Szkolne biblioteki będą czynne aż do zmroku?

Szkolne biblioteki będą czynne aż do zmroku?

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Fot. Theta

Fot. Theta

- Szkoła bez biblioteki to jak samochód bez silnika - przekonuje poseł Artur Ostrowski (Lewica). Dlatego grupa deputowanych z jego ugrupowania przygotowała projekt nowelizacji ustawy oświatowej. Parlamentarzyści chcą, by w każdej szkole obowiązkowo działała biblioteka i nie chodzi tu o - jak to określają posłowie - regał z książkami na korytarzu otwierany raz w tygodniu, ale o prawdziwe centrum informacji, w którym uczeń będzie mógł skorzystać nie tylko z księgozbioru, ale także komputera z dostępem do internetu, sprzętu odtwarzającego czy miejsca do cichej pracy.
Fot. Theta

Fot. Theta

Fot. Theta

CZYTELNICTWO. Posłowie Lewicy przygotowują zmianę ustawy oświatowej

Z danych Małopolskiego Kuratorium Oświaty wynika, że w całej Małopolsce biblioteki nie ma w ok. 40 szkołach. - Coraz częściej docierają do nas sygnały, że samorządy zaczynają pozbywać się bibliotek szkolnych. Przekazują je bibliotekom miejskim lub gminnym albo ograniczają czas ich pracy - argumentuje Ostrowski.


Chodzi o sprawę szkolnych bibliotek w Jarocinie i Wrocławiu. Zostały one przekształcone w filie bibliotek publicznych. W ten sposób władze samorządowe racjonalizują wydatki. W filiach bibliotekarze zatrudnieni są na podstawie kodeksu pracy, w szkolnych podlegają przepisom Karty nauczyciela. Nauczyciele bibliotekarze pracują więc tylko 30 godzin tygodniowo, mają wolne w ferie i wakacje. Zaoszczędzone w ten sposób pieniądze władze Wrocławia i Jarocina chcą przeznaczyć na rozwój bibliotek.


Coraz więcej gmin chce skorzystać z rozwiązań wprowadzonych we Wrocławiu i Jarocinie. Związki zawodowe starają się do tego nie dopuścić (bo to oznacza zwolnienia nauczycieli), teraz dołączyli do nich posłowie Lewicy. Przygotowywany przez nich projekt nowelizacji ustawy oświatowej zakłada także, że biblioteka szkolna ma być czynna w godzinach pracy szkoły, jednak nie krócej niż czas trwania zajęć.


Samorządy, które finansują pracę szkół, podkreślają, że wejście w życie takiej ustawy spowoduje spore wydatki. W samym Krakowie rocznie mogłyby one wynieść nawet 2 miliony złotych. - W wielu szkołach zajęcia lekcyjne kończą się dopiero po godzinie osiemnastej, gdyż pracują one na dwie zmiany. To oznacza dodatkowe etaty nauczycielskie. W Krakowie trzeba by prawdopodobnie zatrudnić ok. 100 bibliotekarzy - wylicza Jan Żądło, dyrektor krakowskiego Wydziału Edukacji.


Teraz liczba etatów bibliotekarzy uzależniona jest od liczby dzieci w szkole. W tych do 300 uczniów Kraków zatrudnia nauczycieli na pół etatu. Cały etat bibliotekarza przysługuje szkołom, w których uczy się ponad 300 uczniów. Jeden etat oznacza 6 godzin pracy biblioteki dziennie.


W swoim projekcie ustawy posłowie wyraźnie zapisali, że w szkolnej bibliotece pracować może jedynie nauczyciel bibliotekarz lub - za zgodą kuratora - osoba niebędąca nauczycielem, ale mająca odpowiednie przygotowanie do tej pracy.


We wrześniu projektem nowelizacji mają zająć się posłowie z Sejmowej Komisji Edukacji.


Anna Kolet-Iciek


anna.kolet@dziennik.krakow.pl

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo