reklama

Szkody niczyje

ZBZaktualizowano 
(INF. WŁ.) Mieszkańcy obawiają się skutków niekontrolowanego zatapiania kopalni "Siersza" w Trzebini. Zamknięto ją kilka lat temu, ale całą okolicę wciąż nękają szkody górnicze. W najbliższych latach zapewne nic się nie zmieni. Tymczasem dziś nie bardzo wiadomo, kto ma za te szkody odpowiadać - i płacić. Podczas przekształcania polskiego górnictwa zrobiono bowiem wiele, by całą rzecz maksymalnie zagmatwać.

Ludzie, przestraszeni wizją rozległych podtopień, nie wiedzą, u kogo szukać pomocy

   Ludzie - poszkodowani i przestraszeni wizją rozległych podtopień - nie wiedzą, u kogo interweniować i od kogo domagać się odszkodowań. Niedługo ostatecznie zniknie Nadwiślańska Spółka Węglowa, do której niegdyś należała "Siersza" i która zobowiązała się likwidować szkody górnicze powstałe na skutek (dawnej i niedawnej) eksploatacji złóż w tym rejonie. Majątek spółki przejęła rok temu Kompania Węglowa, jednak wśród 23 włączonych do niej kopalń nie było - likwidowanej już - "Sierszy". Została ona przekazana do - gromadzącej zamykane zakłady - Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Ta z kolei nie ma obowiązku pokrywać szkód wynikłych z powodu wydobycia, zajmuje się bowiem likwidacją zakładów...

Milczenie

   Niepokój mieszkańców okolic byłej kopalni wzrósł po tym, jak szkody górnicze wystąpiły w Młoszowej - a nikt nie potrafił powiedzieć, czy to tylko incydent, czy też może początek poważniejszego, groźnego zjawiska. - Nie wiemy, jak przebiega proces likwidacji, gdyż Spółka Restrukturyzacji Kopalń przestała wysyłać nam raporty - przyznaje Robert Siwek, rzecznik prasowy Urzędu Miasta w Trzebini.
   Milczenie trwa już od ponad roku. Tuż przed rozpoczęciem likwidowania kopalni burmistrz Adam Adamczyk wielokrotnie rozmawiał z przedstawicielami zarządcy, którym była wówczas Nadwiślańska Spółka Węglowa. I spółka zobowiązała się do prowadzenia co najmniej do 2007 r. monitoringu wpływu prac na środowisko i przedstawiania burmistrzowi wyników tego monitoringu - raz na kwartał.
   - Takie raporty gmina otrzymała tylko w 2001 i 2002 roku, nie mamy więc danych na temat tego, co dzieje się aktualnie na terenie kopalni. Spółka Likwidacji Kopalń, która przejęła nadzór nad likwidacją "Sierszy", nie wysłała nam raportów za zeszły rok. Mimo naszych ponagleń, do dziś nie mamy w tej sprawie odpowiedzi - stwierdza rzecznik magistratu.
   Nic dziwnego, że sytuacją zaniepokojeni są mieszkańcy terenów, które w ekspertyzie hydrogeologicznej zostały wskazane jako "zagrożone podtopieniami". Takich miejsc jest w gminie aż 12. Po interwencjach mieszkańców chrzanowskie koło Prawa i Sprawiedliwości skierowało do Okręgowego Urzędu Górniczego w Krakowie wniosek o skontrolowanie procesu likwidacji. Zdaniem PiS, przebiega ona nieprawidłowo, bez niezbędnego monitoringu zatapiania wyrobisk.

Bez paniki, ale...

   Tomasz Rolling z zakładu likwidacji KWK "Jan Kanty-Siersza", oddziału Spółki Restrukturyzacji Kopalń w Jaworznie, zapewnia, że monitoring zatapiania jest przez cały czas prowadzony. Woda nie pokazała się jeszcze w pierwszym otworze wywierconym na terenie likwidowanej "Sierszy". Oznacza to, że proces likwidacji może przedłużyć się o kilka miesięcy, gdyż - zgodnie z ekspertyzami - dziś woda powinna być już na głębokości 200 metrów od powierzchni.
   Zdaniem**Rollinga, zagrożenia opisane w ekspertyzie hydrogeologicznej, sporządzonej przez prof. Franciszka Plewę z Politechniki Gliwickiej, są czysto teoretyczne i nieco na wyrost; mieszkańcy okolic kopalni nie mają się na razie czego obawiać. - Mówię to jednak z dużą ostrożnością, gdyż przyrody tak do końca nie można przewidzieć - zastrzega.

W zapadlisku

   Te argumenty z pewnością nie przekonają właścicieli działki przy ul. Florkiewicza w Młoszowej, gdzie rok temu pojawiło się zapadlisko o średnicy 4-5 metrów i głębokości 12 metrów. Co gorsze, potężny już dół stale się pogłębia.
   Starostwo uznało, że stroną odpowiedzialną za likwidację powstałego zagrożenia jest właściwy miejscowo organ nadzoru górniczego, czyli krakowski Okręgowy Urząd Górniczy. Tenże urząd wskazał, że szkoda powinna być usunięta przez Nadwiślańską Spółkę Węglową lub Spółkę Restrukturyzacji Kopalń. Zdaniem NSW - jest to ewidentnie zadanie SRK. Spółka kategorycznie zaprzecza, twierdząc, że szkody górnicze powstałe w wyniku działalności kopalni winna usunąć NSW...
   Wyższy Urząd Górniczy w Katowicach zasugerował wniesienie do sądu "sprawy o ustalenie podmiotu zobowiązanego do usunięcia zaistniałej szkody". Równocześnie Prokuratura Rejonowa w Chrzanowie odmówiła wszczęcia śledztwa.
   Powiększającego się zapadliska nie udało się więc zlikwidować. Co więcej, sołtys Młoszowej twierdzi, że nowych szkód górniczych jest we wsi znacznie więcej. Kilka tygodni temu kolejna wyrwa ukazała się w okolicach ul. Spacerowej w kierunku Karniowic.

Kruczki na maluczkich

   Mieszkańcy terenów, które mają być podtopione, czują się kompletnie bezradni. Załamują ręce. Przykład Młoszowej przekonał ich, że odpowiedzialnych za szkody górnicze nie ma - i pewnie nie będzie.
   - Zgodnie z obowiązującym prawem górniczym, za usunięcie powstałych szkód górniczych odpowiada podmiot, który prowadził eksploatację, a w przypadku "Sierszy" była to Nadwiślańska Spółka Węglowa - przekonuje Tomasz Rolling z SRK.
   Zgodnie z ustawą z listopada ubiegłego roku, wszelkie zobowiązania NSW - zaległe oraz te, które powstaną w przyszłości - przejęła Kompania Węglowa. Do końca roku spółka przestanie być samodzielnym podmiotem i wejdzie w struktury kompanii. Teoretycznie więc to kompania winna być adresatem skarg i wniosków zaniepokojonych trzebinian.
   Zbigniew Madej, rzecznik prasowy Kompanii Węglowej, stanowczo jednak temu zaprzecza. - Wśród 23 kopalń, które w lutym ubiegłego roku przejęła kompania, nie ma likwidowanej KWK "Siersza", więc nie możemy odpowiadać za szkody górnicze powstałe w wyniku jej eksploatacji - argumentuje. - Ponieważ Spółka Restrukturyzacji Kopalń**przejęła proces likwidacji tej kopalni od Nadwiślańskiej Spółki Węglowej, zobowiązania związane z tą kopalnią nie są naszymi zobowiązaniami. W tej chwili wnioski o odszkodowanie za powstałe szkody górnicze powinny być więc kierowane do skarbu państwa.
ELIZA JARGUZ, (ZB)

100 milionów euro z Funduszy Norweskich na rozwój przedsiębiorczości

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3