Szkolne podręczniki z internetu

Szkolne podręczniki z internetu

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

Twórcy internetowych podręczników chcą, żeby bezpłatne, elektroniczne książki można było wykorzystywać oficjalnie na lekcjach. W najbliższych miesiącach trafią do recenzji przez Ministerstwo Edukacji. Od opinii resortu będą zależały ich dalsze losy.

EDUKACJA. Czy elektroniczne książki do nauki zastąpią papierowe?

Prace nad tzw. wolnymi podręcznikami rozpoczęły się dwa lata temu. - Przygotowaliśmy już podręcznik do fizyki dla pierwszej, drugiej i trzeciej klasy gimnazjum. Dopracowywane są ostatnie szczegóły. Dobiegają też końca prace nad podręcznikiem do geografii dla pierwszej klasy gimnazjum. Oprócz tekstu, zamieszczana jest też grafika w postaci ilustracji czy wykresów - mówi Kamil Śliwowski z Fundacji Nowoczesna Polska, koordynator projektu.

Kto dokładnie tworzy podręczniki? Zespół kilkunastu wolontariuszy - nauczycieli akademickich i szkolnych z różnych miast. Zespoły nauczycielskie regularnie się spotykają i za pomocą specjalnego oprogramowania "wiki" tworzą książki w sieci.

Podręczniki są publikowane na zasadach wolnej licencji. Oznacza to, że każdy może je drukować, kopiować i rozpowszechniać bez ograniczeń narzucanych przez tradycyjne prawa autorskie. Pomysłodawcy tłumaczą, że dzięki temu będzie można obniżyć koszty książek wydawanych w tradycyjnej formie; wydawcy unikną opłat licencyjnych.

- Nie chcemy, żeby materiały te pełniły tylko funkcję pomocy dydaktycznych. Książki zostały przygotowane zgodnie z podstawą programową i mogłyby być wykorzystywane na lekcjach. Dlatego oddajemy je do akceptacji Ministerstwa Edukacji Narodowej. Jeśli pozytywnie przejdą całą procedurę, wówczas będą mogły trafić do oficjalnego obiegu, tak jak wszystkie tradycyjne podręczniki z recenzją ministerialną - tłumaczy Kamil Śliwowski. - Szkoły będą miały wówczas możliwość wyboru i jeżeli będą zainteresowane, to będą mogły zgodnie z prawem wprowadzić takie książki na lekcje.

Nauczyciele zapowiadają opracowywanie podręczników do kolejnych przedmiotów. Następna ma być matematyka. Zdaniem pomysłodawców wprowadzenie bezpłatnych, elektronicznych książek ma ekonomiczną zaletę - papierowe podręczniki do tanich bowiem nie należą.

- Ostateczna decyzja będzie zależeć od resortu edukacji. Jeżeli podręczniki zyskają aprobatę, przewidujemy, że w przyszłym roku będzie je już można używać - podsumowuje Kamil Śliwowski.

Pomysłem wprowadzenia wolnych podręczników nie są zachwyceni wydawcy.

- Uważamy, że pojawia się niebezpieczeństwo obniżenia jakości kształcenia. Nie oznacza to, że podważamy kompetencje osób, opracowujących takie książki. Chodzi jednak o to, że nad przygotowaniem podręczników powinni pracować różni eksperci i edytorzy, nie tylko nauczyciele - mówi Piotr Marciszuk, prezes Polskiej Izby Książki. Przyznaje jednak, że wydawcy mogą się obawiać tego typu rozwiązań i może to wyzwolić konkurencję na rynku.

- Międzynarodowe badania pokazują, że nasze szkoły w minimalnym stopniu wykorzystują elektroniczne materiały dydaktyczne - zaznacza Piotr Marciszuk. Jego zdaniem internetowe podręczniki nie staną się szybko dominującym narzędziem edukacji, a raczej uzupełnieniem tradycyjnych form.

- Za kilkadziesiąt lat sytuacja może się jednak zmienić i nauka przez internet będzie czymś naturalnym. Będzie to więc impuls dla wydawców, żeby podnosić jakość usług. Pojawi się element konkurencji o czytelnika - komentuje prezes Polskiej Izby Książki.



KATARZYNA KLIMEK-MICHNO

katarzyna.klimek@dziennik.krakow.pl

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo