Szumy jako objaw schorzeń

Redakcja
Prof. dr hab. Jacek Składzień, kierownik Kliniki Otolaryngologii UJ CM Fot. Anna Kaczmarz
Prof. dr hab. Jacek Składzień, kierownik Kliniki Otolaryngologii UJ CM Fot. Anna Kaczmarz
Z badań epidemiologicznych przeprowadzonych w różnych krajach świata wynika, że około 17 proc. ludności odczuwa tzw. szumy uszne. Jest to zjawisko słyszenia bez zewnętrznego pobudzenia akustycznego. Pacjent odbiera dźwięki, jakich inni ludzie znajdujący się w jego najbliższym otoczeniu nie słyszą.

Prof. dr hab. Jacek Składzień, kierownik Kliniki Otolaryngologii UJ CM Fot. Anna Kaczmarz

Lekarz radzi

Szumy uszne (tinnitus auris) manifestują się jako objawy różnych schorzeń. Dzielimy je na obiektywne i subiektywne. Obiektywne mogą być słyszalne nie tylko przez pacjenta, ale też przez najbliższe otoczenie, np. osobę badającą z zewnątrz przez osłuchiwanie uchem. Subiektywne dźwięki słyszy natomiast tylko pacjent.

Obiektywne szumy, które występują rzadko, są m.in. wynikiem skurczu, nieprawidłowego ułożenia mięśni w najbliższym sąsiedztwie ucha lub złej pracy stawu skroniowo-żuchwowego. Mogą też być spowodowane zmianami zwyrodnieniowymi w tym stawie (niewydolność stawu skroniowo-żuchwowego z objawem emitowania dźwięków jest jedną z najczęstszych manifestacji schorzenia, którym się zajmują protetycy leczący złe ustawienie główki kości żuchwy w tym stawie).

Szumy subiektywne opisywane są przez pacjentów np. jako pisk, dzwonienie, gwizd, świst, szum falującego morza, wodospadu, płynącej rzeki, warkot silnika, bulgotanie, rytm pracy serca.

Na podstawie badań klinicznych przyjęto, że szum o wysokości do 2000 Hz jest generowany na terenie ucha zewnętrznego i ucha środkowego, natomiast o wysokości przekraczającej 2000 Hz pochodzi z ucha wewnętrznego. Jeśli powstaje na terenie ucha zewnętrznego słyszalne przez pacjenta dźwięki są raczej niskie, jeżeli w obszarze ucha środkowego - podobnie, a ucha wewnętrznego - raczej wysokie.

Przyczyny szumów subiektywnych mogą być różne. W przypadku ucha zewnętrznego jest to np. zatkanie przewodu słuchowego woskowiną czy ciałem obcym, a ucha środkowego - m.in. zapalenie ujścia trąbki Eustachiusza (kanał łączący ucho środkowe z gardłem), będące powikłaniem po stanach zapalnych zatok.

W wyniku zmian chorobowych zachodzących w uchu wewnętrznym może dojść do nieodwracalnego uszkodzenia komórek słuchowych w ślimaku (część ucha wewnętrznego). Uszkodzenie to bywa czasem niewielkie, ale ośrodkowy układ nerwowy daje już sygnały informujące o zagrażającym niebezpieczeństwie. Są to sygnały właśnie w postaci szumów usznych, wyprzedzających takie objawy jak np. upośledzenie słuchu czy zrozumienia mowy.

U dzieci szumy uszne są na ogół następstwem przebytych stanów zapalnych w obrębie trąbki Eustachiusza, przewlekłego wysiękowego zapalenia ucha środkowego lub przerostu migdałka gardłowego. U nastolatków może je generować uraz akustyczny (np. słuchanie głośnej muzyki przez słuchawki), czy stres emocjonalny. W przypadku osób dorosłych szumy są często konsekwencją zaburzeń ukrwienia w obrębie ucha wewnętrznego lub wyższych poziomów drogi słuchowej, spowodowanych miażdżycą naczyń krwionośnych i nadciśnieniem tętniczym. Mogą być także skutkiem powikłań pogrypowych. Szumy uszne często występują u osób ze zmianami zwyrodnieniowymi w kręgosłupie szyjnym oraz z zaburzeniami czynności tarczycy.

Diagnostyka szumów zmierza do ustalenia, z jakich rejonów ucha, czy dalszych odcinków drogi słuchowej pochodzą. Niezależnie od indywidualnej wrażliwości odczuwania szumu możemy go zobiektywizować. Wykonuje się w tym celu ocenę jakościową i ilościową. Za pomocą audiometru podaje się do ucha pacjenta pojedyncze tony i pacjent określa, czy szum, który słyszy w uszach jest do jakiegoś tonu podobny. Jeżeli się okaże, że jego częstotliwość wynosi np. mniej niż 1000 Hz, to najprawdopodobniej wywołany jest schorzeniem zlokalizowanym w uchu zewnętrznym lub środkowym. Gdy szum jest na poziomie 4000 Hz, schorzenie może być umiejscowione w obszarze ucha wewnętrznego. Następnie staramy się ustalić głośność szumu w decybelach. Informacje o rodzaju szumu, jego cechach i lokalizacji warunkują wybór metody leczenia.
Leczenie schorzeń generujących dodatkowe dźwięki jest bardzo trudne, uciążliwe i długotrwałe (nawet przez 20 lat), zwłaszcza gdy źródłem szumów usznych jest uszkodzenie struktury ucha wewnętrznego - ślimaka.

Jeżeli szum pochodzi z dalszych odcinków drogi słuchowej, zlokalizowanych w nerwie słuchowym lub na terenie samego mózgu, niezbędna jest dalsza diagnostyka. Wykonuje się wtedy tomografię komputerową w celu wykluczenia nowotworu mózgu (rzadkie przypadki). Choroby, które wywołują szum, a umiejscowione są wewnątrz jamy czaszki, czyli w mózgu, mają bardzo wolny, wieloletni przebieg. W związku z tym badanie tomografii komputerowej z kontrastem nie musi być wykonywane w trybie pilnym. Jeśli po leczeniu wystąpiła wyraźna poprawa, pacjent idealnie słyszy, wtedy tomografia nie jest konieczna. Należy ją jednak wykonać, gdyby się okazało, że szumy wracają.

Szumy, które są związane z chorobami ucha zewnętrznego czy środkowego są relatywnie łatwe do leczenia, natomiast w przypadku szumów generowanych przez schorzenia ucha wewnętrznego lub inne odcinki drogi słuchowej, znajdującej się wewnątrz czaszki, mamy raczej ograniczone możliwości terapeutyczne. Stosuje się leki rozszerzające naczynia, stymulujące układ nerwowy, witaminy, próby bodźcowego leczenia, leki odwadniające.

Na terenie Małopolski lekami, które sprawdziły się klinicznie są np. lignokaina czy ksylokaina (podawane dożylnie, co wymaga hospitalizacji). Natomiast w innych ośrodkach w Polsce podaje się leki rozszerzające naczynia (w Małopolsce stosowane doustnie). Jest to terapia prowadząca na ogół do wyleczenia. W sytuacji, gdy okazuje się nieskuteczna, a szumy są dla pacjenta tak dokuczliwe, że uniemożliwiają sen, zalecane są leki pomagające w zaśnięciu.

W celach leczniczych podejmowane były też próby przypisywania pacjentom aparatów słuchowych, przypominających tradycyjne, które emitując swoje dźwięki zagłuszałyby te generowane z chorego ucha. Ta aparatura okazała się skuteczna tylko u niektórych osób. Większość pacjentów nie mogła tolerować nowego urządzenia, które jest ponadto bardzo drogie.

Szumy uszne dotyczą coraz szerszego grona osób, stają się powoli zjawiskiem społecznym. W Polsce na tę dolegliwość cierpi ok. 12 proc. populacji, w tym również dzieci i młodzież. Znamiennym jest fakt, że o ile przed około 10. laty w krakowskich komisjach poborowych nie zwolniono nikogo ze służby wojskowej z powodu kiepskiego słuchu, o tyle teraz zwolnień takich jest kilkadziesiąt rocznie. U młodych ludzi oprócz upośledzenia słuchu występują głębokie, dokuczliwe szumy uszne, w wielu przypadkach związane z nadużywaniem narkotyków.

Dla niektórych ludzi szumy uszne nie stanowią większego problemu, ale innym dezorganizują życie, zaburzają koncentrację, nie pozwalają skupić się na pracy, przeszkadzają w zasypianiu, doprowadzają do nerwicy. Z uwagi na uciążliwe leczenie dolegliwość ta jest często objawem chronicznym. Radzimy wtedy pacjentom, żeby po wykluczeniu przyczyn, które mogą być dla jego życia niebezpieczne i gdy farmakoterapia jest nieskuteczna, zaakceptowali przykre doznania, starając się z nimi normalnie funkcjonować.

Wysłuchała: Danuta Orlewska

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie