Sześciolatki do szkoły

MWK
Udostępnij:
(INF. WŁ.) Prawdopodobnie już we wrześniu 2003 r. obowiązek szkolny obejmie dzieci w wieku 6 lat. Władze oświatowe zapewniają, że obniżenie wieku szkolnego będzie się przede wszystkim wiązało z obowiązkiem posyłania dzieci do tzw. zerówki. Większość rodziców, psychologów dziecięcych oraz nauczycieli przedszkolnych obawia się jednak, że w praktyce będzie to oznaczać wcześniejsze rozpoczęcie nauki w szkole.

Obniżenie wieku szkolnego to konieczność - uważają przedstawiciele Ministerstwa Edukacji

   Nauczanie dla dzieci 6-letnich, czyli tzw. zerówka, zostało wprowadzone przez resort edukacji 30 lat temu. Do dzisiaj nie jest ono obowiązkowe - jak wynika z danych Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu, szczególnie na obszarach wiejskich zerówka nie jest jeszcze powszechnym elementem nauczania. Zdaniem pracowników resortu, doświadczenie innych krajów Europy wskazuje, że zapewnienie obowiązkowej, dobrej nauki już we wczesnym dzieciństwie pomaga optymalnie rozwijać możliwości dziecka, jest też konieczne do późniejszego wyrównania szans edukacyjnych dzieci i młodzieży.
   - Szanse na dalszy prawidłowy rozwój edukacyjny dziecka decydują się właśnie w tym wieku. Rozumiem rodziców, którzy - dając swemu dziecku najlepsze warunki rozwoju - chcą zatrzymać je w domu jak najdłużej. Ale nie każdy sześciolatek ma te warunki jednakowo dobre. Dlatego lepiej będzie, jeśli wszystkim dzieciom zapewni się właściwą opiekę jak najwcześniej - uważa Włodzimierz Paszyński, wiceminister edukacji. - Prawdziwa reforma powinna się zacząć właśnie od tego pułapu, a nie dopiero od szkoły podstawowej czy nawet gimnazjum. Teraz nadchodzi czas, aby rozpocząć prace nad tym brakującym ogniwem - _dodaje wiceminister.
   Władze oświatowe przyznają, że do problemu obniżenia wieku szkolnego należy podejść bardzo ostrożnie. Konieczne będą nowe rozwiązania programowe, ustalane w oparciu o dotychczasowe doświadczenia nauczycieli przedszkolnych oraz opinie pedagogów i psychologów dziecięcych. Konieczny będzie także pilotaż - wiceminister Paszyński uważa, że powinien on zostać przeprowadzony wśród dzieci z tych województw, które najsłabiej wypadły w tegorocznych egzaminach zewnętrznych (m.in. warmińsko-mazurskiego, pomorskiego, zachodniopomorskiego).
   Pierwotne projekty zakładały przeprowadzenie pilotażu w wybranych gminach już w najbliższym roku szkolnym; program miał objąć tylko dzieci urodzone w pierwszym kwartale 1996 r. Przedstawiciele resortu twierdzą jednak, że będzie on możliwy najwcześniej we wrześniu 2003 r., czyli w tym samym czasie co ustanowienie obowiązkowej zerówki.
   Władze oświatowe nie chcą zdradzić szczegółów projektu. Prawdopodobnie dzieci pójdą do obowiązkowej klasy zerowej, a potem do dalszych 6 klas szkoły podstawowej. Nowa zerówka będzie traktowana bardzo elastycznie - w zależności od warunków w danym rejonie zostanie uruchomiona albo w przedszkolu, albo w szkole podstawowej.
   
- Trzeba będzie wziąć pod uwagę nie tylko zaplecze finansowe, ale także możliwości kadrowe poszczególnych placówek. Aby nauczyciele przedszkolni nie byli stratni, trzeba będzie rozwiązać jakoś problem ewentualnego odebrania im jednej grupy, np. blokując razem żłobki i przedszkola - uważa Jerzy Lackowski, małopolski kurator oświaty. - Oczywiście zabezpieczenie finansowe całego przedsięwzięcia będzie najtrudniejsze, dlatego projekt powinno się wprowadzać w życie stopniowo. To dobry moment na obniżenie obowiązku szkolnego, choćby ze względu na niż demograficzny.
   Władze oświatowe uważają obniżenie wieku szkolnego za konieczność. O opinię na ten temat zapytaliśmy także nauczycieli, psychologów, specjalistów od nauczania przedszkolnego i przede wszystkim - rodziców.
   Anna Rawicz, matka 4-letniej Magdy:
   
- Tak wczesne posyłanie dziecka do szkoły to po prostu pozbawianie go szczęśliwego dzieciństwa. Polskie szkolnictwo nie jest przygotowane na daleko idące zmiany - świadczą o tym chociażby perypetie związane z tegoroczną rekrutacją do szkół pnadgimnazjalnych. A małe dzieci tym bardziej nie powinny służyć eksperymentom. Poza tym właśnie doświadczenie innych krajów - np. Japonii - przekonuje mnie, że zbyt wczesne posłanie dziecka do szkoły wywołuje u niego niezdrowe ambicje i wręcz kaleczy psychikę. I jeszcze jedna sprawa - przedszkole nie przygotowuje obecnych 4- i 5-latków do podjęcia nauki w wieku 6 lat. A jeśli mają oni pójść już niedługo do szkoły, to powinno to robić już teraz.
   Elżbieta Mirowska, matka 4-letniej Agnieszki:
   
- Moim zdaniem, to bardzo dobry pomysł. Moja córka miała 3 lata kiedy zaczęła się uczyć czytać - drażniło ją, że jej starsza siostra to potrafi, a ona nie. Umysł takiego malucha jest niezwykle chłonny i trzeba to jak najszerzej wykorzystać. Im szybciej dziecko zacznie się kształcić, tym lepiej. Niekoniecznie musi to być taka nauka, do jakiej przyzwyczajeni są uczniowie szkół podstawowych. Wystarczy przyzwyczajanie sześciolatka do dyscypliny i umiejętności koncentracji, skupienia się przez kilkadziesiąt minut na konkretnym problemie. Przy dzisiejszym tempie życia dziecko musi się takich rzeczy uczyć bardzo wcześnie.
   Agnieszka Sadowska, matka 2-letniej Majki:
   
- Nie ma potrzeby wysyłania dziecka do szkoły tak wcześnie. W naszej tradycji leży raczej coś zupełnie innego - większość rodziców stara się jak najpóźniej posyłać dzieci nawet do przedszkola. Pójście do szkoły wiąże się z rozpoczęciem ciężkiej pracy, która trwać będzie tak naprawdę aż do emerytury. Zaczynają się poważne obowiązki, stres, dyscyplina. Do tego trzeba dojrzeć, a sześciolatki (szczególnie chłopcy) są jeszcze na to po prostu za małe. Rok to dla nich bardzo dużo - zmienią się, dorosną i rozpoczną naukę we właściwym czasie. Po co skracać im dzieciństwo?
   Dorota Warzecha, nauczycielka przedszkolna:
   
- Dla nas wprowadzenie obowiązku szkolnego od 6 lat wiąże się ze zwolnieniami nauczycieli. Wiadomo bowiem, że prędzej czy później zerówka będzie bardziej popularna w szkole, jako wstęp do dalszej nauki. Ale to i tak jest najmniejszy problem. Najgorsze jest to, że nikt nie pomyślał o najważniejszych osobach w tym przedsięwzięciu - o dzieciach, które będą przerażone dzwonkami szkolnymi, wystraszone obecnością tłumu dużo starszych i większych dzieci na korytarzach. Sześciolatki nie są jeszcze przygotowane do podjęcia nauki w szkole. One są przyzwyczajone do jednolitego procesu nauczania i wychowywania, który w dużej mierze polega na wspólnej zabawie. Poza tym my zapewniamy im wielogodzinną opiekę, a w szkole lekcje trwają 3 lub 4 godziny. Resztę czasu dziecko będzie musiało spędzić w świetlicy, gdzie jest jedna nauczycielka na wszystkich uczniów z różnych klas. W efekcie na obniżeniu wieku szkolnego najgorzej wyjdą właśnie maluchy.
   Barbara Knapek, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 2 w Krakowie:
   
- Nie wątpię, że nauczyciele są merytorycznie przygotowani do nauczania dzieci o rok młodszych niż dotychczas. Biorąc jednak pod uwagę warunki i wyposażenie szkół nie bardzo sobie wyobrażam obniżenie wieku szkolnego już w przyszłym roku. Wszystko przecież kosztuje, a to nie ma być zmiana istniejąca tylko na papierze. Koncepcja może nie jest taka zła, ale z rzetelną jej realizacją na pewno będzie problem. Z punktu widzenia psychologicznego sześciolatki są jeszcze za małe na rozpoczęcie szkolnej nauki. Dziecko idące do szkoły powinno być dojrzałe pod względem emocjonalno-społecznym, intelektualnym i psychomotorycznym. Jeśli będzie osiągało sukcesy na początku kształcenia, zmotywuje go to do dalszej pracy. Tymczasem badania dowodzą, że około 30 procent sześciolatków wykazuje opóźnienia rozwojowe w zakresie funkcji psychomotorycznych (np. zaburzenia rozwoju mowy i słuchu dźwięków mowy). Jeśli zbyt wcześnie pójdą do szkoły, mogą potem cierpieć np. na dysleksję czy dysgrafię.
   Dr Wanda Łata, pedagog przedszkolny z Katedry Pedagogiki Przedszkolnej i Szkolnej w Akademii Pedagogicznej w Krakowie:
   
- Zerówka powinna być obowiązkowa, ale tylko wtedy, gdy będzie traktowana jako nauczanie przedszkolne, realizowane przede wszystkim poprzez zabawę. Obniżenie wieku szkolnego o rok oznacza jednak wcześniejsze rozpoczęcie nauki w systemie szkolnym, a do tego sześciolatki nie są przygotowane. To, że w innych krajach dzieci idą do szkoły w tak młodym wieku do niczego mnie nie przekonuje. W naszym kraju jest inna sytuacja materialna i lokalowa, inne są też metody nauczania. Istnieje też ogromna różnica pomiędzy sześciolatkami z terenów wiejskich i miejskich - na wsiach przedszkola i podstawówki raczej się nie rozwijają. Wręcz przeciwnie - często są likwidowane. Do obniżenia wieku szkolnego brakuje po prostu bazy, i to nie tylko w szkołach, ale także w przedszkolach, gdzie czasem brakuje kredek i zabawek. Nikt się nie interesuje stworzeniem odpowiednich warunków i przygotowaniem dzieci do wcześniejszego rozpoczęcia nauki. Jak w takim razie można mówić o obowiązku szkolnym sześciolatków? _
(MWK)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie