Sztuka kochania

Redakcja
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
O czasy, o obyczaje. Na początku lat 80-tych to był wielki bestseller, chowany dla znajomych pod ladę. Pamiętam, że mój kolega, spragniony fachowej wiedzy o życiu płciowym, załatwił sobie "Sztukę kochania" w niebywały dziś sposób. Dowiedział się, że kierowniczka księgarni lubi słodkości, typu bułgarskie wino "Ciociosan" (rozlewane w Polsce). A ponieważ miał dobre dojścia do sklepu monopolowego, bez trudu załatwił "Ciociosan" i nim przekupił kierowniczkę Domu Książki. Dzięki temu aktowi korupcji dorwał się do książki i solidnie się podkształcił.

Bez narkozy

   W jednej z tarnowskich księgarni ujarzałem "Sztukę kochania" Michaliny Wisłockiej i - z wrażenia - chwyciłem się za głowę. Nie z powodu tytułu ani z powodu autorki, ale dlatego, że książka leżała sobie jakby nigdy nic. Nikogo nie interesowała.
   I pomyśleć: dziś można mieć "Wisłocką" już bez bułgarskiego wina! "Sztuka kochania" przestała być sztuką, a sztuka korupcji wymaga już czegoś więcej niż "Ciociosanu".
wiesŁaw ziobro

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie