kroku.

Wielka kariera terrorysty

Wiedziała, że jej ukochany był mocno zaangażowany w walkę Palestyńczyków o swoje prawa i swoje państwo. W połowie lat 70. Carlos stał się nawet członkiem Ludowego Frontu Wyzwolenia Palestyny. To wtedy rozpoczęła się jego wielka, terrorystyczna kariera.

Pochodzący z Wenezueli terrorysta dostał od swojego ojca imię Illich. To na pamiątkę wodza rewolucji październikowej. Był bezwzględny, a o jego atakach terrorystycznych było z czasem bardzo głośno na całym świecie. Sam Szakal przyznał się w sumie do ponad setki ataków, w których zginąć mogły nawet dwa tysiące ludzi. Tak naprawdę jednak nikt nie wie, ile ofiar obciąża jego sumienie, do wielu zbrodni przecież nie przyznał się.

Urodził się 12 października 1949 roku w miejscowości Michelena w Wenezueli, Młodość spędził w różnych krajach, miedzy innymi na Jamajce, w Meksyku, Wenezueli i Kolumbii. Jest bez wątpienia człowiekiem inteligentnym, wykształconym, a studiował m.in. w Moskwie. Jeździł też po Bliskim Wschodzie i to tam, jak się podejrzewa dojrzała w nim chęć terrorystycznego działania. Związany z ruchem palestyńskim Ramirez pierwszego zamachu dokonał na przełomie roku 1973 i 1974. Na celowniku znalazł się brytyjski działacz syjonistyczny i biznesmen, jeden z szefów Marks & Spencer w Wielkiej Brytanii, Joseph Edward Sieff. Szakal postrzelił go dwukrotnie, ale ofiara jakimś cudem przeżyła. Potem był atak na jeden z banków związanych z Izraelem, a następnie seria akcji: próba sprowadzenia do Europy bojowników z Japońskiej Armii Czerwonej, czy wreszcie zajęcie ambasady francuskiej w Hadze w październiku 1974 roku.

Zamachy i miłosne uciechy

Służby specjalne nie deptały jeszcze wtedy Szakalowi specjalnie po piętach, nie rzucał się w oczy, niewiele było wiadomo o jego akcjach, mógł więc bez problemów podróżować po całym niemal świecie, organizując nie tylko ataki terrorystyczne, ale też korzystać do woli z życia. Piękne kobiety same lgnęły do niego, część z nich doskonale wiedziała z kim ma do czynienia.

Jedną z jego kochanek była Magda Kopp, urodzona w tradycyjnej rodzinie w Neu-Ulm w Szwabii. Miała dość nudnego, tradycyjnego życia i w 1969 r. wyjechała do Berlina Zachodniego, a następnie do Frankfurtu nad Menem, gdzie uczyła się fotografii. Jej znajomymi stali się w tym czasie ludzie z lewicowego wydawnictwie Roter Stern (Czerwona Gwiazda). Kiedy powstała organizacja terrorystyczną Komórki Rewolucyjne, przystąpiła do niej także Kopp. Carlosa poznała jakiś czas potem w Londynie. Jak opowiadała od początku czuła do niego wielką ... niechęć. O tym, kim jest jej nowy znajomy dowiedziała się pewnego dnia z relacji gazet, które opisywały akcję Carlosa z czerwca 1975 roku w swoim paryskim mieszkaniu. Wtedy to jej kochanek położył trupem trzech agentów francuskiego wywiadu, czwartego natomiast zranił. Niemka była jego kochanką, choć Carlos traktował ją jako zwykłą zdobycz. Z czasem stali się małżeństwem, choć bez formalnych dokumentów, tylko po „rejestracji”, którą kazał Szakal sporządzić jakiemuś urzędnikowi w Libanie. Wiele razem podróżowali.
Z każdym rokiem Ramirez stawał się coraz bardziej okrutny i coraz bardziej skuteczny. W styczniu 1975 wraz z grupą palestyńskich bojowników chciał wysadzić w powietrze izraelskie samoloty na paryskim lotnisku. Co prawda celu nie osiągnęli, trafili za to z granatnika w stojąca na pasie maszynę jugosławiańskich linii.

Narodziny Szakala

27 czerwca 1975 roku agenci francuscy weszli do paryskiego mieszkania Ramíreza. Doszło do krwawej jatki, w wyniku której Ramírez zastrzelił dwóch funkcjonariuszy oraz ciężko ranił trzeciego. Przechwalał się potem, że wykazał się niesamowitym refleksem i skutecznością. To wtedy narodził się Szakal, taki pseudonim przyjął terrorysta. Ale stracił wtedy w Europie grunt pod nogami, szukały go już niemal wszystkie służby specjalne na kontynencie i terrorysta musiał uciekać na Bliski Wschód.

Pod skrzydłami ówczesnych dyktatorów zbierał siły, relaksował się i planował kolejne akcje. W grudniu 1975 roku Szakal z kilkoma swoimi współpracownikami przyleciał do stolicy Austrii, gdzie odbywał się szczyt państw członkowskich OPEC. Niebawem świat poznał sprawnego terrorystę, człowieka który przez wiele godzin miał w garści los wielu ludzi odpowiedzianych za ropę naftową na świecie. Szakal rozegrał to perfekcyjnie.

Na dany przez niego sygnał terroryści wparowali do budynku i porwali kilkunastu ministrów z krajów OPEC. Po dramatycznych negocjacjach rząd austriacki musiał się przed bandytami ugiąć. Podstawiono im samolot, którym odlecieli z zakładnikami do Algieru. Na konto Carlosa i jego komanda wpłynęła wtedy ogromna suma, 20 milionów dolarów za zwolnienie ministrów. Do tego doszła sława legendarnego terrorysty i pogromcy Zachodu.

Po krótkim odpoczynku 27 czerwca 1976 roku Szakal przeprowadził kolejny zamach z grupą bojowników palestyńskich. Porwali oni lecący z Aten samolot Air France. Maszyna znalazła schronienie w ugandyjskim Entebbe, w kraju rządzonym przez okrutnego dyktatora Idi Amina. Terroryści domagali się uwolnienia swoich kolegów z więzień w Izraelu i Europie Zachodniej. Wydawało się, że i tym razem Szakal ośmieszy zachodnie kraje. Stało się jednak inaczej. Sprawę zakończyli izraelscy komandosi, który szturmem wzięli, nie bez ofiar porwana maszynę.

Był to ewidentny cios w legendę nieustraszonego i sprawnego terrorystę. Okazało się, że zdecydowana postawa władz wielu krajów zmusiła Szakala do ograniczenia swej zbrodniczej działalności. Ramirez korzystając z wymuszonej przerwy odwiedzał pod koniec lat 70. najpierw swoich popleczników na Bliskim Wschodzie, a potem gościł w krajach obozu socjalistycznego. Prawdopodobnie współpracował z osławioną enerdowską Stasi, na pewno wiele socjalistycznych służb korzystało z bogatej wiedzy Ramireza, one zaś odwdzięczały się wsparciem logistycznym, prawdopodobnie pomocą finansową dla Szakala i jego bliskich. Terroryści mogli liczyć na spokojny pobyt w krajach obozu socjalistycznego, mogli korzystać z opieki medycznej. Była to dla nich bezcenna pomoc.

Wpadka ludzi Szakala

Szakala ciągnęło jednak do aktywnego życia. 21 lutego 1981 roku jego grupa zaatakowała siedzibę Radia Wolna Europa w Monachium. Rok później kolejna akcja, tym razem uderzenie w redakcję gazety Al-Watan Al Arabi w Paryżu. Ten atak okazał się jednak fatalny dla terrorystów, wielu z nich wpadło w ręce francuskich służb i nie nawet pomogły pisemne ... prośby Carlosa, by władze ich uwolniły.
W odwecie 16 kwietnia 1981 roku Szakal kazał swoim ludziom zabić pracownika ambasady francuskiej w Bejrucie, potem dokonali kolejnego, tym razem już udanego zamacha na redakcję Al-Watan Al Arabi, wreszcie zniszczyli urządzenia kolejowe we Francji, a latem 1983 roku wysadzili w powietrze Francuski Ośrodek Kulturalny w Berlinie

O wielu planowanych przez Szakala zamachach do dziś krążą legendy, jak na przykład o próbach zlikwidowania króla Maroka Hasana II i prezydenta Egiptu Anwara as-Sadata. Żaden z tych pomysłów nie wypalił Szakalowi, choć Sadat został zgładzony w widowiskowym zamachu w roku 1981 roku, ale Ramirez nie przyłożył do tego ręki. Szakal czuł upływ czasu, zmianę politycznych klimatów i sam usuwał się w cień, powierzając planowanie akcji swoim najwierniejszym druhom.

Coraz mniejszy świat Szakala

Świat Szakala kurczył się, przemiany polityczne w krajach bloku wschodniego w latach 80. ubiegłego wieku sprawiły, że nie miał on już prawa wjazdu do wielu rejonów. Zostały mu takie enklawy, jak Jemen, Syria czy Liban. Tam jednak nie mógł rozwinąć skrzydeł, poza tym brakowało mu sojuszników. Kurczyły się też środki finansowe, grupa potężnego do niedawna Szakala skurczyła się do kilkunastu osób.

Pod koniec 1975 roku Szakal razem ze swoimi ludźmi zaatakował w Wiedniu obradujących ministrów z państw wydobywających ropę naftową. Więził ich przez jakiś czas i za uwolnienie dygnitarzy dostał 20 mln dolarów okupu

Szakal popadał w paranoję, bał się zdrady, podejrzewał o nielojalność nawet najbliższych współpracowników. Wiedział, że zachodnie służby specjalne depczą mu po piętach, wpadali kolejni jego koledzy, jedni trafiali do więzień, inni na ... cmentarze. Doszło do tego, że terrorysta nie czuł się już nigdzie bezpieczny. W 1990 zdecydował się opuścić nawet Libię, która traktował jako swoją bezpieczną przystań. Ale i tam dostawał sygnały, że przebywanie takiego człowieka jak on szkodzi interesom kraju. Carlos bał się, że pewnego pięknego dnia libijscy politycy mogą go w końcu przehandlować Zachodowi.

Dlatego zdecydował schronić się w Sudanie. Wydawało mu się, że to bezpieczna oaza, w której przesiedzi spokojnie jakiś czas, by potem znowu spróbować z dawnymi towarzyszami uderzyć w znienawidzony, zmurszały Zachód. Ale nie pasował on do tamtejszych środowisk islamskich ze swoimi alkoholowymi skłonnościami i uwielbieniem kobiet. Poza tym nie było przy nim wiernych towarzyszy, tylko ludzie, którzy jak przez mgłę pamiętali, że mają do czynienia z dawną legendą terroryzmu. W tej sytuacji trzeba było tylko czasu, aż ktoś „sprzeda’ Szakala zachodnim służbom. Tak się też pewnie stało, choć kroniki na ten temat milczą.

Nie wiadomo też, ile i dokładnie komu francuskie służby zapłaciły za wystawienie im Szakala. Ale stało się, wiosną 1994 roku Carlosa pojmały i aresztowały najpierw miejscowe służby. Po krótkiej chwili pojawiły się francuskie maszyny, które przyjęły na pokład niecodziennego pasażera. Otumaniony alkoholem Szakal przebudził się dopiero w nowym świecie. Był w Paryżu, mieście które poznało jego okrucieństwo. I tam też został surowo za swoją przeszłość osądzony.

polecane: Flesz: otyłość zabija Polaków, problem rośnie i dotyczy nastolatków

Materiał oryginalny: Szakal. Z zawodu... rewolucjonista, skazany po raz trzeci na dożywocie - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 2

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.
a
abcd

Wyszukaj w sieci:

"Brak kary śmierci w kodeksie karnym jest pogardą dla ofiar"

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3