Teatr postpandemiczny. Jak wirus zmienił krakowskie sceny teatralne

Julia Kalęba
Julia Kalęba
Według danych raportu dotyczącego strat i problemów wynikających z pandemii „Małopolska kultura. Koronaraport” ponad 40 procent instytucji sektora kreatywnego w regionie musiało całkowicie wstrzymać działalność.
Według danych raportu dotyczącego strat i problemów wynikających z pandemii „Małopolska kultura. Koronaraport” ponad 40 procent instytucji sektora kreatywnego w regionie musiało całkowicie wstrzymać działalność. Andrzej Banas / Polska Press
Kiedy zamknięto teatry, w "Słowackim" trwał akurat sezon pod przewodnim hasłem „Koniec świata”. Krzysztof Głuchowski, dyrektor: - Poczuliśmy się, jakbyśmy wywołali tę epidemię w jakimś upiornym seansie spirytystycznym.

FLESZ - W jaki sposób wybierzemy prezydenta?

Minęły trzy miesiące. 13 czerwca dyrektor artystyczny teatru Łaźnia Nowa Bartosz Szydłowski po raz pierwszy od czasu zamknięcia instytucji kultury spotkał się z widzami i wygłosił przygotowany na tę okazję Manifest postpandemiczny na nowe czasy.

- Idea, w którą się wierzy, ma nieśmiertelną siłę. Czas pandemii pokazał, że rozwiązania systemowe zabezpieczające działalność instytucji kultury w gruncie rzeczy się nie sprawdziły. Ale to, co w teatrze najistotniejsze, jest poza tym. Powinniśmy powracać do podstawowych pytań: po co teatr, w jaki sposób działa na rzeczywistość, co w teatrze jest najistotniejszego, co trzeba chronić. Teatr ma wpisaną w siebie magiczną formułę mitologizacji tego, co nam się przydarza. I właśnie w tym wymiarze symbolicznym upatruję teraz jego siły. Sztuka naprawdę więcej wnosi dobrego do życia niż polityka, zwłaszcza ta, której doświadczamy w dzisiejszych czasach - mówił dyrektor Łaźni.

Koniec świata

Teatr Słowackiego pierwszy raz był zamknięty w czasie Wielkiej Wojny. Potem zespół musiał opuścić gmach z końcem 1939 roku, gdy stał się obiektem zainteresowania gubernatora Hansa Franka. Trzeci raz - to już był stan wojenny. Nowożytna historia miasta odbijała się w eklektycznych murach teatru przy Placu świętego Ducha w Krakowie, przypominając wyraźniej, że teatr nie funkcjonuje w próżni, ale zależy od sytuacji w mieście, kraju i na świecie oraz - jak wszystkie instytucje - podlega tym samym procesom i w taki sam sposób. A może bardziej.

Kiedy epidemia koronawirusa spowodowała zamknięcie teatru po raz czwarty w jego historii, trwał sezon pod przewodnim hasłem „Koniec świata”.

- Paradoksalnie epidemia stała się częścią naszego programu - przyznaje Krzysztof Głuchowski, dyrektor Teatru im. Juliusza Słowackiego w Krakowie. - Mówię to na zasadzie smutnej konstatacji; nie chcieliśmy tego i nie planowaliśmy, ale poczuliśmy się, jakbyśmy wywołali tę epidemię w jakimś upiornym seansie spirytystycznym.

Instytucje kultury zamknięto 12 marca, nazajutrz po decyzji rządu premiera Mateusza Morawieckiego. Z dnia na dzień zdjęto planowane spektakle, zawieszono próby. W tamten czwartek aktorzy po prostu nie wyszli do pracy.

Na wprowadzoną nagle izolację społeczną zespół odpowiedział internetowym serialem „Zamknięci w Teatrze” w reżyserii Jakuba Roszkowskiego. 4 kwietnia na stronie internetowej opublikowano pierwszy odcinek serii opowiadającej o losach aktorów żyjących w ciemnych pokojach teatru, oddzielonych od siebie grubymi ścianami pomieszczeń.

- Serial miał pozwolić zespołowi dalej pracować, ale służył też podkreśleniu, jak bardzo teatr nie istnieje bez widza. Jak bardzo jest opuszczony, pełen duchów i mroku. Poprzez internetową zabawę chcieliśmy się widzom przypomnieć, podtrzymać relacje, które dotąd z nimi stworzyliśmy. I powiedzieć, że uwięzieni tą sytuacją cały czas na nich czekamy - opowiada Krzysztof Głuchowski.

Ewakuacja do sieci

Według danych raportu dotyczącego strat i problemów wynikających z pandemii „Małopolska kultura. Koronaraport” ponad 40 procent instytucji sektora kreatywnego w regionie musiało całkowicie wstrzymać działalność. 50 proc. znacząco ją ograniczyło, 30 proc. zmieniło format i zakres realizowanych projektów i zadań, a 9 proc. zmieniło profil prowadzonej działalności. Przeniesienie akcentu z pracy stacjonarnej na aktywność internetową w wielu instytucjach kultury nastąpiło niemal natychmiast.

Stary Teatr w Krakowie ruszył z projektem „Młodzi w Starym online”, który był efektem współpracy zespołu artystycznego i pracowników Narodowego Starego Teatru oraz Wydziału Reżyserii Dramatu Krakowskiej AST. W cyklu 13 premierowych etiud studentki i studenci sięgali po tytuły z literatury dawnej i współczesnej, by w różnych gatunkach literackich szukać kanonu na czas epidemii.

Reakcją na wywołane izolacją długotrwałe zawieszenie regularnych repertuarów była także internetowa ramówka Łaźni Nowej. - Nic nie zastąpi żywego kontaktu z aktorem, energetycznej wymiany z widzem i atmosfery, którą buduje pełne dzieło teatralne. Niemniej o wiele trudniej wyobrazić sobie, że nagle znikamy z horyzontu naszej publiczności. Stąd pomysł, aby gościć w domach widzów ze stałą ramówką programową - mówił Bartosz Szydłowski, dyrektor artystyczny teatru, kiedy na początku kwietnia Łaźnia Nowa ogłaszała swój plan w sieci.

W stałym programie znalazły się cykl spotkań filmowych, transmisje spektakli, a także internetowy miniserial napisany przez Zośkę Papużankę z Agnieszką Przepiórską w roli głównej, czyli „W związku z zaistniałą sytuacją”, który na bieżąco odnosił się do masowej izolacji. Pierwszy odcinek udostępniony na YouTubie można było obejrzeć już 3 kwietnia.

- Nie chciałam czekać, aż teatry wznowią działalność, a pomysł na serial przyszedł dość szybko - mówi Agnieszka Przepiórska grająca matkę dwójki dzieci i żonę, której mąż utknął na drugim końcu świata. - Zależało mi, żeby serial komentował zastającą nas rzeczywistość tu i teraz, żeby był pewnego rodzaju zabawą, ale, co nie mniej ważne, żeby miał również swoją strukturę i formę literacką - dodaje aktorka. - Stąd pomysł na współpracę z Zośką Papużanką, która w swoim pisaniu łączy poczucie humoru, styl i jakość. Naturalne było dla mnie szukać sprzymierzeńców wśród osób, które znam i którym ufam, dlatego ucieszyła mnie współpraca z Łaźnią Nową i Bartoszem Szydłowskim. Dla wolnego strzelca oparcie w instytucji okazało się kluczowe i wskazało mi drogę na przyszłość.

Coś od siebie

Ledwie tydzień przed zamknięciem teatrów Agnieszka Przepiórska zdążyła zagrać w Krakowie premierę monodramu „Ginczanka. Przepis na prostotę życia”. Po 12 marca wraz z mężem muzykiem stracili główne źródło dochodu, czyli możliwość grania spektakli i koncertów. - Kiedyś usłyszałam od starszej osoby zdanie, w które nie chciałam wierzyć: „w razie awarii będziesz bezużyteczna ze swoim zawodem”. Po latach te słowa się spełniły. Nie jestem przydatna społecznie.To bardzo trudny czas dla artystów, i nie bardzo też chyba umiemy zawalczyć o to, by było inaczej - mówi aktorka i dodaje, że serial był próbą znalezienia sposobu na funkcjonowanie poza teatrem.

- Dał możliwość eksperymentowania i wymagał utrzymania się w pewnej radości, radości tworzenia, w zaskakiwaniu się, w żarcie. To pomagało na co dzień. Lekkość i humor dały widzom trochę wytchnienia, a mi pozwoliły złapać dystans do zaistniałej sytuacji.

- Pandemia uwidoczniła i tak na co dzień trudną sytuację aktorów, którzy teraz z dnia na dzień stracili między 50 a 90 proc. swoich dochodów - podkreśla Alina Kamińska, aktorka Teatru Bagatela w Krakowie, radna dzielnicy I Krakowa i prezeska Stowarzyszenia Przyjaciół Szpitala Żeromskiego w Krakowie. Aktorzy teatru przy Karmelickiej w Krakowie otrzymywali w tym czasie podstawę pensji, ale nawet to dotyczyło tylko pracowników etatowych.

- Kultura zapewnia w Polsce 3,5 proc. PKB, czyli więcej niż np. górnictwo. Tworzy ją ok. 60 tysięcy artystów i wykonawców, a jako sektor generuje w sumie ponad 300 tys. miejsc pracy. Ale tylko 10 proc. twórców niebędących na etatach jest w stanie opłacić sobie świadczenia socjalne. Mediana miesięczna w branży to 2,5 tys. zł - wylicza. Jej zdaniem to moment weryfikacji. Zatrzymanie się może posłużyć refleksji nad miejscem, w którym obecnie jesteśmy.

Na początku pandemii Alina Kamińska zainicjowała akcję szycia maseczek, a następnie fartuchów i kombinezonów ochronnych w pracowniach krawieckich Teatru Słowackiego i Bagateli. W obu placówkach teatralne krawcowe z pomocą obsługi technicznej szyły łącznie pięć tysięcy strojów ochronnych, które następnie miały trafić do Szpitala Żeromskiego w Krakowie. To obok Uniwersyteckiego jeden z dwóch szpitali w Małopolsce, który przyjmuje pacjentów z koronawirusem i jedyny, który leczy zakażone dzieci.

- Kultura jest dla ludzi. I również w tej sytuacji, w której znaleźliśmy się jako społeczeństwo, chcieliśmy dać innym coś od siebie. Pomysł był impulsem w poczuciu obowiązku, zadaniowości wobec sytuacji - mówi aktorka. - Instytucje kultury świetnie zdały ten egzamin. Teatr to często praca 12 godzin na dobę przez cały tydzień, my jesteśmy przyzwyczajeni do życia w pędzie.

W tym czasie Teatr Bagatela działał również w sieci. Widzom udostępniono archiwalne nagrania spektakli, a dzieciom zaproponowano podcasty z baśniami i bajkami, które czytali aktorzy teatru.

Bez alternatywy

Obserwatorzy życia kulturalnego patrząc na czas pandemii, coraz chętniej do jego opisu używają słowa „hybryda”.

- W czasie pandemii zaczęła się rozwijać hybrydowa działalność kulturowa - zauważa Piotr Knaś, specjalista ds. badań i analiz Małopolskiego Instytutu Kultury w Krakowie i autor raportu dotyczącego strat w tym sektorze.

Jak zaznacza, działalność ta miałaby polegać na silniejszym łączeniu działań online i offline, tak by wzajemnie się przenikały i - połączone - wzmacniały przekaz. - To, co kiedyś było bardzo osobno, obok siebie, teraz zaczyna ze sobą współistnieć. Taka forma może z nami zostać na dłużej - zaznacza.

O ile jednak w sieci bronią się zasoby muzeów, możliwe w tej formie do obejrzenia z każdego miejsca na świecie, albo spotkania i festiwale filmowe, których produkcje publiczność i tak ogląda na ekranach (sukces w tym roku odniósł 60. Krakowski Festiwal Filmowy, w ramach którego filmy dokumentalne, animowane i krótkometrażowe fabuły z całego świata obejrzało ponad 40 tys. widzów), o tyle przeniesienie tam spotkania teatralnego było zadaniem niemożliwym.

- Jeżeli do radia dokładamy wizję, powstaje telewizja. Jeżeli teatr przenosimy do sieci, otrzymujemy zupełnie inne medium - mówi Krzysztof Głuchowski i zaznacza, że zespół od początku stronił od przenoszenia tak rozumianej działalności teatralnej do internetu. - Nie chciałbym używać słowa hybryda, bo niesie ze sobą konotację celową i pozytywną. Mieliśmy do czynienia raczej z chimerą, która jest aktem rozpaczy, celowym lub przypadkowym działaniem destrukcyjnym.

Kiedy więc internet stał się jedyną szansą podtrzymania kontaktu z odbiorcami i dostarczenia im jakiejkolwiek oferty, choćby z archiwalnych nagrań i cyfrowych zbiorów, teatr, z definicji analogowy, próbował szukać własnej drogi. Zamiast przenosić - tworzył. Seriale, podcasty, konkursy. Teraz, kiedy znów może wznowić działalność w swoich murach, ludzie go tworzący wcale nie chcą zostawać w Internecie.

- Epidemia zmieniła teatr: zawiesiła nasze funkcjonowanie, ograniczyła w sensie praktycznym. Natomiast artystycznie - co do roli, formy i kształtu - pandemia nie pokazała nowych perspektyw. Bo w gruncie rzeczy jestem przekonany, że dla teatru nie ma innej perspektywy - mówi Adolf Weltschek, dyrektor Teatru Groteska w Krakowie, który jako pierwszy w Krakowie zaproponował aktywność online. - Nie traktuję działań w sieci jako propozycji artystycznej. To bardziej łapanie chwili w sytuacji, w której z dnia na dzień rzeczywistość stawia szlaban przed wejściem do teatru i przed sceną. Szlaban ma napis STOP, ale na nasze emocje i artystyczny zapał taki szlaban nie działa. Nie mieliśmy narzędzi, które pozwoliłyby nam konkurować z utworami filmowymi czy nowymi zdarzeniami kreowanymi do kamery - dodaje.

Placówka w ramach akcji „Złap Groteskę w sieci” publikowała dla najmłodszych piosenki z ostatnich premier, w sieci pojawiły się także spektakle z teatralnego repertuaru. Młodzi widzowie mogli uczestniczyć w serii internetowych warsztatów teatralnych, które przygotowywały do stworzenia i nagrania własnego przedstawienia. Do teatru spłynęło w sumie 80 takich prezentacji.

- Wydaje się, że ten projekt był jednym z najszczęśliwszych rozwiązań w całej zabawie. Aktywności sieciowe to dla nas pewien trop, gdy to nie my jako artyści się realizujemy, ale mobilizujemy widzów, by oni swoją aktywnością zbliżali się do teatru - mówi dyrektor Groteski i podkreśla: - była to próba kryzysowej komunikacji, ale nie alternatywa dla teatru, jaki znamy od antyku. Dla Teatru rozumianego jako zdarzenie artystyczne polegające na konfrontacji aktorów z wrażliwością i uwagą widowni. Przecież to, co najistotniejsze powstaje na styku sceny i publiczności. Gdy jeden z tych elementów wypada, nie ma teatru.

Powroty

Od połowy lipca zespół Groteski będzie pracował nad przygotowaniem regularnego repertuaru na nowy sezon.

W ostatnim odcinku miniserialu „W związku z zaistniałą sytuacją” Agnieszka Przepiórska wchodzi na scenę Łaźni Nowej. „Możecie być wieszczami i sobie wieszczyć, ale to nie znaczy, że ja będę milczeć, ja będę się drzeć. Będę głośna!” - woła w radosnym szale, wcielając się w rolę Zuzanny Ginczanki. Monodram, który tuż po premierze spadł z afiszy z powodu pandemii, aktorka ponownie zagrała w Sopocie 7 czerwca, nazajutrz po ogłoszeniu możliwości ponownego otwarcia teatrów i kin. Spektakl niebawem będzie grać również w Krakowie.

Łaźnia wraca na scenę z końcem czerwca spektaklem „Konformista 2029” w reżyserii Szydłowskiego. - Zaczynamy od nowa z wiarą, że to, co robimy, jest ważne, a nawet w pewnym sensie ważniejsze, niż przed izolacją - mówi dyrektor teatru.

Tydzień temu działalność wznowił Teatr Słowackiego - wieczornym koncertem plenerowym. „Tęskniliśmy, dlatego otwieramy! Otwieramy możliwość spotkań. Otwieramy magiczne światy. Otwieramy serca. Otwieramy głowy. Otwieramy nasz Teatr” - ogłoszono w komunikacie, podając datę spotkania.

Jutro kończy się emisja internetowego serialu „Zamknięci w teatrze”. Premiera ostatniego odcinka odbędzie się w teatrze, w którym aktorzy zagrają dla widowni na żywo. To będzie moment przejścia - wyjścia z ekranu z powrotem na scenę.

W ciągu trzech miesięcy Teatr Słowackiego odwołał pięć premier i stracił jedną trzecią rocznego dochodu. Ale przecież tytułowy dla sezonu koniec świata, powtarzają ci dobrej myśli, wydarzał się już wiele razy i zawsze był początkiem czegoś nowego.

- Weszliśmy w coś, co jest końcem naszego widzenia świata. Wirus wiele przeformułował, obnażył niesprawiedliwości, nierówności, o których zdawaliśmy sobie sprawę, ale które nigdy tak silnie nie wybrzmiewały - mówi Krzysztof Głuchowski. - Pandemia przedefiniowała też stosunek ludzi wobec siebie. Wydaje się, że nie jest to moment, w którym powinniśmy atakować teatrem krytycznym. Może teatr powinien teraz koić bóle i niepokoje. Starać się tonować emocje społeczne i dostarczać dobrych wrażeń. Nie chodzi o tanie przeżycia, teatr może być potrzebny jako lekarz dusz - mówi dyrektor Teatru Słowackiego. Przy Placu św. Ducha spektakle będą grane do końca lipca. W sierpniu zespół zacznie prace nad repertuarem na nowy sezon.

Alina Kamińska w dniu, w którym rozmawiałyśmy, robiła test na obecność koronawirusa, obowiązkowy dla aktorów Teatru Bagatela. Jeśli zespół będzie zdrowy, może wznowić prace od początku lipca. Na razie aktorzy czekają na zmianę dyrekcji i nowy plan.

Wszystkie uszyte w pracowniach teatralnych kombinezony i fartuchy ochronne trafiły już do Szpitala Żeromskiego. - Akcja jest zakończona, ale dla mnie ta historia się nie kończy. Skończy się wtedy, kiedy skończy się epidemia.

Również dyrektorzy teatrów mówią, że to jeszcze nie koniec. Że teraz wszystko będzie zależeć od widza.

Czytaj także

Wideo

Materiał oryginalny: Teatr postpandemiczny. Jak wirus zmienił krakowskie sceny teatralne - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3