reklama

Tak rozpisuję się...

Redakcja
Od kiedy skomputeryzowałem się, zużywam zdecydowanie mniej papieru, to oczywiste. I otrzymuję też mniej pisanego żywą ręką. Ludzie mniej piszą, więcej teraz "donoszą" telefonem za pomocą "majlowania". Dawna wersja piosenki - Napisz proszę chociaż krótki list (bodaj taki tytuł?) brzmiałaby dziś prawdopodobnie - Zmajluj do mnie parę słów...

Leszek Długosz: Z BRACKIEJ

Z czasu niedostatku, biedy papierowej, wiadomych ograniczeń w aprowizacji, do dziś został mi nawyk irracjonalnego oszczędzania. Toteż gdzie spojrzeć w mojej przestrzeni życiowej zalegają zapasy. Sterty brudnopisów, druków, wszelakich nieaktualności jednostronnych. Na których odwrotnej stronie doskonale da się jeszcze coś poskładać. Kreślę więc te swoje rozmaite przymiarki, pomysły, pierwsze wersje i sporo tego używanego, wtórnego surowca, zużywam. Dopiero kształt wyraźniej uchwycony, przenoszę do obróbki komputerowej. Początek pisania wciąż u mnie oparty jest na starożytnym warsztacie. Kartka papieru i ręka zbrojna w wieczne, atramentowe, pióro. Przy moim wręcz rozpasaniu wstępnym (przy ilościach przymiarek, prób, zbierania pomysłów) tego papieru idzie mnogo. Pisząc, to jest kreśląc na tych plecach - odwrotach, szastam bez umiaru. Lawiny kartek spływają na podłogę opatrzone muzyczną terminologią: Presto, con fuoco. Bezpośrednio na komputerze wystukuję tylko oczywistości. Sprawy do załatwienia ad hoc, pospieszną, bieżącą korespondencję, schematyczne druki, rubryki itd itp. W pozostałych, poważnych okolicznościach nic się nie zmienia, procedury zachowuję dawne. Myśl dociera do stadium zapisu tą samą wciąż drogą. Prowadzona odręcznie, z pominięciem klawiatury (wcześniej maszyny, teraz " kompa"). Zapewne jestem w tym uporze archaiczny, zwłaszcza dla kolegów z branży dziennikarskiej (te określone ilości znaków w linijkach, słów na stronicy... rozumiem, rozumiem, ale...) , ale inaczej wciąż nie potrafię. Trudny to reżim. Prawdę mówiąc, wykręcam się od tej nowej logistyki pisania. Od tej obowiązkowej już powszechnie, bezpośredniej jazdy na klawiaturze. U mnie zwycięża wciąż ta sama poetyka. - Jakiś blat, jakaś karteczka, specyficznie, papierowo tchnący kajet, notesik. Czym starszy, im bardziej pożółkły, tym bardziej ponętny, podniecająco atrakcyjny. Warsztat, choćby i na kolanie rozłożony - i oto gotowość... W cichości - od namysłu, tam od główki, od pamięci, oka, od serca (uff pozwólmy sobie) zbiega myśl. Dukt prowadzi etapami, zdania składają się w dłuższe sekwencje. Pismo się wije. Ręka zbrojna w pióro, skrzypiące dyskretnie (to prawie westchnienia) - nie łomocząc, nie wystukując niczego agresywnie wobec świata - meandru- je... Cichutko opowieść składa. Stalówka, a to przyczai się, to skoczy niczym haczyk chwytający wyraz - rybkę wyłowioną. I dopisuje ją. Do zapisanego, ułożonego już połowu, dołącza. I tak się składa, powiększa się łup mój pisany. Myśli, pochwycone obrazy, wyroki... Kołowrotek pamięci wspomaga w polowaniu głębinowym. Tak, to jest ten zasadniczy łów. Potem dopiero obróbka, selekcja zdobyczy.
Ręka, oddelegowana przez Kierownictwo Woli Czucia i Rozumu kreśli, zmienia kolejność. Przekłada asortyment sformułowany z miejsca na miejsce, przymierza. Następuje faza rewizji, wreszcie kontrola ostatnia. Korekta... Interpunkcja, układ na stronicy. To wszystko przecież nadaje rangę. Duże czy małe litery? Wytłuszczenie, wykrzyknikiem podkreślenie wagi wydarzenia czy suchy szlak? Ten sam pokrój liter - niezakłócona monotonia szarej codzienności? Oto hamletowskie rozdarcie - pytajnik czy " ostatecznościowa", definitywna kropka? No są problemy.
Tak się rozpisuję... Ile to już lat? Jak ujął to Poeta Konstanty - na przemian, w smutku i w śpiewie... Ilem tego sam sprokurował? Spłodził, naprodukował? Ile tych papierzysk powierzono mi, nadesłano do mnie? Czym to dzisiaj jest, wedle dzisiejszych mych przekonań i odczuć. I co z tym zrobić? Oto na koniec wreszcie właściwie postawione pytanie.
Ale na dzisiaj papieru zaczernionego dosyć. Zdradzę więc może tylko tytuł następnego odcinka tych rozważań. I nim ostateczną kropkę dziś kropnę, tytuł następnego odcinka ogłaszam: DOJRZAŁEM DO ZNISZCZARKI

FLESZ: Elektryczne samoloty nadlatują.

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3