Szewska

Redakcja
Szewska może być pasja, może też być ulica. Jeśli jest Pan ciekaw, o czym będzie mowa w dzisiejszej korespondencji, to mogę z góry powiedzieć, że i o jednym, i o drugim. Mam bowiem znajomego (z uwagi na ustawę o ochronie danych osobowych żadnych bliższych szczegółów podać nie mogę) o wyjątkowo pedantycznych upodobaniach, takiego, co to lubi szukać dziury w całym, a że bywa często na ul. Szewskiej i żadnej dziury w niej nigdy nie znalazł, przeto wpadł w szewską pasję w związku z przebudową tejże ulicy. Zadzwonił do mnie i zażądał, bym napiętnował paranoiczne - jego zdaniem - pomysły ludzi, którzy każą zmieniać całkiem dobrą nawierzchnię, w sytuacji, gdy na wielu innych ulicach są wyrwy i dziury od lat nie usuwane - podobno z braku środków.

BRUNO MIECUGOW

 WIRTUALNIE SZANOWNY PANIE REDAKTORZE!
 Wyjaśniłem mu, że to zupełnie inna sprawa, bo Rynek i przyległe ulice uważane są za salon naszego miasta, a salon powinien być elegancki i reprezentacyjny. Myślałem, żem go przekonał, atoli już następnego dnia zgłosił się z nowymi pretensjami, tym razem na temat przerwania prac na Szewskiej. A pretensje miał wielorakie. Przede wszystkim pytał, jak to jest możliwe, żeby w obrębie jednej struktury - bo za taką należy uważać cały samorząd lokalny - powstawały biurokratyczne kołomyjki z powodu braku jakiegoś papierka, który zresztą był zgoła niepotrzebny?
 Rada Dzielnicy złożyła w Wydziale Architektury zgłoszenie o przebudowie, ale formalnie wydział tego zgłoszenia nie przyjął, bo brakowało opinii konserwatora. Tymczasem konserwator stwierdził, że w tym przypadku jego opinia nie była potrzebna. Do furii doprowadziło mojego znajomego oświadczenie dyrektora wydziału złożone prasie. Brzmiało ono: "Bez tego dokumentu nie wiedzieliśmy, czy w tym przypadku wymagane jest pozwolenie na budowę, czy też wystarczy złożyć zgłoszenie".
 Osobiście nie dziwię się furii mojego znajomego. Jako pedant ma prawo zdenerwować się, że organ powołany do wydawania zezwoleń nie wie, w jakich przypadkach zezwolenie jest niezbędne, a w jakich wystarczy samo zgłoszenie. A jako człowiek oszczędny ma prawo denerwować się również tym, że takie przerywanie rozpoczętych już prac przysparza dodatkowych kosztów. Te blisko 800 tys. złotych, przewidziane na przebudowę nawierzchni ul. Szewskiej wraz ze stylowym oświetleniem, to spory wydatek obciążający samorządową kasę, jaki jest więc sens, by koszty te powiększać decyzją samorządowego organu? Uspokajałem mojego rozmówcę, że przecież samorząd i tak idzie samorządowi na rękę i tu zacytowałem inną wypowiedź dyrektora Wydziału Architektury: "Myślę, że uda się uzyskać takie zezwolenie w ciągu kilku dni. Nie jest wolą urzędu ani władz miasta, by przedłużać remont".
 Czyż to nie chwalebne? Przecież rozpoczęcie robót bez kompletu wszystkich zezwoleń, pozwoleń i innych papierków to typowa samowola budowlana! W takich przypadkach władze na ogół nakazują nie tylko przerwanie prac, ale też przywrócenie stanu poprzedniego. Niedawno rozmawiałem z człowiekiem, który - złożywszy wszystkie wymagane papierki i otrzymawszy (niestety, tylko ustne) zapewnienie, że może budować - rozpoczął kopanie rowów pod fundamenty. Ponieważ nie mógł okazać pisemnego zezwolenia, kazano mu w trybie natychmiastowym wszystko zasypać. Po to, by po kilku dniach, po otrzymaniu papierka, rozpocząć kopanie na nowo. A tu przecież nie kazano inwestorowi, by w takim natychmiastowym trybie położył zdarty asfalt na nowo. Ileż pieniędzy zaoszczędzono dzięki tak łaskawemu potraktowaniu inwestora!
 Dość dużo czasu i wysiłku poświęciłem, by uspokoić mego pedanta pasjonata. Tłumaczyłem mu, że nie ma powodu aż tak się tym wszystkim przejmować, że niedociągnięcia zdarzają się od czasu do czasu wszędzie, że działa już kontrola, która ma wyjaśnić okoliczności powstania uchybień, że w końcu wszystko jakoś się ułoży, a jemu samemu miło będzie przechadzać się odnowioną Szewską po zabytkowym bruku i w świetle stylowych lamp, a więc nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Nie mam jednak pewności, czy go przekonałem i bardzo żałuję, że najmocniejszy argument, przemawiający za koniecznością przebudowy ul. Szewskiej, przyszedł mi do głowy dopiero teraz. Obecnie mam już pewność, że zastępowanie asfaltu kostką brukową jest potrzebne i powinno być stosowane w jak najszerszym zakresie. Wiadomo przecież, iż wedle przepisów obowiązujących od paru lat, wolno lokatorów, którzy nie płacą czynszu, eksmitować nawet na bruk. Nigdzie jednak nie jest napisane, że wolno również na asfalt...

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie