Szukają wtyczki

Redakcja
- Dziś nie mam dla mediów żadnych nowych informacji, ale proszę zadzwonić jutro - tajemniczo powiedział nam w miniony piątek rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu Ryszard Zaremba. Można więc było oczekiwać nowych aresztowań podczas weekendu. Nic takiego jednak się nie stało.

Przesłuchania we Wrocławiu

   Zatrzymani przed 10 dniami Antoni F. i Marian D. przebywają w areszcie, skąd są doprowadzani na przesłuchania. Przedstawiciele wrocławskiej policji i prokuratury twierdzą, że to zatrzymanie arbitrów, to zaledwie wierzchołek góry lodowej, jednak wszelkie ich działania objęte są tajemnicą. I rzeczywiście trudno się dziwić tej konspiracji. Dla nikogo, kto orientuje się choć trochę w realiach polskiego futbolu, nie ulega bowiem wątpliwości, że tak dobre rozeznanie, jakie mieli policjanci przed zatrzymaniem Antoniego F., nie wynikało tylko z rozpracowywanej wcześniej tzw. afery Polaru. Środowisko sędziowskie jest przekonane, że policji przy ustalaniu wysokości łapówki oraz umawianiu z Antonim F. miejsca jej przekazania pomógł ktoś, kogo arbiter dobrze znał i komu ufał. - To była zbyt dobrze przeprowadzona akcja. Jestem pewien, że policja ma jakąś wtyczkę w naszym środowisku. To musi być albo sędzia, albo jakiś działacz. Antek nie jest debilem i nie uwierzyłby tak łatwo komuś zupełnie sobie nieznanemu. Antek był bardzo ostrożny. Przecież nawet przed samym zatrzymaniem krążył wokół stacji benzynowej i w końcu umówił się w lesie - powiedział jeden z dolnośląskich arbitrów.
   Środowisko sędziowskie wszelkimi dostępnymi sobie sposobami stara się ustalić personalia "policyjnej wtyczki", nic dziwnego zatem, że śledztwo okryte jest pilnie strzeżoną tajemnicą.
   Tymczasem pojawiają się coraz to nowe nazwiska arbitrów, którzy nadmiernie sprzyjali konkretnym klubom i przypuszczalnie brali za to pieniądze. Wrocławski dodatek "Gazety Wyborczej" wypomniał pierwszoligowemu sędziemu z Chodzieży wyjazd przed kilku laty wraz ze Śląskiem na zgrupowanie do Turcji. Arbiter zaprzeczył, że kiedykolwiek odwiedzał kraj nad Bosforem. I niepotrzebnie skłamał, bowiem rzeczywiście leciał do Antalyi wraz z piłkarzami Śląska Wrocław. Był tam jednak zaproszony jako jeden z sędziów rozgrywanego w tym kurorcie turnieju Antalya Cup.
ANDRZEJ LEWANDOWSKI

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie