Takie buty!

Redakcja
Na własną odpowiedzialność

JANUSZ KORWIN-MIKKE

JANUSZ KORWIN-MIKKE

Na własną odpowiedzialność

Mnogość rozmaitych stacyj telewizyjnych i radiowych spowodowała, że potrzeba w nich coraz więcej dziennikarzy. W ślad za tym poszło, niestety, znaczne obniżenie się poziomu ich pracy.
 Czasami wzdycham do czasów PRL, gdy dziennikarz był kontrolowany, czy nie napisał czegoś za dużo - ale jeśli napisał, to było to sprawdzone. Cenzura nie pozwalała pisać o mnie - ale gdy np. "Żołnierz Wolności" napisał artykuł o "Programie liberałów", był to artykuł krytyczny, "dawał odpór" tym niesłusznym poglądom - ale samych poglądów ani na jotę nie przekręcił. Dzięki czemu czytelnicy "Żołnierza Wolności" mogli dowiedzieć się, o co mnie i moim Kolegom chodziło.
 Dziś natomiast przylatuje do mnie płacząc dziennikarka PAP - bo uczciwą relację swego kolegi z Żywca (o moich poglądach na system podatkowy Generalnej Guberni) "streściła" (nie doczytawszy tego, co on napisał, do końca) w sposób: "Kolejny kandydat na prezydenta popiera Adolfa Hitlera". No - i co z taką babą zrobić? Przecież nie było to na 100% umyślne - po prostu: z pośpiechu nie chciało się jej doczytać.
 A potem p. Rewiński w TVN (na szczęście mało kto ogląda tę marginalną stację) wydziwia, że już drugi kandydat popiera Adolfa!
 Niedawno byłem w zachodniej Polsce, gdzie występowałem w pełnym lokalnym - ale dużym, włączonym w sieć ogólnopolską - radiu. Dziennikarz, który robił ze mną wywiad, sprawiał wrażenie, że nie wie, z kim rozmawia, polszczyzny używał w sposób odbiegający od normalności (np. notorycznie mówił: "Pan kandydatuje na prezydenta"), a pytania świadczyły o kompletnej naiwności politycznej i gospodarczej.
 Jedno z nich jednak było bardzo typowe - i często się powtarza na rozmaitych spotkaniach. Brzmiało mniej więcej tak: "Jest Pan zwolennikiem radykalnego zmniejszenia podatków; skąd w takim razie wezmą się pieniądze np. na oświatę i służbę zdrowia?".
 Ponieważ wykłady z ekonomii w piętnastominutowej audycji radiowej wypadają źle, postanowiłem tym razem uciec się do porównania:
 - Niech Pan sobie wyobrazi - powiedziałem - że żyjemy w czymś na kształt Chin za Wielkiego Przewodniczącego Mao. Państwo w podatku pobiera od Pana co roku 400 zł na zaopatrzenie w obuwie. Istnieje w Pekinie potężne Ministerstwo Zaopatrzenia w Obuwie, mające pod sobą kilka Zjednoczeń Przemysłu (Kapciowego, Kaloszowego, Pantofelkowego, Obuwia Przemysłowego itd.) - a także aparat rozdzielania tych butów między Chińczyków - np. po dwie pary butów rocznie - i jedna para kapci na dwa lata...
 Pieniądze np. z Nankinu ("Południowa Stolica") płynęłyby więc do Pekinu ("Północna Stolica"), tam rozdzielano by je na fabryki, buty płynęłyby do Nankinu - i tam Chińczyk Południowy miałby te buty...
 Rzecz jasna, buty byłyby złe (bo klienci nie mogliby grymasić, więc fabryki robiłyby buble), ci, co znaliby urzędników od dystrybucji, mieliby po znajomości butów więcej i lepsze - no i buty byłyby droższe, bo poza utrzymaniem fabryk trzeba by jeszcze utrzymać wszystkich urzędników ministerstwa, zjednoczeń - oraz ogromnego aparatu, który by te buty rozdzielał.
 Gdybym teraz zaproponował, by wrócić do normalności, tj. zlikwidować ten cały scheiss, tę cała butną biurokrację - to Pan niewątpliwie zadałby pytanie: "A skąd wezmą się pieniądze na buty? Ludzie z pewnością musieliby chodzić boso!" - itd., itp.!
 Otóż dokładnie to samo jest ze "służbą zdrowia" czy "oświatą publiczną". Wszystko to trzeba zlikwidować - i z całą pewnością będzie nam wtedy lepiej!
 Kłopot w tym, że ludzie nie wierzą w Niewidzialną Rękę Rynku, która zmusza kapitalistów do produkowania coraz wiecej i coraz taniej - bo Niewidzialnej Ręki Rynku nie widać - a Ministerstwo od Butów widać - i ludziom się wydaje, że buty mają dzięki Ministerstwu!
 I dopóki nie zwyciężymy tego socjalistycznego myślenia w naszych własnych głowach, dopóty będziemy tkwili po uszy w tym bagnie, jakim jest socjalizm. A raczej: wdepniemy w jeszcze obszerniejsze bagno, jakim jest "euro socjalizm".
 Tam to dopiero kasy chorych robią machlojki! Za prawdziwe marki i dolary! Nawet częściowe "ubezpieczenie" - czyli "Blue Cross" w USA w ciągu 20 lat spowodowało 10-krotny wzrost cen usług medycznych! Odliczając już inflacje!
 Co oznacza, że gdybyśmy zlikwidowali państwową służbę zdrowia - to ceny spadłyby zapewne 10-krotnie. Dla przykładu: EKG psu robi się takim samym aparatem, jak człowiekowi; tylko kosztuje to 5 razy taniej.
 Bo nie istnieje Ministerstwo Zdrowia Zwierząt, Kasy Chorych Zwierzaków (w tym Branżowa - dla wilczurów policyjnych!), Wojewódzcy Weterynarze - itp. Czerwone Pijawki ssące naszą krew!
 To znaczy: nie chłepcą krwi naszego zwierza. Natomiast naszą - tak!
 Widać: nasza jest smaczniejsza!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie