Szymon Marciniak: W Ekstraklasie koncentracja musi być nawet wyższa, niż w Lidze Mistrzów

Justyna Krupa
Justyna Krupa
Szymon Marciniak i jego zespół prowadzili w ubiegłym tygodniu pierwszy mecz Juventusu z Barceloną
Szymon Marciniak i jego zespół prowadzili w ubiegłym tygodniu pierwszy mecz Juventusu z Barceloną Fot. facebook/juventus
Po udanym turnieju Euro 2016 dla Szymona Marciniaka, w tym sezonie polski eksportowy zespół pod jego wodzą prowadzi mecze piłkarskich gigantów w Lidze Mistrzów.

Po wtorkowym starciu Realu Madryt z Bayernem Monachium (4:2) rozpętała się burza wokół arbitra. Pojawiło się mnóstwo głosów, że węgierski sędzia Viktor Kassai swoimi błędnymi decyzjami przepchnął Real do półfinału. Robert Lewandowski, Arturo Vidal i Thiago Alcantara wtargnęli nawet do szatni arbitra i w ostrych słowach oskarżyli go o stronniczość.

Polski arbiter Szymon Marciniak może z ulgą pomyśleć: uff, mnie to nie dotyczy. Tydzień wcześniej prowadził inny ćwierćfinał LM - starcie Juventusu z Barceloną (wczorajszy rewanż zakończył się po zamknięciu numeru). I udało mu się sprostać wyzwaniu. Wprawdzie katalońskie media upominały się m.in. o „jedenastkę” dla Barcy, ale nie było mowy o żadnej wielkiej sędziowskiej wpadce.

- Po meczu przyszli do nas oficjele reprezentujący kataloński klub i nie mieli zastrzeżeń do naszej pracy - zdradza Marciniak. - Oczywiście te decyzje nigdy nie są idealne. Najważniejsze jednak, że żadna z __nich nie wypaczyła wyniku.

Polak ma dopiero 36 lat, a już dostaje do prowadzenia mecze tak wysokiej rangi. Zdaje sobie sprawę, jakie to wyzwanie. Bo z sędzią na tym poziomie jest jak z saperem, o czym boleśnie przekonał się właśnie Kassai. Wystarczy jeden „zawalony” mecz i rozpędzająca się kariera może gwałtownie przyhamować. - Taki już zawód wybrałem - uśmiecha się Marciniak.

Ulubionym arbitrem Barcy jednak nie zostanie. W tym roku sędziował Katalończykom dwa spotkania, oba wysoko przez nich przegrane. - Przedstawiciele Barcelony żartowali, że oczywiście nie mają nic przeciwko mojemu sędziowaniu, ale chyba lepiej będzie, jak na razie tak często nie będziemy się spotykać. Bo rzadko się zdarza, że drużyna w meczach prowadzonych przez danego arbitra ma bilans bramkowy 0:7 - kwituje.

Ledwo wybrzmiał mu w uszach hymn LM, a tu trzeba było wracać na murawy polskiej ekstraklasy. Poniedziałek Wielkanocny Marciniak spędził w Krakowie, gdzie prowadził mecz Wisła - Zagłębie Lubin, wygrany przez „Białą Gwiazdę” 1:0. Jak się wraca do ligowej rzeczywistości po tym, jak dopiero co „gwizdało się” Leo Messiemu? - Nie da się ukryć, że trzeba szybko wrócić na ziemię. Czasem koncentracja musi być nawet wyższa, niż na poziomie LM - twierdzi. Dlaczego? - Gra w __ekstraklasie jest inna. Sporo strat, więcej błędów technicznych. Ale jesteśmy zawodowcami. Trzeba się szybko przestawić.

Zdarzają się i zarzuty o to, że sędziemu może uderzyć do głowy „sodówka”. - Wiele razy słyszę, że w LM sędziuję świetnie, a wracam do kraju i mi się nie chce - przyznaje Marciniak. - To bywa irytujące. Staram się takie opinie zostawiać gdzieś z tyłu głowy. Choć trochę błędów mi się zdarzyło w polskiej lidze i __jest to dla mnie denerwujące, bo nie wypada mi popełniać pewnych pomyłek. _Pociesza się, że nie on jeden słyszy w kraju krytyczne opinie: - To samo opowiadali mi koledzy po fachu, jak Howard Webb, którzy też po LM wracali do _krajowych lig.

Ostatnie lata były kluczowe w karierze Marciniaka. - Cieszę się, że tak dobrze idzie. Trzeba pamiętać, że to nie tylko Marciniak, mam świetny zespół sędziowski: asystenci Tomasz Listkiewicz i Paweł Sokolnicki, moi bramkowi - Tomasz Musiał i Paweł Raczkowski, a __także arbiter techniczny Radosław Siejka. Stworzyliśmy fajny mechanizm - podkreśla.

Trzy lata temu w Krakowie Marciniak „gwizdał” podczas finału Centralnej Ligi Juniorów. Wtedy wszyscy zastanawiali się, talent którego z młodych graczy najszybciej eksploduje. Okazało się, że najbardziej od tego czasu wystrzeliła w górę kariera arbitra.
- Nie umniejszajmy wagi finału CLJ – zaznacza Marciniak, który sam grał w przeszłości w piłkę na pozycji pomocnika. I dodaje: – Tak, jak piłkarz ewoluuje, tak i sędzia również. O tym, że jako zespół sędziowski zrobiliśmy duży krok do przodu, świadczą mecze, jakie dostajemy do prowadzenia. Ale spokojnie, zostajemy na ziemi. Z sędziowaniem jest tak, że jak tylko człowiek na moment „odleci”, to wystarczy jedna decyzja, by nas szybko sprowadzić do parteru.
Marzenia o sędziowaniu półfinału czy nawet finału LM na razie musi odłożyć. - Chciałoby się, by sen trwał. Ale za chwilę wylatuję już do Korei Płd., gdzie odbywają się MŚ do lat 20. Półfinały LM mnie w tym roku raczej ominą. Ale spokojnie, jestem w tym towarzystwie najmłodszy, więc z pokorą jako ekipa czekamy na __nasz czas - zapewnia.

Ostatnio był we Florencji na szkoleniu pod kątem MŚ. - Ćwiczyliśmy tam sprawy związane z powtórkami wideo _– wspomina. Sam kiedyś nie był zwolennikiem wprowadzania wideo-weryfikacji pracy sędziów. Zmienił jednak zdanie. - Myślę, że nie uciekniemy od tego. Oczywiście potrzeba czasu, by to dopracować, ale trzeba się do tego powoli przyzwyczajać. Po kilku błędach związanych ze spalonymi, np. po meczu Legia-Lech, nauczyłem się, że sędzia jest wtedy jak małe dziecko. Nic nie może zrobić. Pomyślałem sobie: kurczę, powtórka wideo byłaby tu idealną rzeczą – wspomina. - _Byłoby po prostu sprawiedliwiej.

A o to przecież w tej pracy chodzi.

#Top Sportowy24

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

A
Administrator

To jest wątek dotyczący artykułu Szymon Marciniak: W Ekstraklasie koncentracja musi być nawet wyższa, niż w Lidze Mistrzów

G
Gość

potem czerwone kartki dla Lechii to był konsekwencja frustracji obojętności sędziego

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3