Tak uczą dzieci szacunku

Katarzyna Hołuj
Członkowie Klubu Kulturalnego Kibica  nie szczędzą gardeł, ale nie obrażają przeciwnej drużyny
Członkowie Klubu Kulturalnego Kibica nie szczędzą gardeł, ale nie obrażają przeciwnej drużyny Katarzyna Matoga
Inicjatywy. Wisła gra w Krakowie, trenuje w Myślenicach, a najbardziej kulturalnych kibiców ma w Dobczycach. Zrzeszyli się i jeżdżą na mecze.

W czasie, kiedy tyle się mówi o kibicowaniu, czy raczej pseudokibicowaniu, kiedy w Krakowie trwa batalia o ucywilizowanie dopingu na trybunach i wokół stadionów, mali kibice z Dobczyc właśnie spełnili jedni ze swoich marzeń. Wczoraj podczas meczu Wisły Kraków z Zawiszą Bydgoszcz wyprowadzili na murawę piłkarzy.

Aby zakwalifikować się do dziecięcej eskorty, trzeba było przygotować konkursową pracę. Ich liczba zaskoczyła nawet organizatorów. Autorów najlepszych prac zakwalifikowano do eskorty. Gabriel Dziewoński na wiadomość, że będzie mógł wyjść na murawę w towarzystwie piłkarzy podskoczył z radości, krzycząc "hurra!". Ucieszyła się też Łucja, jego młodsza siostra, która również jest w eskorcie. Nie mniej radości było w domu państwa Błaszczyków. Hubert i Wiktor nie ukrywali zadowolenia, gdy dostali się do tego grona.

Nie byłoby tego, gdyby nie Klub Kulturalnego Kibica i nie pewni krnąbrni gimnazjaliści. I to nie z Dobczyc, ale z Krakowa. Jeszcze kiedy Paweł Piwowarczyk, pomysłodawca i założyciel klubu uczył w krakowskim gimnazjum, słyszał nieraz jak gimnazjaliści, żeby dopiec kibicom przeciwnej drużyny, zwracali się do nich w sposób obraźliwy.

Chodzili, tak jak on, na stadion przy Reymonta, choć wtedy jeszcze nie razem. Pomyślał, że można zabrać ich na mecz i pokazać, że można inaczej. - Do Klubu Kulturalnego Kibica mam osobisty stosunek, bo kiedyś w porachunkach kiboli stracił życie mój kolega, z którym grałem w piłkę - opowiada.

Tak zrodziła się idea klubu, a potem - kiedy przeprowadził się do Dobczyc - postanowił wcielić ją w życie tutaj. Przy Miejskiej Bibliotece Publicznej, którą kieruje powołał Klub Kulturalnego Kibica.

Wspólne wyjazdy na mecze, a przy okazji uczenie dzieci zasad fair play i kulturalnego dopingu spodobało się Katarzynie Matodze, harcerce, studentce pedagogiki i kibicce. - Pierwszy raz wybrałam się na mecz kilka lat temu za namową koleżanki. W głowie miałam wtedy stereotypowy obraz kibica. Dziś mogę powiedzieć, że kibicowanie jest fantastyczne i że emocje, jakie czuje się po strzelonym golu, zwłaszcza jeśli to gol ulubionej drużyny, są niesamowite.

Pomysł podchwycił także Jakub Dziewoński, dziś tata trójki dzieci, a kiedyś... kibol. Ma za sobą udział w bójkach pomiędzy kibicami przeciwnych drużyn, próbę (udaremnioną) wniesienia na jeden z europejskich stadionów petardy oraz kilka pomniejszych "grzechów". Zaczęło się, jak wspomina, niewinnie. Jeszcze w szkole. Mecze były dla niego sposobem na spędzanie wolnego czasu, lepszym od dyskotek, na które chodzili rówieśnicy.

Skończyło zaś na mandacie, który dostał za obelgę rzuconą w stronę przeciwnej drużyny. W obecności swoich dzieci. - Po tym coś do mnie dotarło, chciałem się zmienić i pokazać dzieciom inną kulturę kibicowania. Że można i da się inaczej - mówi.

Dowodem jego osobistej przemiany było to, że mając w kieszeni bilet na mecz Wisły, wybrał stadion Cracovii w którym w tym samym czasie odbyło się spotkanie ewangelizacyjne. Nie kryje, a wręcz podkreśla to, że za jego przemianą stoi wiara.
Teraz, razem z synem, który należy do KKK (klub formalnie zrzesza osoby do 18. roku życia) jeździ na mecze. - To nie tylko te dwie godziny spędzone na stadionie. Z dziećmi trzeba rozmawiać, i rozmawiamy. Najpierw o przygotowaniach, formie, przewidywaniach, a po meczu o wygranej lub porażce, która też przecież czegoś uczy - mówi pan Jakub.

Dorośli nie tylko teoretyzują. Nie akceptują wulgaryzmów i sami ich nie używają. Nie "buczą" na meczach na przeciwników i "buczeć" nie pozwalają.Czasem tylko, jak dodaje pan Jakub, trudno jest wytłumaczyć dzieciom sytuację jak ta, kiedy były świadkami bójki i to pomiędzy kibicami jednej drużyny. - Staramy się obalać stereotyp niebezpiecznego stadionu, a tu coś takiego. Było mi wstyd za tych kibiców. Potem musieliśmy długo tłumaczyć dzieciom, że tak nie powinno być, że my się pod tym nie podpisujemy - wtóruje mu Paweł Piwowarczyk.

- Staramy się być obecni na portalach społecznościowych i reagujemy, jeśli ktoś, kto jeździ z nami na mecze zamieszcza tam obraźliwe albo agresywne treści. Zwracamy uwagę - najpierw samemu zainteresowanemu, a jeśli to nie pomaga, to w sposób dobitny wyrażamy swoje zdanie na ten temat pod konkretnym wpisem tak, aby autorowi poszło w pięty - mówi Katarzyna Matoga.

Od lutego 2012 roku, kiedy zaczynali, zorganizowali kilkanaście wyjazdów. Oglądali na żywo nie tylko spotkania ekstraklasy, ale także reprezentację Polski (U-21) podczas meczu z Grecją i reprezentację Holandii podczas treningu na Euro 2012.
Anna Drzyzga-Błaszczyk, mama Huberta i Wiktora cieszy się, że jej synowie wyjeżdżają z klubem na mecze. Sama też się kiedyś wybrała z nimi w roli opiekuna.

  • Myślę, że to kiedyś zaprocentuje i kiedy będą starsi nie będą jeździć na mecze, aby wszczynać burdy, ale żeby kibicować - mówi.

Treningi nie dla kibiców

Przeprowadzka Wisły Kraków do Myślenic ucieszyła jej tutejszych fanów, bo mogli choć przez pewien czas podglądać swoją drużynę podczas treningów. To się jednak skończyło wraz z pojawieniem się w ubiegłym tygodniu osłon na ogrodzeniu boisk. Jedni kibice nie kryją rozczarowania, inni - ci bardziej wyrozumiali - mówią, że decyzja jest zrozumiała, bo piłkarzom podczas pracy należy się spokój. Zapytaliśmy rzecznika krakowskiego klubu czy decyzja o zasłonięciu boisk była świadoma i czy osłony będą już stałym elementem krajobrazu.

- To decyzja świadoma i na stałe - powiedział nam Maksymilian Michalczak. - Nie jest to ruch wymierzony przeciwko kibicom z Myślenic. To ogólnie przyjęty standard. Osłona zapewnia większy komfort pracy zawodnikom. Zresztą, w Krakowie na boisku treningowym, odkąd tak zdecydował jeszcze trener Skorża, też były osłony. Mogę dziś jednak obiecać, że zorganizujemy dzień otwarty tak, aby wszyscy zainteresowani mogli obejrzeć nie tylko boiska, ale też cały obiekt wewnątrz. Porozmawiam również z trenerem o możliwości organizowania raz na jakiś czas treningu, który będzie można swobodnie oglądać.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie