Tajemnice czarnego bociana

Grzegorz Tabasz
Za pierwszym razem miałem tylko gołe ręce, więc bezstresowo kontemplowałem czarnego bociana na łowisku.

Spacerował po bystrzach skąd zręcznie wyciągał drobne rybki.

Siedziałem w łopianowym gąszczu na brzegi Dunajca i jak sądziłem, byłem dla ptaka niewidoczny. Gdzie tam.

Podszedł na dwadzieścia kroków, rzucił mi przeciągłe spojrzenie i kilkoma ruchami skrzydeł przeleciał na drugi brzeg. Minął mnie w bezpiecznej odległości i wrócił na rozlewisko. Poznałem granicę tolerancji czarnego ptak. Później widziałem go w tym samym miejscu i o tej samej porze.

Wróciłem trzeci raz z aparatem i solidnym teleobiektywem. Bocian przybył tuż po trzeciej. Uprzejmość i punktualność godna króla, z czego skrzętnie skorzystałem. Mając w pamięci bezpieczny dystans pstrykałem jedno zdjęcie za drugim. Pozwoliłem sobie nawet na krótki film, ale ptak cały czas stał w tej samej pozie. Nie spuszczał ze mnie oka.

Tolerancja tolerancją, ale człowiek podnoszący do oka długą rurę przypominająca strzelbę nie zasługuje na grosz zaufania. Rozstaliśmy się w zgodzie. Wciąż czuję niedosyt, lecz gęsty las na brzegu wygląda zachęcająco. Jeszcze tu wrócę…

FLESZ - Letnie upały. Jak reagować w razie udaru?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie