Szorty na salonach

Redakcja
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
- Strój jest kodem - mówi JERZY TURBASA, mistrz sztuki krawieckiej

- Czy nieodpowiednim strojem można kogoś obrazić?

   - Jak najbardziej. Jeżeli pani zaprasza gości, to pani ubiór jest wyrazem szacunku do nich albo jego braku. To niestosowne, gdy elegancko ubranych gości wita gospodarz w poszarpanych dżinsach i nieświeżej koszuli, ale jest równie niedobrze, jeśli ubierze się dużo lepiej od gości.
   - Podobna sytuacja zdarzyła się onegdaj naszej pierwszej damie - gdy przyćmiła swoim strojem królową angielską.
   - Czasami ubiór staje się protezą - niepewności, braku zaufania do siebie. W miarę nabierania pewności siebie zmienia się także strój, co można zauważyć na przykładzie przywołanej przez panią Jolanty Kwaśniewskiej. Taki strój przestaje porażać otoczenie, a jedynie podkreśla osobowość, kompetencję, urodę. Najistotniejsza jest przecież stosowność, a nie błyszcząca sukienka z kolią na garden party i nie szorty na salonach. Strój jest kodem, który przemawia od pierwszego spojrzenia, zanim my sami się odezwiemy. On nas przedstawia, zanim wypowiemy pierwsze słowo.
   - Co tak naprawdę znaczy stosowność? Czy jest uniwersalne znaczenie tego słowa, czy też dla każdego z nas stosowne jest co innego?
   - Wszystko zależy od okoliczności. Jeśli idzie o kręgi dyplomatyczne, wzorem była i nadal pozostaje Jacqueline Kennedy, żona**prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nigdy nie przyszło jej do głowy, że na oficjalne spotkanie można włożyć coś innego niż kostium. Polityka to nie jest show-biznes - choć i tu, i tam chodzi o scenę. Inaczej ubiera się Madonna, bo występuje na estradzie, a inaczej ubierają się panie związane z dyplomacją, spotykające na scenie politycznej.
   
- Czasem tak, czasem nie. Strój żony premiera Millera wzbudził wiele kontrowersji.
   - Ja patrzyłem na ubiór cesarzowej Japonii. Bardzo mi się podobają jej kostiumy, przede wszystkim dlatego, że są proste. Jest to pani w określonym wieku, jej kostiumy są dowodem mądrości; wie, co można pokazać, a co trzeba ukryć. Nie należy się chwalić tym, czego się nie ma, ale nie można również zapominać o podkreśleniu swoich walorów. To właśnie czyni cesarzowa. Strój to jest pewnego rodzaju żonglerka, korzystająca z bezwładności oka, które można oszukać. Ubiór jest formą sprzedaży siebie; podkreśla się atuty, a ukrywa wady. Także psychiczne: niepewność, brak zaufania do siebie, podrzędną rolę w życiu.
   
- Podobno jednak elegancji, tak samo jak wdzięku, nie można się nauczyć?**
   - Tak, ale można się nauczyć kanonów elegancji, a na pewno powinni je opanować członkowie rządu i ich rodziny.
Rozmawiała: ELŻBIETA BOREK

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie