Taki straszny wstyd...

Redakcja
Udostępnij:
Niemiecka Lewica, spadkobierczyni honeckerowskiej partii SED, musi przetrwać rok 2009 - rok trudny, bo najeżony niewygodnymi datami. Dwudziesta rocznica pozbawienia Honeckera funkcji państwowych i partyjnych stwarza okazję do pisania o roli SED w bloku sowieckim, a oliwy do ognia dolewają historycy, np. Hubertus Knabe, dyrektor muzeum w centralnym areszcie śledczym Stasi, autor książki "Spadkobiercy Honeckera" poświęconej historii postkomunistycznej Lewicy. Zburzenie przed laty muru berlińskiego przywołuje pamięć o uciekinierach pomordowanych z rozkazu władz NRD w pasie śmierci - na ziemi niczyjej między Wschodem a Zachodem. Szturm demonstrantów na siedzibę Ministerstwa Bezpieczeństwa i przejęcie akt Stasi kojarzy się z nierozliczoną przeszłością niektórych polityków enerdowskiej proweniencji. Na tę właśnie kwestię zwraca od lat uwagę Knabe. Niepodobna zaprzeczyć, że byli agenci Stasi obecni są w Bundestagu i w strukturach rządowych, że wielu instytucjom publicznym nie zależało na sprawdzeniu przeszłości swych pracowników. - To skandal, że wielu śledczych Stasi wykonuje dziś zawód adwokata. W Niemczech nie było gruntownej lustracji - mówił Knabe kilka lat temu.

Anna Zechenter: Nieprzedawnione

Wyprzedzając ataki rocznicowe, Lewica ogłosiła się "najmłodszą partią Niemiec". Media wciąż jednak drążą sprawę jednego z czołowych polityków spadkobierców, niemłodego wcale Gregora Gysiego. Adwokat, który bronił w NRD więźniów politycznych, był donosicielem Stasi. Przed usunięciem z życia politycznego uchronił go jeden fakt: brak w archiwach podpisanego przezeń zobowiązania do współpracy. Dokument ten - wydawałoby się - rozstrzygający, nie był w tym przypadku potrzebny: Gysi (pseudonim "Notariusz") przekazał Stasi wiele informacji - tak wiele, że na wątpliwości nie pozostało miejsca.
Po wcieleniu NRD do Niemiec byli opozycjoniści oskarżali Gysiego. Ich zarzuty potwierdziła z końcem lat 90. parlamentarna komisja ds. immunitetów. Ale wcześniej, w 1994 roku, Sąd Krajowy w Hamburgu wziął go w obronę, zakazując mówienia i pisania o tym, że "szpiclował". Rok później ten sam sąd zabronił nazywać Gysiego "szpiclem". W ten sposób udało się zamknąć usta jego ofiarom.
Z końcem 1996 roku tygodnik "Der Spiegel" podał - powołując się na akta Urzędu Pełnomocnika ds. Stasi - informację o współpracy Gysiego z wywiadem do 1997 roku; opublikowano też fotokopię dokumentu potwierdzającego, że Gysi, adwokat z zawodu, ściśle współpracuje jako nieformalny informator z Departamentem XI Referatem 1 Głównego Zarządu Wywiadu i jest zarejestrowany pod numerem MA 1121. Zadania operacyjne wykonywał "starannie i w duchu partyjnym". Ale to w zjednoczonych Niemczech nie jest karalne...
W maju 2008 Marianne Birthler, obecna pełnomocnik rządu ds. akt Stasi, odpowiedniczka prezesa IPN, powtórzyła w publicznej telewizji ZDF: "Nie ma wątpliwości, Gregor Gysi był tajnym współpracownikiem Stasi. Dobrowolnie i świadomie przekazywał informacje o swoich klientach".
Potem sprawy potoczyły się według znanego nam scenariusza, który nakazuje - by rzec zwięźle - iść w zaparte. Niemcy oglądali to po zjednoczeniu, kiedy wpadały grube ryby z NRD: Lothar de Maizière, pierwszy "niekomunistyczny" premier NRD, Ibrahim Böhme i Wolfgang Schnur, współzałożyciele opozycyjnych ugrupowań. Gysi zaskarżył telewizję, nad głową pani Birthler rozpętała się burza; szef Lewicy Oskar Lafontaine rodem z zachodnioniemieckiej SPD i Gysi zażądali, by ustąpiła, bo "marnuje pieniądze podatników", brak jej kompetencji do zajmowania się złożonymi relacjami enerdowskich adwokatów ze Stasi, no i stosuje "metody policyjne".
Zabrakło akcentów, które przewiduje polska instrukcja "chodzenia w zaparte" i które należałoby uznać za nasz twórczy wkład w procedurę ochrony donosicieli: nikt nie napisał, że za oskarżeniem Gysiego przez państwowy urząd stoi aktualna władza, która chce utrącić lidera opozycji, że jest to, słowem, rozgrywka polityczna. I nikt nie kazał się Niemcom za panią Birthler wstydzić.
Autorka jest pracownikiem krakowskiego oddziału IPN.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie