Technika, zawodówki, uczelnie techniczne dają świetnie...

Technika, zawodówki, uczelnie techniczne dają świetnie płatną pracę. Ale młodzi wolą licea i studia, po których… kasują towar w markecie

Zdjęcie autora materiału
Zbigniew Bartuś

Aktualizacja:

Dziennik Polski 24

W Krakowie i całej Małopolsce brakuje m.in. kucharzy i innych specjalistów od gastronomii. Absolwenci szkół, po odpowiednich stażach i praktykach, są
1/5
przejdź do galerii

W Krakowie i całej Małopolsce brakuje m.in. kucharzy i innych specjalistów od gastronomii. Absolwenci szkół, po odpowiednich stażach i praktykach, są rozchwytywani i zarabiają nawet dwa razy więcej niż dwa lata temu. ©Katarzyna Prokuska

Kogo brakuje na małopolskim rynku pracy? Najnowsza lista najbardziej poszukiwanych fachowców składa się niemal wyłącznie z osób o wykształceniu technicznym. Królują betoniarze i zbrojarze, blacharze i lakiernicy, brukarze, cieśle i stolarze, cukiernicy, dekarze, elektrycy, elektromonterzy… A jakie szkoły wybiera nasza młodzież? Na pierwszym miejscu są nadal ogólniaki, zaś preferowane kierunki studiów to politologia, historia, ekonomia, administracja. Choć w tych profesjach pracowników mamy w nadmiarze…
Jeśli zajrzeć do najnowszego „Barometru zawodów”, to długa lista pożądanych fachowców składa się niemal wyłącznie z osób o wykształceniu technicznym. Królują na niej betoniarze i zbrojarze, blacharze i lakiernicy, brukarze, cieśle i stolarze, cukiernicy, dekarze, elektrycy, elektromonterzy… Doszliśmy dopiero do litery „e”, ale dalej jest tak samo.

Najbardziej deficytowi są zatem pracownicy fizyczni, kierowcy i operatorzy maszyn, a w dalszej kolejności specjaliści z wykształceniem technicznym, np. kierownicy budowy, projektanci i administratorzy baz danych, programiści, spedytorzy i logistycy. Na całej tej liście jest tylko kilka profesji, które można od biedy uznać za „nietechniczne” (choć przecież nie do końca): to lekarze, opiekunowie osoby starszej lub niepełnosprawnej, pielęgniarki i położne oraz samodzielni księgowi.

Lista pracowników, których mamy w nadmiarze, jest krótka, więc wymienimy wszystkich. To: ekonomiści, filozofowie, historycy, politolodzy i kulturoznawcy, pracownicy administracyjni i biurowi, pracownicy biur podróży i organizatorzy obsługi turystycznej, specjaliści administracji publicznej.

Dla wielu szokujące jest porównanie powyższych danych z informacjami Ministerstwa Edukacji Narodowej i Głównego Urzędu Statystycznego o tym, gdzie uczy się lub chce uczyć polska młodzież. W roku szkolnym 2017/2018 ponad 52,5 tys. Małopolan (w tym 61,2 proc. stanowiły kobiety) kształciło się w liceach ogólnokształcących, nieco mniej, bo 50,8 tys. (w tym 59,6 proc. to chłopcy) w technikach.

W zasadniczych szkołach zawodowych było niespełna 11,5 tys. uczniów (w tym 70 proc. chłopców), a w uruchomionych dopiero co szkołach branżowych I stopnia – niecałe 5,8 tys., co daje nam razem 17,3 tys. młodych uczących się konkretnego fachu, wobec wspomnianych 52,5 tys. licealistów. Co istotne, przytłaczająca większość tych ostatnich wybiera potem takie kierunki studiów, jak politologia, historia, ekonomia i administracja.

Szkoły zohydzone


- Nabór do szkół zawodowych jest daleki od satysfakcji. W latach 70. kształciło się u nas 1600 uczniów i słuchaczy, a teraz mamy około 400 – mówił niedawno w naszym telewizyjnym „Barometrze” Andrzej Mielczarek, dyrektor Zespołu Szkół Budowlanych nr 1 w Krakowie. Najlepsza budowlanka w Polsce gwarantuje świetne przygotowanie zawodowe, w tym praktyki, także w Niemczech. Ale i ona padła ofiarą mody na ogólniaki zapoczątkowanej w latach 90.

Ta moda do dziś trwa, choć pod wpływem sygnałów z rynku część młodych weryfikuje plany i wybiera technika, po których można bez problemu znaleźć dobrze płatną pracę właściwie wszędzie – w Polsce i na Zachodzie. Można też kontynuować naukę w renomowanych krakowskich uczelniach technicznych, których absolwenci są także rozchwytywani. Student AGH może w przyszłości liczyć na ponad dwukrotnie wyższe zarobki niż jego kolega z UJ.

Ów trend się umacnia, a mimo to wielu młodych na niego nie reaguje, bo – jak pisaliśmy niedawno, cytując małopolskich doradców zawodowych – pragnie wykonywać „zawód niemęczący”. A większość profesji technicznych wymaga jednak wysiłku, jeśli nie fizycznego, to umysłowego.

- Szkolnictwo zawodowe, w wyniku reformy ministra Handkego, zostało Polakom zohydzone, a funkcjonujące w nim przez lata dobre rozwiązania, oparte na kształceniu uczeń-mistrz, zniszczono – grzmi Janusz Kowalski, prezes Małopolskiej Izby Rzemiosła i Przedsiębiorczości.


Szkoły rehabilitowane


Władze Małopolski od dekady starają się przywrócić równowagę między potrzebami rynku a kierunkami i jakością kształcenia młodych. Dlatego tyle inwestują w szkolnictwo zawodowe, wyposażenie szkół i centrów kształcenia praktycznego, staże oraz promocję edukacji technicznej.

Teraz w zwiększeniu naboru do szkół technicznych i podniesieniu jakości nauki w nich pomóc mają zmiany dokonywane przez MEN. Organizacje pracodawców cieszy szczególnie to, że każda szkoła zawodowa będzie musiała nawiązania współpracę z okolicznymi firmami.

- Mamy nadzieję, że przyczyni się to do kształcenia uczniów zgodnie z potrzebami pracodawców, a zminimalizuje proceder uruchamiania kształcenia praktycznego tylko w tych zawodach, w których koszty były najniższe – komentuje Jakub Gontarek, ekspert Konfederacji Lewiatan.

Przedsiębiorcy chwalą także to, że uczniowie szkół zawodowych będą mieli obowiązek przystąpienia do egzaminu końcowego. Dziś wielu tego nie robi, a mimo to pracuje potem w danym fachu.

– Musimy mieć możliwość weryfikowania umiejętności zdobywanych przez młodych w procesie edukacji – podkreśla ekspert Lewiatana.

Zgodnie z propozycją MEN wprowadzone zostaną ulgi podatkowe dla przedsiębiorców, którzy kupią wyposażenia dla szkół (10 proc. dochodu w CIT i 6 proc. dochodu w PIT). Ma to zachęcić pracodawców do materialnego i technicznego wsparcia rozwoju bazy techno-dydaktycznej.

- Szkoda, że preferencje takie dotyczą jedynie wparcia dla szkół publicznych, co ewidentnie dyskryminuje podmioty prywatne – zauważa Jakub Gontarek.

Komentuje Jakub Gontarek, ekspert Konfederacji Lewiatan:


Konfederacja Lewiatan pozytywnie oceniła kierunek zmian w szkolnictwie zawodowym, budujący przestrzeń współpracy firm ze szkołami. Najważniejsze dla budowy systemu, w którym nauka odbywa się w szkole i u pracodawcy jest zobowiązanie dyrektora szkoły do nawiązania współpracy z pracodawcą. Rozwiązanie to przyczyni się do kształcenia uczniów zgodnie z zapotrzebowaniem pracodawców, pozwoli im zdobyć zawód adekwatny do potrzeb rynku pracy. Mamy nadzieję, że dzięki temu do minimum zostanie ograniczona praktyka uruchamiania kształcenia praktycznego tylko w tych zawodach, w których koszty kształcenia były najniższe, bez diagnozy zapotrzebowania na pracowników.

Równocześnie wprowadzany jest obowiązek przystąpienia do egzaminu dla uczniów szkół zawodowych. Tworzy to przestrzeń do współpracy w najistotniejszym z punktu widzenia pracodawców procesie potwierdzania umiejętności. Uważamy, że każdy kto kończy edukację powinien przystąpić do egzaminu podsumowującego. Dzięki temu będziemy mogli weryfikować umiejętności zdobywane w procesie edukacji, a to przyczyni się szybszego wejścia na rynek pracy oraz odpowiadającemu ścieżce kształcenia zatrudnieniu. Ponadto obowiązek ten tworzy przestrzeń do współpracy edukacji z biznesem w obszarze egzaminowania.

Rekomendujemy tworzenie Centrów Kwalifikacji, rozwijana będzie tam lokalna i branżowa współpraca edukacji z biznesem, gdzie będą realizowane także egzaminy i szkolenia dla nauczycieli kształcenia zawodowego. To jest kluczowe dla stworzenia infrastruktury współpracy.

Pozytywną zmianą, szczególne w kontekście konkurencyjności gospodarki, inwestycji w kompetencje związane z Przemysłem 4.0 i rewolucją cyfrową, jest uproszczenie procedury wprowadzania nowych zawodów do klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego oraz procesu uruchamiania przez szkołę kształcenia w danym zawodzie. Pozytywnie oceniamy rezygnację z dwóch odrębnych delegacji ustawowych, na podstawie których minister właściwy do spraw oświaty i wychowania określa klasyfikację zawodów szkolnictwa zawodowego oraz podstawę programową kształcenia w zawodach. Mamy nadzieję, że dzięki temu rozwiązaniu pracodawcy będą mogli liczyć na szybszy niż dotychczas proces uruchamiania kształcenia w nowych zawodach odpowiadających na wyzwania nowoczesnej gospodarki.

Zgodnie z propozycją Ministerstwa Edukacji wprowadzone zostaną ulgi podatkowe na zakup wyposażenia do szkół z (10% dochodu w CIT i 6% dochodu w PIT). Rozwiązanie to ma zachęcić pracodawców do materialnego i technicznego wsparcia rozwoju bazy techno-dydaktycznej w szkołach. Niestety, preferencje związane z faktem przekazania sprzętu przewidziano jedynie w sytuacji, gdy darowizna przekazywana jest na rzecz szkoły publicznej.

Takie działania dyskryminują podmioty prywatne. W naszej ocenie jest to nierówne traktowanie podmiotów, które często prowadzą działalność edukacyjną w zawodach przyszłości, niejednokrotnie decydując się na kosztowne eksperymenty pedagogiczne przygotowujące kadry w zawodach, na które dopiero pojawia się zapotrzebowanie.

Powyższe propozycje wyznaczają kierunek rozwoju systemu kształcenia zawodowego, który jest popierany przez firmy czyli bliską współpracę szkół z biznesem. Proponowana rozwiązania, o ile są zgodne z oczekiwaniami pracodawców, powinny wpisywać się także w szerszy kontekst kompleksowej strategii rozwoju kompetencji wszystkich pracowników, nie tylko tych najmłodszych.

Należy zwrócić uwagę na konieczność zapewnienia spójności z równolegle konsultowanym przez resort pracy projektem ustawy o rynku pracy, a także z ustawą o Zintegrowanym Systemie Kwalifikacji.

Przesłana do konsultacji regulacja powinna być szerzej wykorzystana do budowy zintegrowanego systemu uczenia się przez całe życie, czego nauka w szkołach branżowych, technikach i placówkach edukacyjnych jest jedynie częścią. Dlatego niezwykle ważne jest, aby ujednolicić nazewnictwo, pojęcia i narzędzia, które powinny lepiej odpowiadać współczesnym trendom w uczeniu się człowieka oraz dynamicznym zmianom jakie zachodzą na rynku pracy.

Kolejnym wyzwaniem jest proponowane przez ustawodawcę narzędzie analityczne diagnozujące bilans podaży i popytu na pracę w celu prognozy zapotrzebowania na zawody w perspektywie 5 lat. Uważamy, że do tego tematu należy podejść kompleksowo. Poza badaniem zapotrzebowania na zawody, umiejętności i kwalifikacje minister edukacji we współpracy z pozostałymi właściwymi ministerstwami powinien co roku przedstawiać do konsultacji społecznych Listę Zawodów Przyszłości, kluczowych dla rozwoju polskiej gospodarki.

Kształcenie w wymienionych zawodach powinno być priorytetem przy podejmowaniu decyzji dotyczących uruchamiania nowych kierunków i placówek , czy dofinansowania kształcenia w ramach praktycznej nauki zawodów.
Decyzja o wprowadzeniu obowiązkowych szkoleń branżowych dla nauczycieli kształcenia zawodowego w przedsiębiorstwach także budzi kontrowersje. O ile konieczność aktualizowania wiedzy przez kadrę pedagogiczną jest odpowiedzią na rekomendację Konfederacji Lewiatan wyrażoną w liście do Premiera Mateusza Morawieckiego i Minister Anny Zalewskiej w styczniu tego roku, to jednak źródło finansowania jest niezgodne z wolą pracodawców.

Ustawodawca zaproponował, by szkolenia branżowe, kursy i studia podyplomowe dla nauczycieli były finansowane m. in. z Krajowego Funduszu Szkoleniowego. Rozumiejmy potrzebę organizowania szkoleń, kursów w zakresie najnowocześniejszych technologii wykorzystywanych w przemyśle i usługach, które stanowią uzupełnienie kompetencji i umiejętności nabytych przez nauczycieli podczas studiów. Uważamy, że należy jednak poszukiwać innych, niż KSF, źródeł finansowania w budżecie ww. szkoleń. W uchwale nr 34 strony pracodawców i pracowników Rady Dialogu Społecznego partnerzy społeczni zgodzili się, że środki na KFS są już teraz niewystarczające wobec potrzeb zgłaszanych przez pracodawców. Ponadto środki z KFS powinny być przeznaczane na zwiększenie kwalifikacji pracowników, szczególnie w sektorze mikro i małych przedsiębiorstw.

ZOBACZ KONIECZNIE:



Polub nas na Facebooku i bądź zawsze na bieżąco!


WIDEO: Barometr Bartusia

Źródło: Gazeta Krakowska, Dziennik Polski, Nasze Miasto

Komentarze (8)

Dodajesz komentarz jako: Gość

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Liczba znaków do wpisania:

zaloguj się

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Pokutuje mit...

max(ten oryginalny) (gość)

Zgłoś naruszenie treści

...że po zawodówce i technikum to tylko praca fizyczna lub słabo płatna umysłowa.Po liceum za to "szerokie perspektywy " i ciepła posadka w budżetówce...Prawda jes zupełnie inna.Dobrego fachowca...rozwiń całość

...że po zawodówce i technikum to tylko praca fizyczna lub słabo płatna umysłowa.Po liceum za to "szerokie perspektywy " i ciepła posadka w budżetówce...Prawda jes zupełnie inna.Dobrego fachowca ceni sie dzisiaj bardziej niż "intelygenta" z magisterką.Powiedzenie ,że magistrów jak mrówek pełno to raczej stwierdzenie . Jak wątpliwej są często jakości pokazują dane Urzędów Pracy. Pracodawcy nie szukają osob z dyplomami i nadętym ego chcących przy wejściu na rynek zarabiać dwie średnie krajowe, tylko takich które potrafią myśleć .Nie chodzi im o ludzi jedynie wykształconych bo wykształcenie i inteligencja to dwie różne sprawy. Poszukują osób przebojowych i ambitnych ale takich które własną wiedzą i talentem udowodnią swoją wartość a nie świstkiem papieru którym dzisiaj legitymuje sie większość absolwentów. Nie ma nic gorszego niż człowiek wykształcony ponad własną inteligencję jak mówią...zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
nauka pamieciowych bzdur oby tylko sie nie skalac ,nie pracowac bo jestem w klasie humanistycznej

i bede studiowal kulturoznawstwo (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

i bede antropologiem albo kustoszem i nie potrzebuje wiedziec jak dziala mozg tych z biol-chem alb o mat-fiz


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Ludzie boją się pracy i mają dwie lewe ręce do pracy po studiach i w trakcie studiów

Gość (gość)

Zgłoś naruszenie treści

No widzisz, ja akurat kończyłem kulturoznawstwo i w czasie studiów się skalałem pracą fizyczną, teraz też się doszkalam, chodziłem na kurs administracji biurowej, żeby nabyć jakieś umiejętności...rozwiń całość

No widzisz, ja akurat kończyłem kulturoznawstwo i w czasie studiów się skalałem pracą fizyczną, teraz też się doszkalam, chodziłem na kurs administracji biurowej, żeby nabyć jakieś umiejętności oraz doświadczenie. Generalnie ja się żadnej pracy nie boję, ponieważ w czasie studiów zasmakowałem i pracy na ulotkach, i jako barman, kelner i współorganizator imprez tematycznych w klubie nocnym, a ponadto też umiem naprawić różne rzeczy, bo i przy wodzie zrobię, i meble odnowię i kafelki umiem położyć, zdarzyło mi się też wykładać podczas studiów towar czy pracować przy kostce brukowej. A koledzy ze studiów się ze mnie śmiali i wytykali palcami, że podejmuję byle jakie prace fizyczne, a prawda jest taka, że te prace mnie bardzo dużo nauczyły. Umiem też gotować i pracować z drewnem. Teraz zaczynam staż biurowy płatny, a jeśli mi nie wyjdzie ze stałą pracą, to zamierzam iść w ostateczności na produkcję. Z resztą na produkcji też są możliwości awansu. A od czegoś trzeba zacząć, nie od razu zostaje się dyrektorem czy prezesem, chyba, że się założy swoją firmę, ale na to trzeba mieć pomysł. :)zwiń

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Bzdura

Klops (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

Ale bzdura. Preferowany kierunek w 2018 to , zdaniem autora, politologia? Serio? Chyba kopiowal siebie sprzed 10 lat. Prawo, medycyna i politechniczne- takie preferencje ma mlodziez.

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Nareszcie ktoś napisał prawdę.

Zgłoś naruszenie treści / 4 / 4

Wreszcie napisano prawdę. Mnie wręcz irytuje to, że w Krakowie jest ok 40 "ogólniaków" (moim zdaniem, dwukrotnie za dużo) i klasy są pełne a technika "świecą pustkami", chociaż ich i tak ubyło w...rozwiń całość

Wreszcie napisano prawdę. Mnie wręcz irytuje to, że w Krakowie jest ok 40 "ogólniaków" (moim zdaniem, dwukrotnie za dużo) i klasy są pełne a technika "świecą pustkami", chociaż ich i tak ubyło w porównaniu z latami 70-tymi i 80-tymi. Przecież po LO absolwent nie ma zawodu. A potem idą na studia, zwykle humanistyczne, czyli albo takie, które właściwie zawodu nie dają (np. filozofia, politologia, kulturoznawstwo) lub dają kwalifikacje nieprzydatne na rynku pracy (niektóre filologie, administracja, religioznawstwo, socjologia). Tylko, czy młodzież sama wybiera licea z własnej woli, czy jest do tego przymuszana przez rodziców (wtedy robią im "niedźwiedzią przysługę', gdyż może być tak, że potem będzie to człowiek bez zawodu). Gdyby moje wykształcenie potoczyło się inaczej (na poziomie szkoły średniej, czyli zamiast LO byłoby technikum), to nie byłbym przewlekle bezrobotnym - mam studia i doktorat (filologia bułgarska) i krótko pracowałem w PAN, gdzie pracę straciłem i od tego czasu nie mogę znaleźć posady odpowiedniej do poziomu i kierunku wykształcenia a Grodzki Urząd Pracy w Krakowie przy każdej wizycie odnotowuje w kartotece "kwalifikacje nieprzydatne na lokalnym rynku pracy". Ja nawet myślałem (wtedy, gdy był na to czas) o technikum, ale ... rodzice do tego nie dopuścili (nawet trudno było o tym myśleć). Tak to jest, jak zbyt wiele zależy od rodziców. Teraz będzie coraz więcej ludzi wykształconych a jednocześnie bez konkretnego zawodu. zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
xdddd

hahahaa (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

Szlifuj dalej filologię Bługarską na przekór rynkowi pracy, a na pewno dobrze na tym wyjdziesz w życiu. XDDdd

Autor komentarza nie dodał zdjęcia
Heh

Heh (gość)

Zgłoś naruszenie treści / 4 / 3

Ale bzdury. Po studiach to sie ma normalna prace IT, lekarz, prawnik, architekt, inzynjer budowy, dyrektor, pracownik akademicki. Po technikum to mozna byc co najwyzej przydupasem. Juz nie robcie...rozwiń całość

Ale bzdury. Po studiach to sie ma normalna prace IT, lekarz, prawnik, architekt, inzynjer budowy, dyrektor, pracownik akademicki. Po technikum to mozna byc co najwyzej przydupasem. Juz nie robcie ludziom wody z mozgu. Po studiach mechanicznych, czy inzynierskich nikt nikomu nie broni zostac zwyklym fachowcem. Tak i tak lepiej choc licencjat zrobic 3 letni. zwiń


Autor komentarza nie dodał zdjęcia
...

max(ten oryginalny) (gość)

Zgłoś naruszenie treści

...inżynjer budowy .No litości.

Najnowsze wiadomości

Zobacz więcej

Najczęściej czytane

Polecamy

Wideo