Szanowny panie Jerzy!

Redakcja
W pierwszych słowach mego listu chcę powiedzieć, że ja, szara mysz wyborcza, martwię się o pana!

Paweł Głowacki Wyznania szczerego entuzjasty teatru

Parlamentarny krawiec dał wigłę. Widział pan to? Rano Yves Saint Laurent robił, co mógł (oile szaty naszej władzy konstruuje Yves Saint) -apopołudniu premier ostateczną wypowiedź owicepremierze Lepperze donatychmiastowego uwierzenia narodowi via TV podawał. Śledził pan tę jazdę intelektualną? Gdy premier wygłaszał, przypominały mi się wszystkie grzechy moje... Mniejsza ztym.
Gdy, niwelując Leppera, Demostenes zdobywał fundamentalne słowo "warchoł" -usłyszałem: "warhoł". Nic nato nie poradzę. Usłyszałem legendarne, przyduchowe "hy"! Ucho nie złowiło kluczowego "cy", bo wmiejscu "cy" ucho złowiło trzask szwu nakarku Demostenesa! Tak, Yves Saint Laurent nie znalazł nici godnej myśli retora. No ipuściły szaty wczwartek. A____może miałem omamy Trąbki Eustachego?
Jeśli jednak boskie szaty istotnie puściły, niechaj ci, co szyją, wiedzą, iż są naświecie karki nie dookiełznania. Niech Yves Saint pojmie, że władza, naktórej nie leży żadnaodzież, to władza nie ztego świata. Całkiem jak Siemon Jepichodow -postać nie zrealności, bo wymyślonaprzez Antoniego Czechowa. Jepichodow! Czego by ten "premier" wiecznych fiask napłetwy swe nadzwyczajnie niecelne nie wzuł, albo iwzuł -wiekopomnie skrzypiał w"Wiśniowym sadzie". Nawet jak siedział! Nawet jak spał! Nawet jak go nie było!
Askoro już jesteśmy przyteatrze, panie Jerzy, wróćmy doistoty mego listu. Podobno nie bardzo wiadomo, gdzie naprawdę rześki teatr dziś jest -wTV, wżyciu, wgazecie, wteatrze jako takim czy też w... No, gdzie? Spekulują domorośli relatywiści. Aja przypomnę starą prostotę: jeśli człowiek słyszy, że "obiad" to "obiat" -musi iść doteatru. Iposzedłem. Napana"Pyzę..."
Powtarzam: martwię się olosy pana. Byłem, widziałem, jak dziecko się bawiłem -ijuż wiem. Otóż, jakby minister odpatriotyzmu Roman Giertych był tam ze mną, gdyby zobaczył wyreżyserowaną przez pana"Pyzę napolskich dróżkach", to naniwie patriotyzmu miałby pan wSejmowej Komisji Etyki -przerąbane. Zalekko, panie Jerzy! Nie według mnie zalekko, ale według tych, co dziś kciuka wdół albo wgórę kierują -stanowczo za____mało koturnowo.
Zamiast zwierszowanych opowiastek Hanny Januszewskiej mszę zabitwę podGrunwaldem zrobić, miast brokatem wąs Ziobry krasić, zamiast spływ Dunajcem pokazać jako jazdę poocalenie Polski -zrobiłeś pan spływ popatriotycznej lekkości.
Żadnych koturnów. Cienia zadęcia. Najlichszych wiatrów, co się wfale Mazurka Dąbrowskiego czule układają. Gdy upana, wedle podróżniczego zamysłu Januszewskiej, aktorzy itancerki słowo posłowie, nuta ponucie, piruet popiruecie Polskę okrążali zlekkością motyla -czułem, że to ludzie, co wiedzą, iż dziadek Pyzy w1410 natrawach pod____Grunwaldem nie był Ulrichem von Jungingenem.
Mieć nakarku komisję sejmową wsprawie krzyżackich przodków Pyzy... Cóż, nie zazdroszczę. Ale zazdroszczę dzieciom. Zrobiłeś pan dwugodzinną śpiewogrę, która jest pełnaPolski -przyjemnej. Żadnego stawania nabaczność, żadnych łez wielkości dzwonu Zygmunta, żadnej nachalnej obowiązkowości. Dwie godziny delikatnej gry zkonwencją rocznicowych akademii. Teatralne wędrowanie poPolsce, która nie jest, Boga chwalić, żadnym ołowianym obowiązkiem zbiorowym, jeno czystą radością. Pojedynczą radością każdego znas z____osobna.
Krótko mówiąc, martwię się opana, bo wkraju, gdzie obowiązują nie "obiady", jeno "obiaty", teatr, wktórym obowiązuje "pyza", anie "pysa" -może być spalony. Nie zmienia to jednak faktu, że bez względu nagrozę sztandarów ihymnów, popanabaśni wędrującej chłopcy pragną dowsi Grunwald jechać nie poto, by nakolanapaść, lecz by gorzały się napić. Bani łakną nie ku czci Jagiełły, lecz wsprawie takiej oto, że pić się mianowicie chce. Amen.
Teatr Ludowy. "Pyza**na**polskich dróżkach" wg Hanny Januszewskiej. Reżyseria Jerzy Fedorowicz. Opracowanie muzyczne Jerzy Kluzowicz. Scenografia Elżbieta Krywsza. **
PS Zdrukowanego unas listu Krzysztofa O. -dyrektora naczelnego iartystycznego Teatru im. J. Słowackiego -listu tyczącego mego felietonu oprzedstawieniu "Nocny azyl", wynika niezbicie, że Krzysztof O. jest niewinny. No ichwalić Boga! Raduje mnie, że Krzysztof O. uniknie aresztu, ale martwi, że wpolemice zmym pisaniem pięknie ocalały Krzysztof O. używa określeń: takt ikultura. Namiejscu Krzysztofa O. -który zracji pełnionej funkcji odpowiada za"takt" arcydzieła "Opera zatrzy grosze" oraz za"kulturę" perły "Miarka zamiarkę" -kategorii "taktu" oraz "kultury" nie używałbym nawet wpolemice zpsem Pluto. Irzecz finalna. Krzysztof O. ma domnie wyraźne anse, iż nie dość, że nie jestem Boyem, to inie jestem Słonimskim. Cóż począć... Powinien pan mieć pretensje dorodziców, anie domnie. Jakby się pańscy rodzice pospieszyli, to kto wie? Może ansambl przez panaprowadzony szatkowali by nazmianę Boy iSłonimski?... Jest jak jest. Dziś już nic nie da się zrobić. Dzieła panaszatkował będę ja. Spokojnie. Będzie dobrze. Iproszę się nie lękać. Wistocie - delikatny jestem. Nawet pan nie poczujesz, że już po____ptakach...

Najnowsze oferty na Black Friday

Materiały promocyjne partnera

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.