Ta porażka boli

Redakcja
Garbarz Zembrzyce odliczał kolejne mecze bez porażki, a uzbierało się ich na jego liczniku aż 16. Seria została przerwana w najmniej spodziewanym momencie, bo na boisku jednego z ligowych outsiderów - Skawinki Skawina 1-2 (0-2).

Do niedawna piłkarze Garbarza odliczali serię spotkań bez porażki. Na liście ich zdobyczy jest jeden z czołowych zespołów - Niwa Nowa Wieś, a nie dali rady ostatniej w tabeli Skawince. Fot. Jerzy Zaborski

V LIGA KRAKÓW-WADOWICE. Wspaniała passa Garbarza Zembrzyce została przerwana w najmniej spodziewanym momencie

Porażka nie miała jednak konsekwencji i Garbarz zachował fotel lidera, bowiem przegrała też będąca za jego plecami MKS Trzebinia Siersza, ale ona w derbach regionu nie sprostała na własnym boisku Spójni Osiek Zimnodół. - To nie jest dla mnie żadne pocieszenie - mówi Zdzisław Janik, trener Garbarza. - Patrzę tylko na swoją drużynę, a porażka z przedostatnim zespołem w tabeli zawsze boli. Na pierwszy rzut oka nasz wynik w Skawinie może być postrzegany jako sensacja. Jednak do końca tak nie jest. Najwyraźniej skawinianie nam nie leżą, bo jesienią zremisowaliśmy z nimi na własnym boisku 0-0. Może tamten wynik był większą stratą, bo w pierwszej rundzie rywale zbierali od innych zespołów tęgie lania. Wiosną Skawinka wygląda zupełnie inaczej i potrafiła już kilku drużynom odebrać punkty. Na pewno jednak boli nas to, że w dorobku 14 punktów Skawinki aż cztery zdobyła na Garbarzu, a my straciliśmy z tym zespołem pięć punktów.

Mecz źle ułożył się dla zembrzyczan, bo po 11 minutach przegrywali 0-2, a to właśnie oni uchodzą za ikonę solidnej defensywy. - Strata pierwszej bramki była dla nas nieszczęśliwa, bo bramkarz dostał loba, z około 30 metrów, tak więc nie było mowy o jakimś rozpracowaniu naszej obrony, ale gol jest zawsze golem - podkreśla Zdzisław Janik. - Stratę bramki chłopcy odebrali jak policzek, więc jak najszybciej chcieli ją odrobić, ale nadzieliśmy się na kontrę. Trudno się odrabia dwubramkową stratę, nawet, jeśli rywal jest teoretycznie słabszy. Za późno zdobyliśmy kontaktową bramkę, bo w doliczonym czasie meczu. Oczywiście, że mógłby się on zupełnie inaczej potoczyć, gdyby to mojej drużynie udało się otworzyć wynik, co w swojej wspaniałej serii 16 spotkań bez porażki często czyniła, a jak już tego dokonała, to brała pełną pulę. Czas goi rany, więc myślę, że do kolejnego spotkania zapomnimy o Skawince i ze zdwojoną siłą przystąpimy do derbowej potyczki z Halniakiem Maków Podhalański - kończy Zdzisław Janik.

Jerzy Zaborski

[email protected]

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie