Talent bez uszczerbku

Talent bez uszczerbku

Zdjęcie autora materiału

Dziennik Polski 24

siwek1tif.jpg
Marian Siwek, krakowski malarz, a przede wszystkim rysownik, chyba jako pierwszy artysta cierpiący na chorobę Alzheimera doczekał się indywidualnej wystawy swoich prac. W Świetlicy Wyspiańskiego w Pałacu Sztuki w Krakowie dawno nie było tak tłoczno, jak podczas wernisażu tego wydarzenia 27 kwietnia.
siwek1tif.jpg

Osoby dotknięte chorobą Alzheimera nie kojarzą faktów z teraźniejszości. Ale pan Marian o swojej wystawie mówił od tygodnia…

Nie pamięta, że talerz z posiłkiem ma włożyć do mikrofalówki. Na próżno o tym fakcie krzyczy wielka kartka przyczepiona nad stołem. Nie pamięta ludzi i zdarzeń z teraźniejszości, a jednak o swoją wystawę pytał już od tygodnia. I o to, co TEGO DNIA powinien na siebie włożyć. Choroba Alzheimera ma przebieg bardzo indywidualny.


- Chcielibyśmy, aby dzięki tej wystawie został przełamany stereotyp odsuwania na margines ludzi w trzecim wieku tylko dlatego, że zmagają się z pewnymi dysfunkcjami. To pewnego rodzaju Boży eksperyment zarówno nad twórcą, jak i nad nami, jej odbiorcami oraz nad pojmowaniem sztuki - mówił podczas otwarcia wernisażu Andrzej Mokrzycki, wiceprezes Małopolskiej Fundacji Pomocy Ludziom Dotkniętym Chorobą Alzheimera.
Marian Siwek, absolwent Liceum Plastycznego w Krakowie i Wydziału Malarstwa krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych, rozpoczynał swoją karierę artystyczną jak każdy młody twórca od wystaw zbiorowych, w latach 60. Przełomem w jego życiu była słynna wystawa w BWA w Krakowie na początku lat 70., kiedy cenzura zdjęła jego prace z ekspozycji. Odsunął się w cień. Tworzył to, co czuł według wewnętrznej potrzeby i pasji. Organizował prywatne wernisaże i spotkania we własnym domu, czekając na lepsze czasy.
W końcu nadeszły. Najpierw indywidualna wystawa prac w Galerii "Podbrzezie" Krzysztofa Jeżowskiego w 1996 r. Jak dziś wspomina córka artysty, Iwona Siwek-Front, także malarka, podczas wernisażu pytano wówczas: "Jak to jest możliwe, by twórca tej klasy, najbliższy wielkim szkoły krakowskiej, Pankowi, a przede wszystkim Wójtowiczowi, mógł przez tyle lat pozostać właściwie nieznany?".
W 1997 r. Marian Siwek miał swoją wielką wystawę w Pałacu Sztuki, następnie w Kamienicy Hipolitów i w Wieży Ratuszowej, a potem… choroba znów odsunęła go od życia publicznego.
- Zaczęło się od napadów agresji i histerii z niczego. Z początku wydawało się nam, że w ten sposób znajduje ujście jego frustracja, której nie potrafił wyrazić w sposób dyplomatyczny. A to były pierwsze symptomy choroby… - mówi Iwona Siwek-Front. Po wylewie, którego doznał w 2000 r., zaczął tracić pamięć. Ale cały czas malował. Mimo pewnych dysfunkcji mózgu, pozostał pełnosprawnym artystą. - Jeśli ktoś go nie zna, to nie powiedziałby, że żyje w swoim zamkniętym kosmicznym świecie, ale że to nowa droga tego samego artysty - mówi Iwona Siwek-Front, pokazując niewiele różniące się techniką od siebie rysunki ojca z lat 60. i te, które powstały po roku 2000.
- Twórczość jest niezależna od tej choroby. Jego malarstwo powstaje mimowolnie. To jego pasja, a jednocześnie rodzaj terapii - komentuje Anna Mokrzycka, prezes Fundacji Pomocy Ludziom Dotkniętym Chorobą Alzheimera.
- Kiedy ojciec jest w dobrej formie, jego rysunki są świetne. Kiedy czuje się gorzej, kadr natychmiast spada w dół. Prace są w jednej trzeciej puste, tak, jakby nie potrafił wyśrodkować obrazu - dodaje córka.
- Choroba Alzheimera zabiera ludziom ich teraźniejszość, ale nie można powiedzieć, że pamięć tzw. świeża pozostaje zupełnie nieczynna. U pana Mariana przeżywanie zawsze jest na pierwszym planie - mówi Anna Mokrzycka. Niektóre fakty tak mocno wgryzają się w jego pamięć, że znajduje to odzwierciedlenie w obrazach. Kilka lat temu, np. podczas pobytu na Orawie, zobaczył kozę z jedną dojką. To ulubiona bohaterka kilkuset jego rysunków.
Bardzo przeżył śmierć swej siostry Karoliny. Zaledwie dwa razy krótko odwiedził ją w szpitalu, bo sam przecież jest chory. Wydaje się, że niemal nie ma kontaktu z rzeczywistością, a tymczasem z rysunków poświęconych Karolinie bije nie tylko dramat rozstającej się z życiem kobiety, ale i bezduszna, techniczna strona medycyny: kroplówki, rurka tracheotomiczna… - Swój ból związany z odejściem ciotki przelał na ponad 100 arkuszy - zdradza Iwona Siwek-Front.
Wydawałoby się, że osoby dotknięte chorobą Alzheimera nie kojarzą faktów z teraźniejszości. Ale pan Marian o wystawie mówił od tygodnia. Żył tym wielkim dla siebie wydarzeniem. Wszystko wskazuje na to, że to ono stanie się teraz pretekstem do kolejnego cyklu malarskiego. A może kolejnej wystawy?
EWA PIŁAT
"Pod powierzchnią" - wystawa rysunków Mariana Siwka, Pałac Sztuki (Świetlica Wyspiańskiego), ul. Szczepańska, czynna od 27 kwietnia do 28 maja br.

Komentarze

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo