Ta ostatnia minuta

Redakcja
Udostępnij:
Groclin Grodzisk Wlk. - Bordeaux 0-1 (0-0)

Pierwszy mecz 1/16 finału Pucharu UEFA

Pierwszy mecz 1/16 finału Pucharu UEFA

Groclin Grodzisk Wlk. - Bordeaux 0-1 (0-0)

   1-0 Chamakh 90 min
   Groclin: Liberda - Mynar, Kriżanac, Pawlak, Sedlacek - Piechniak, Kozioł, Wieszczycki, Mila - Rasiak, Moskała (80 Sikora).
   Bordeaux: Rame - Jemmali (46 Bruno Basto), Caneira, Planus, Jurietti - Mavuba, E. Costa - Feindouno, Celades, Riera (75 Francia) - Chamakh.
   Sędziował Stefan Messner (Austria). Żółte kartki: Mila, Kozioł - Celades, Mavuba. Czerwona kartka E. Costa (30, niesportowe zachowanie). Widzów 4000.
   Piłkarze Groclinu przegrali pierwszy mecz 1/16 finału Pucharu UEFA. Grodziszczanie przez godzinę grali z przewagą jednego zawodnika i nie wykorzystali tej szansy, by stracić gola w ostatniej minucie meczu po pokazowej akcji żyrondystów, wykończonej przez Chamakha. Szanse na awans do kolejnej rundy zostały poważnie zredukowane.
   Szkoda, bo Groclin na tle Bordeaux zaprezentował się bardzo przyzwoicie. Jeszcze przed meczem Bogusław Kaczmarek, były trener Groclinu, zapowiadał umiarkowany optymizm. Gdyby nie ostatnia minuta - nie pomylił się, bo Polacy przez większą część spotkania nadawali ton grze. "Bobo" zachęcał także do szukania słabych punktów w środku obrony żyrondystów, gdzie niezbyt wysocy Caneira i Planus mogli mieć kłopoty z Rasiakiem.
   I rzeczywiście, Polacy od początku zagrali bez respektu dla rywala i często rozwijali akcje skrzydłami (szczególnie Piotr Piechniak po prawej stronie), kończąc je dośrodkowaniem w pole karne. Tam jednak brakowało wykończenia, bo przy odrobinie szczęścia Groclin mógł strzelić nawet trzy gole już w pierwszej połowie. Najpierw Rasiak nie doszedł do dośrodkowania Piechniaka (4 min), potem Mila pokonał bramkarza gości, dobijając strzał Moskały (10 min), ale sędzia uznał, że ten ostatni był na spalonym. Bodaj najlepszą okazję do przerwy zmarnował jednak Rasiak, który po kolejnej składnej akcji prawym skrzydłem trochę przypadkowo znalazł się sam przed bramkarzem, ale tym razem Rame - ogólnie interweniujący trochę niepewnie - zachował się bez zarzutu.
   Polacy, grający spokojnie i pewnie w obronie (pierwsza i jedyna do przerwy groźniejsza akcja Bordeaux została wypracowana w 14 min przez Celadesa i Chamakha) popełniali ten sam błąd w ataku - zbyt często dawali łapać się na spalonym.
   Przełomowa mogła okazać się 30 min meczu. W momencie, gdy atmosfera stawała się coraz bardziej gorąca, po przepychankach bojowo nastawionego Feindouno z Moskałą, E. Costa - w wyniku kolejnego starcia - rzucił piłką w Kriżanaca i sędzia po konsultacji z liniowym wyrzucił go z boiska. Polacy zaatakowali jeszcze bardziej, ale z tych ataków nic nie wychodziło, nawet jeśli w środku pola poczynali sobie całkiem dobrze. Trener Radolsky bowiem, odpowiadając na taktykę Michela Pavona z pięcioma pomocnikami, także zagęścił linię pomocy. Nominalny napastnik Moskała często cofał się na prawą stronę.
   W drugiej połowie, paradoksalnie mimo przewagi liczebnej, było już gorzej z klarownymi sytuacjami. Nawet więcej, to najpierw Chamakh, a potem Feindouno byli bliżsi pokonania Liberdy.
   Najgorsze jednak miało dopiero nadejść. W ostatniej minucie po ładnej akcji gości Chamakh strzelił obok interweniującego Liberdy. Niewielka, ale żywo dopingująca swoich piłkarzy grupa kibiców z Bordeaux wpadła w euforię. A stadion zamilkł.
REMIGIUSZ PóŁTORAK
Grodzisk

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie