Szczęściu trzeba pomóc

Redakcja
IKS Olkusz w drugiej minucie doliczonego czasu pokonał u siebie Dunajec Zakliczyn 2-1 (1-1), co tylko potwierdziło starą piłkarską maksymę, że warto grać dopóty, dopóki piłka jest w grze.

Fot. Grzegorz Sroka

IV LIGA. IKS Olkusz w doliczonym czasie pogrążył Dunajec Zakliczyn

W Olkuszu cieszyli się z tego, że udało im się spłacić jesienny dług. - W takich samych rozmiarach przegraliśmy w Zakliczynie - przypomina Ryszard Myszor, kierownik olkuskich piłkarzy. - Żeby było ciekawiej, objęliśmy prowadzenie, tak, jak teraz zakliczynianie. Historia zatoczyła zatem koło albo - jak kto woli - w przyrodzie podobno nic nie ginie.

Kadra olkuszan była bogatsza niż tydzień wcześniej w wyjazdowym spotkaniu z Wolanią, zakończonym porażką IKS 0-1. - W poprzednim meczu nie mieliśmy połowy drużyny, więc trudno, żeby nie miało to wpływu na zespół - przypomina olkuski kierownik. - Jeszcze czekamy na Daniela Przybyłę i w kolejnym spotkaniu powinno być jeszcze lepiej. Jak zwykle dobrze zagrał Łukasz Chrzanowski (na zdjęciu).

Dwie bramki dla olkuszan zdobył młodzieżowiec Krzysztof Wdowik. - To prawdziwa piłkarska perełka - podkreśla Ryszard Myszor. - W każdym meczu prezentuje się bardzo dobrze, ale czasem brakuje mu zdecydowania. Może czuje respekt przed starszymi kolegami, by czegoś nie zepsuć i dlatego stara się dogrywać piłki. Tym razem jednak zdecydował się na strzał z dystansu, co zaowocowało wyrównującym golem zdobytym "do szatni". Może i bramkę w doliczonym czasie rywale zapisują na konto swojego piłkarza, ale dla nas jej zdobywcą był Wdowik. Przecież musiał umieć się znaleźć w polu karnym, żeby pomóc szczęściu, czy zmusić przeciwnika do błędu - uważa olkuski kierownik.

Niepocieszony porażką był trener gości Wacław Maciosek. - W cyklu pięciu wyjazdowych spotkań nie zdobyliśmy ani jednego punktu - żałuje trener. - Paradoksalnie w Olkuszu zagraliśmy najlepszy mecz rundy, a przegraliśmy. Przyszło nam zagrać bez sześciu zawodników, a - mimo to - walczyliśmy dzielnie. Sędzia nie tylko usunął nam z boiska bramkarza, ale na kwadrans przed końcem mieliśmy już o dwóch zawodników mniej, bo do kontuzji Tomka Juszczyka wykorzystałem limit zmian. Na pewno za swoją heroiczną postawę nie zasłużyliśmy na porażkę. Coś w tym jest, że futbol jest niesprawiedliwy. Podobnie było w Alwerni, gdzie przegraliśmy nie będąc wcale gorsi, przeciwnie, mieliśmy więcej z gry. Na początku rundy nasza kadra liczyła 21 zawodników, a teraz zostało mi ich 13. Mam jednak nadzieję, że w kolejnych meczach zaczniemy regularnie zdobywać punkty, potrzebne nam do zachowania czwartoligowego bytu - kończy trener Maciosek.

Jerzy Zaborski

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie