Teatralny Rynek

Redakcja
- Wystawiając na ulicy, można zainteresować każdego - mówi Jerzy Zoń

   (INF. WŁ.) To, co działo się w ostatnich dniach na krakowskim Rynku, przypominało czasem cyrk, kiedy indziej pokaz magiczny lub tajemniczą pantomimę. Aktorzy jednak nie tylko popisywali się swymi niezwykłymi umiejętnościami, ale czasem prostym gestem, mimiką czy ruchami ciała oddawali głębokie uczucia i nieśli ważne przesłanie. Przez trzy dni w samym centrum Krakowa można było oglądać spektakle XV Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych.
   - Teatr uliczny bywa głupi i efektowny, ale właśnie taki jest potrzebny - _tłumaczy dyrektor festiwalu Jerzy Zoń. - Może zachwyci kogoś, kto nigdy nie chodził do teatru? Wystawiając na ulicy, można zainteresować każdego - profesora i ucznia, mędrca i głupca, przechodnia i artystę.
   W piątek wieczorem francuski zespół Canela Y Cana, założony jednak przez Hiszpana, zaprezentował muzykę flamenco. Zaraz po nim wystąpili Niemcy (Die Stelzer), którzy zaczęli biegać po Rynku na swych ogromnych szczudłach. Kiedy zapadł zmrok, przed Sukiennicami wystąpił polski Teatr Psychodelii Absolutnej. Wspaniale wypadł szczególnie finał przedstawienia, podczas którego w świetle płonących zniczy i w rytm przejmującej muzyki odbyła się niezwykła Parada Zmysłów.
   Ostatni spektakl piątkowego wieczoru odbył się po drugiej stronie Rynku
-_ obok kościoła św. Wojciecha. To Teatr AKT wystawił "Dzielnego ołowianego żołnierza" na motywach bajki Andersena.
   Sobotni wieczór na Rynku rozpoczął Teatr Niepokorny z Polski przedstawieniem "Babelonium" wystawionym przed Sukiennicami naprzeciw ulicy Brackiej. Posługując się ogromnymi kukłami i rekwizytami oraz wyrazistymi maskami Teatr Pławna 9 z Polski zaprezentował krótki spektakl "Uratuj słoneczko", opowiadający o idyllicznym świecie, w którym człowiek żyje w harmonii z naturą. Sobotni wieczór na krakowskim Rynku zakończyło widowisko "Tango In Fa" Teatru Tańca Anżeliki Choliny z Litwy wystawione na scenie pod Ratuszem. Składało się ono z kilkunastu historii miłosnych, pełnych emocji i pasji, zatańczonych w rytm wspaniałych tang Astora Piazzoli.
   Wczorajszy, ostatni dzień XV Międzynarodowego Festiwalu Teatrów Ulicznych w Krakowie przebiegał pod znakiem muzyki i tańca. Rozpoczął go występ rumuńskiego duetu Romenca, który przedstawił recital pieśni cygańskich z Europy Wschodniej. Jeszcze nie przebrzmiały utwory zagrane na akordeonie przez Dejana Jovanovica i zaśpiewane przez Oana Kitzu, kiedy w różnych miejscach Rynku rozpoczęły się koncerty zespołów jazzowych, występujących w ramach VII Letniego Festiwalu Jazzowego w Piwnicy pod Baranami. Wczesnym popołudniem Teatr Wędrowny z Polski zaprezentował spektakl "W drodze". Była to pełna metaforyki opowieść o wędrówce przez ludzkie życie - marzenia, nadzieje i lęki - w której obok aktorów czynny udział brała także publiczność. Po zakończeniu przedstawienia rozpoczęła się Parada Nowoorleańska, w której wzięły udział krakowskie zespoły jazzowe. Jej trasa wiodła od Bramy Floriańskiej, wokół Rynku, aż do sceny pod Ratuszem. Niedzielę zakończyły występy indyjskiej grupy Milon Mela. Zespół artystów, reprezentujących różne dyscypliny sztuki wyrastającej z hinduskiej tradycji, przedstawił egzotyczne pieśni, tańce i akrobacje, występując w oryginalnych maskach i bogatych kostiumach. Ich występ zakończył się fascynującym spektaklem, przedstawiającym opowieści z Mahabharaty i Ramajany. (GZL)
Fot. Anna Kaczmarz

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.