MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Tajemnicze zbrodnie z Archiwum X

W parku Jerzmanowskich znaleziono ciało bez głowy, rąk i nóg Fot. Anna Kaczmarz
W parku Jerzmanowskich znaleziono ciało bez głowy, rąk i nóg Fot. Anna Kaczmarz
W grudniu 2005 roku para spacerująca po parku Jerzmanowskich w Prokocimiu znalazła ludzki kadłub - ciało bez głowy, rąk i nóg. Dwa miesiące później, w innej części Krakowa, przy forcie Bodzów, odnaleziono głowę.

W parku Jerzmanowskich znaleziono ciało bez głowy, rąk i nóg Fot. Anna Kaczmarz

Dopiero po sześciu latach udało się znaleźć sprawców makabrycznego zabójstwa, które wstrząsnęło Krakowem

Mieszkańcy Krakowa byli zszokowani, powstawały opowieści o seryjnym, wyjątkowo okrutnym mordercy, który poluje na kolejne ofiary. Dopiero po sześciu latach udało się znaleźć sprawców zbrodni; namierzyli ich policjanci z Archiwum X, którzy od 1999 roku zajmują się tajemniczymi zniknięciami i niewyjaśnionymi morderstwami.

- Pamiętam, że wtedy wszyscy się bali. Bali się wychodzić wieczorem z domu - wspomina Grażyna Fijałkowska, radna Dzielnicy XII Bieżanów-Prokocim. Mieszkańcy pocieszali się tylko tym, że według hipotezy policji ciało zostało podrzucone do parku, a więc zbrodnia została dokonana gdzieś indziej. - To dawało nam nadzieję, że morderca nie jest mieszkańcem naszej dzielnicy - mówi radna Fijałkowska.

W parku znalazły się zwłoki kobiety, której ktoś wbił w serce nóż. Miały jednak znaki szczególne: znamię między piersiami i stare zabliźnione ślady na prawym ramieniu, prawdopodobnie pochodzące od przypalania papierosem oraz bliznę pionową, pooperacyjną, na wysokości pępka. Wiek kobiety policjanci określili na ok. 50 lat. Stwierdzono także wysokie stężenie alkoholu w jej krwi.

Dzięki badaniom genetycznym ustalono, że korpus i głowa należały do tej samej osoby. Na podstawie czaszki specjaliści odtworzyli wygląd kobiety i sporządzili jej portret - to była drobna, niska brunetka.

Przez kilka lat nikomu nie udało się znaleźć sprawcy tej brutalnej zbrodni ani też ustalić tożsamości kobiety. Ustalono tylko, że pochodziła z Rosji lub Ukrainy i miała pseudonim "Berza". Podejrzewano, że kobieta mogła być sierotą i że trudniła się prostytucją, szczególnie często przebywała w okolicach dworca PKP, Nowego Kleparza i Plant.

Policjanci poprosili o pomoc Interpol, ale nawet funkcjonariuszom z innych krajów nie udało się nic wskórać. W końcu sprawą zajęło się Archiwum X - komórka przy Wydziale Kryminalnym Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie, powołana do rozwiązywania niewyjaśnionych zbrodni sprzed lat. - Nie było specjalnego impulsu do zajęcia się tą sprawą. Po prostu to jedna z wielu zbrodni, którymi zajęli się policjanci z Archiwum X - mówi Dariusz Nowak, rzecznik prasowy małopolskiej policji. Policjanci od nowa zaczęli przesłuchiwać świadków. - Przełom w śledztwie przyniosła informacja z półświatka - mówi Dariusz Nowak.

W tej sprawie podejrzanych jest siedem osób. Wobec czterech zastosowano areszt tymczasowy. W dalszym ciągu nie wiadomo jednak, kim była kobieta i gdzie znajdują się pozostałe fragmenty jej ciała: nogi i ręce.

W ostatnich dniach policjanci zatrzymali 44-letniego bezdomnego, który przez jakiś czas ukrywał jej zwłoki. Główny podejrzany o zabójstwo od dwóch lat przebywa w więzieniu, gdzie odsiaduje karę za inne przestępstwo. Pozostali podejrzani mają zarzuty pomocnictwa w zabójstwie lub składania fałszywych zeznań. Wszyscy pochodzą z półświatka. Motyw tej zbrodni był banalny - kobieta ponoć odezwała się do jednego z nich "nie tak, jak trzeba". To ich tak rozsierdziło, że ją zabili. A potem starając się zatrzeć ślady, poćwiartowali zwłoki i rozrzucili je w różnych miejscach Krakowa.
To jedna z 16 spraw, którą udało się wyjaśnić dzięki Archiwum X. - Archiwum zajmuje się przede wszystkim tajemniczymi zaginięciami. One stanowią większość niewyjaśnionych spraw - mówi Dariusz Nowak.

Policjantom z Archiwum X udało się odnaleźć mężczyznę, którego rodzina szukała przez 17 lat. Okazało się, że mieszkał w krakowskich kanałach ciepłowniczych, niedaleko od swojego dawnego mieszkania. Nie chciał wrócić do domu. Na drugim miejscu pod względem liczby spraw, którymi zajmuje się archiwum są morderstwa. Średnio w ciągu roku policjanci badają 4-5 spraw.

W październiku 2004 r. udało im się doprowadzić do ujęcia Hakowego - mordercy, który w okolicach Zakopanego polował na kobiety. Atakował łańcuchem zakończonym hakiem, a ofiary gwałcił i zabijał. Odłożoną do akt sprawę po ośmiu latach odgrzebało Archiwum X. Agenci odtworzyli zdarzenia sprzed lat, analizowali doniesienia z tego czasu. A potem znaleźli mordercę.

Udało im się także rozwiązać zagadkę tajemniczego zniknięcia biznesmena z Krakowa. Zbigniewa S. ostatni raz widziano przed jego domem. Policjanci znaleźli w mieszkaniu ślady krwi, ale nigdzie nie było ciała. Po dwóch latach prowadzenia śledztwa dali za wygraną. Dopiero Archiwum X ustaliło, że zabójstwo męża zleciła jego żona. Zabójcą był syn biznesmena Marek, który wziął do pomocy kilku kolegów. W nagrodę dostał od matki bmw.

(AM)

[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski