Tarnów. "Zemsta" po tarnowsku, czyli awantura o plac...

Tarnów. "Zemsta" po tarnowsku, czyli awantura o plac Sobieskiego

Łukasz Winczura

Gazeta Krakowska

Aktualizacja:

Gazeta Krakowska

Dla Mirosława Biedronia nowa tabliczka jest zaskoczeniem. A cały spór przypomina mu scenariusze z filmów Stanisława Barei

Dla Mirosława Biedronia nowa tabliczka jest zaskoczeniem. A cały spór przypomina mu scenariusze z filmów Stanisława Barei ©Łukasz Winczura

Od kilkunastu dni ludzie przechodzący po placu Sobieskiego w ścisłym centrum Tarnowa zatrzymują się koło latarni i ze zdziwieniem zadzierają głowy. Na dwóch słupach pojawiły się tabliczki z napisem: „Teren prywatny”.
Dla Mirosława Biedronia nowa tabliczka jest zaskoczeniem. A cały spór przypomina mu scenariusze z filmów Stanisława Barei

Dla Mirosława Biedronia nowa tabliczka jest zaskoczeniem. A cały spór przypomina mu scenariusze z filmów Stanisława Barei ©Łukasz Winczura

Konkretnie chodzi o działkę w kształcie trójkąta, która ma powierzchnię 350 m kw. Batalię o ten skrawek toczą prywatni właściciele z miastem.

Aktualnie sprawa znajduje się w sądzie. Miasto wystąpiło z wnioskiem o zasiedzenie. Trudno liczyć na zawarcie ugody, bo każda ze stron okopała się na swoich pozycjach.

- Fragment placu Sobieskiego przy kamienicy oznaczonej nr. 2 zawsze należał do właścicieli prywatnych i zawsze był przez właścicieli upubliczniany, bo spełniał funkcję placu handlowo-usługowego - mówi mec. Dominik Prusak, reprezentujący właścicieli części placu.

Mieszkańców, z którymi rozmawiamy, niepokoi fakt, co się stanie, jeśli sąd w sporze przyzna rację prywatnym właścicielom. Czy wtedy odgrodzą oni swój teren od miejskiego i na przykład będą tam biesiadować, palić grilla czy wypraszać spacerujących.

- Nie sądzę. Plac Sobieskiego w całości został wpisany do rejestru dróg publicznych, a drogi publicznej nie można ogrodzić - twierdzi Piotr Wojnarski, radca prawny urzędu miasta.

Z kolei napotkanego przez nas tarnowskiego społecznika Mirosława Biedronia intryguje inny problem. Co w przypadku remontów placu Sobieskiego?

- Przecież to szopka. Czy miasto, układając choćby nową nawierzchnię, ominie sporny grunt? - pyta Biedroń.

W odpowiedzi miasto uspokaja, że na razie czuje się właścicielem terenu, więc problemu nie ma. Poza tym przynajmniej obecnie nie są w tym rejonie planowane żadne remonty.

W sporze, który od kilku lat toczy się między miastem a właścicielami fragmentu placu Sobieskiego, na razie najbardziej ucierpiały... begonie, które zdobiły tamtejszy klomb.

Posadziło je miasto, by upiększyć przestrzeń reprezentacyjnego placu Tarnowa. Pewnego dnia kwiaty zniknęły, a tempo ich wykopania przypominało skok na bank.

- To był poniedziałek, 18 czerwca. O godzinie 7.28 kwiaty jeszcze cieszyły oczy przechodniów i turystów. W pewnym momencie na wysokości klombu zaparkowała furgonetka. Stała dokładnie cztery minuty. O 7.32 odjechała, a po begoniach zostało już tylko wspomnienie - opisuje Krzysztof Tomasik, komendant Straży Miejskiej.

Po przejrzeniu zapisu monitoringu okazało się, że furgon należy do firmy, której właściciele toczą z miastem spór o plac.

Spółka na co dzień para się ogrodnictwem. Odpowiada nawet za jeden z rejonów utrzymania zieleni miejskiej na południu Tarnowa.

Samorząd wycenił swoje straty na 740 zł, z czego 180 zł warte były kwiaty, zaś 560 koszty robocizny. Sprawa trafiła na policję.

- Zgłosiliśmy podejrzenie popełnienia przestępstwa kradzieży kwiatów oraz podejrzenie popełnienia wykroczenia zniszczenia zieleni w przestrzeni miejskiej - mówi Daniela Motak, rzecznik magistratu.

Druga strona przedstawia zupełnie inną wersję wydarzeń.

- Właściciele dementują pojawiające się informacje o zniszczeniu czy kradzieży kwiatów nasadzonych przez gminę. Kwiatki zostały przeniesione w miejsce uzgodnione z Urzędem Miasta Tarnowa - twierdzi mec. Prusak.

Spór o własność trwa już od lat

Do 2005 roku sporny fragment placu Sobieskiego był własnością prywatną. Później, przez kolejne 12 lat, plac Sobieskiego należał do miasta Tarnowa, na podstawie decyzji wojewody małopolskiego. Obecni właściciele doprowadzili do stwierdzenia nieważności decyzji wojewody, co uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie. Po stwierdzeniu nieważności wpisali się do księgi wieczystej.

Długa historia ważnego miejsca

Plac Sobieskiego znajdował się obok nieistniejącej obecnie Bramy Krakowskiej. Był wyznaczany już na najstarszych planach miasta. Na dziedzińcu spornego fragmentu placu stał zajazd. Plac Sobieskiego w XIX wieku nosił nazwę Pocztowego. W 1883 roku, przy okazji dwusetlecia wiktorii wiedeńskiej, radni dokonali zmiany patrona tego miejsca.

ZOBACZ KONIECZNIE:




WIDEO: Co Ty wiesz o Krakowie

Autor: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Komentarze (3)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Jaja jak balony

Przypadkowy obserwator (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 1

Ale jaja.
Ale historia!

Nie wiedziałem że z tym miejscem wiąże się taka historyjka. Kiedyś to będzie anegdota. A teraz - no cóż- niech się żreją jak się nie mogą dogadac.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Jak lansował się Biedroń

lol (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3

Biedronia społecznika spotkaliśmy przypadkiem i zupełnym przypadkiem walnęlismy mu fotę do GK. Przechadzał się tam akurat zaniepokojony sprawą placu, no to jak tu nie zasięgnąć obiektywnej opinii....rozwiń całość

Biedronia społecznika spotkaliśmy przypadkiem i zupełnym przypadkiem walnęlismy mu fotę do GK. Przechadzał się tam akurat zaniepokojony sprawą placu, no to jak tu nie zasięgnąć obiektywnej opinii. Wybory idą, lansować się trza, wszystko drożeje, a pecunia non olet. Nieprawdaż, panie redaktorze?zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Bez sensu

kolo (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 5

Wszystko ok. Spór sporem ale po co niszczyć kwiatki???

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo