Szczęście bez bólu

Redakcja
Przed trzema laty, gdy rodziła Martę cierpiała przez 16 godzin nim w obecności męża urodziła córeczkę. Nie było lekko... Nic więc dziwnego, że teraz, gdy dowiedziała się w bocheńskim szpitalu, że może rodzić bez bólu zdecydowała się na to niemal od razu.

BOCHNIA. "Czułam wszystko, skurcze i ruchy dziecka, to jak opuszcza ono moje ciało, tylko nie ból" - powiedziała wkrótce po pierwszym porodzie w znieczuleniu Anna Kokoszka z Łomnej.

Zaskoczyło ją jednak, że wszystko odbyło się tak prosto i rzeczywiście bezboleśnie. Nie bolało nawet samo znieczulenie polegające na wbiciu igły w kręgosłup i umieszczeniu tam cienkiego drenu, przez który anestezjolog Tomasz Kapała podał pierwszą dawkę preparatu. - "To było ukłucie jak podczas zwykłego zastrzyku. Znieczulenie zaczęło działać po kwadransie, ale nie przeszkadzało w niczym, mogłam się normalnie ruszać, chodzić lub siedzieć" - opowiada. Tym razem poród, także rodzinny z mężem Michałem, trwał tylko dwie godziny. - "Czułam wszystko, skurcze i ruchy dziecka, to jak opuszcza ono moje ciało, tylko nie ból. Znosiłam poród dużo lżej, bez zmęczenia i strachu. Także mąż był o nas znacznie spokojniejszy, cały czas rozmawialiśmy. Bólu nie czułam także podczas szycia" - powiedziała nam Anna Kokoszka wkrótce po pierwszym porodzie w znieczuleniu. Na świat przyszła Karolinka, która ważyła 3275 gramów, przy "wzroście" 55 cm. Dziecko jest w pełni zdrowe, otrzymało 10 punktów w skali Apgar.

Od dzisiaj w szpitalu pracuje drugi anestezjolog, którego zadaniem będzie znieczulanie rodzących kobiet, co wkrótce ma stać się w Bochni standardem dostępnym dla wszystkich chcących z niego skorzystać pacjentek. Jest do dla nich procedura całkowicie bezpłatna. Dyrektor Wojciech Szafrański mówi, iż w miarę wzrostu potrzeb będzie zatrudniał kolejnych anestezjologów. Doświadczenia pierwszego porodu w znieczuleniu, który odbył się w piątek o godz. 10.20, wskazują, iż wkrótce będzie tak chciało rodzić większość kobiet. Z nowej możliwości zadowolone są także położne. Barbara Widło powiedziała nam, że o wiele łatwiej współpracuje się pacjentką, która nie krzyczy z bólu, nie wpada w panikę i może spokojnie wykonywać polecenia położnych. To lepsze i dla niej i dla dziecka. - "Mamy XXI wiek, po co cierpieć, jeżeli można tego uniknąć. Kto chciałby teraz leczyć zęby bez znieczulenia" - mówi z przekonaniem. Zastrzega jednak od razu, że to wolny wybór pacjentki i decyzja lekarza, który może dostrzec przeciwwskazania do zastosowania znieczulenia zewnątrzoponowego.

Przemysław Konieczny

bochnia@dziennik.krakow.pl

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie