Targi o przetargi

PK
Udostępnij:
(INF. WŁ.) Wczorajszy przetarg na sprzedaż Kopalni Soli "Siedlec-Moszczenica" nie doszedł do skutku. Nikt w wymaganym terminie nie złożył oferty kupna obiektu, jednocześnie jednak od dwóch firm wpłynęły pisma świadczące o zainteresowaniu nabyciem zakładu.

Wciąż nieznana jest przyszłość Kopalni Soli "Siedlec-Moszczenica"

Pierwszym zainteresowanym jest spółka akcyjna założona w ubiegłym roku specjalnie w celu wznowienia eksploatacji pod Siedlcem i Moszczenicą, a nazywająca się identycznie jak przedsiębiorstwo państwowe wystawiające zakład na sprzedaż: Kopalnia Soli Bochnia. KSB SA zgadza się na warunki przetargu i cenę wywoławczą 9,3 mln zł, a do licytacji nie przystąpiła ze względu na nie uregulowaną sytuację prawną wszystkich oferowanych nieruchomości naziemnych.
Chęć nabycia kopalni zadeklarował też Inwestgaz - firma, która powstała w wyniku podziału Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. PGNiG wydało wcześniej około 2,5 mln zł na badania wyrobisk siedleckich i ich przygotowanie do urządzenia podziemnego magazynu gazu. PGNiG jest także właścicielem koncesji na eksploatację kopalni, więc każdy jej nabywca musiałby zwrócić firmie poniesione nakłady. Sam Inwestgaz nie ma planów wznowienia wydobycia soli, lecz chce dokończyć to, co zaczęło robić PGNiG.
Marek Kędzior - zarządca komisaryczny Kopalni Soli Bochnia, uznał, że w tej sytuacji przedsiębiorstwo będzie musiało ogłosić kolejny przetarg. Zdaniem komisarza, jest to jedyna droga do uratowania około 100 miejsc pracy w samej Bochni, gdyż najstarsza polska kopalnia soli znalazła się w krytycznej sytuacji finansowej. Tylko w ten sposób może spłacić 3 mln zł zaległych zobowiązań.
W każdej chwili istnieje ryzyko ponownego zablokowania konta firmy (po raz pierwszy uczyniła to gmina Bochnia, której kopalnia zalega ze spłatą podatku od nieruchomości).
Natomiast sprawą związkowców jest negocjacja z przyszłym nabywcą pakietu socjalnego czy warunków zatrudnienia górników zwalnianych z kopalni w Bochni. Dla komisji przetargowej najważniejsza będzie zaoferowana cena.
Inną koncepcję wyjścia z kopalnianych kłopotów zgłosili starosta bocheński Ludwik Węgrzyn i wójt gminy Bochnia Jerzy Lysy. Uważają oni, że zamiast sprzedaży majątku lepszym rozwiązaniem jest wejście z nim (w formie aportu) w spółkę z poważniejszym oferentem. Mógłby on w zamian za udostępnienie wyrobisk spłacić długi kopalni, a później udziałowcy dzieliliby się zyskami. Jerzy Lysy dowodzi, że Kopalnia Soli Bochnia po sprzedaży mienia nie będzie miała żadnego wpływu na sposób jego użytkowania, wznowienie wydobycia, zatrudnienie ludzi itp.
Marek Kędzior obstaje jednak przy pomyśle zbycia zbędnego majątku. Komisarz wierzy bowiem, że tak unikalne złoże w centrum Europy będzie eksploatowane.
Nowy przetarg, jeżeli zapadnie decyzja o jego ogłoszeniu, musi się odbyć bardzo szybko (nim gmina lub inny wierzyciel znowu zablokuje konto kopalni), wcześniej jednak przedsiębiorstwo musi wyjaśnić wszystkie sprawy własnościowe będących w jego władaniu nieruchomości.
(PK)

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polacy posiadają coraz droższe smartfony

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie