Telewizyjna szkoła

Redakcja
Szefowie telewizji są - zdaje się - zachwyceni sobą i firmą, którą kierują. Dziękują Bogu, że partie, do których należą, potrafiły ich wydźwignąć tak wysoko. W poprzednich latach nazywano takich obywateli "członkami wysuniętymi z ramienia". Poprzednie lata minęły, ale obyczaj pozostał. Na ekranie szczególnie widać indyferencje dziennikarzy, gdy przychodzi zabrać głos na poważniejsze tematy. Jak np. w sprawie konfliktu pomiędzy środowiskiem nauczycielskim a władzami w kraju.

Kręcąc przełącznikiem TV

Konflikt o płace trwa w zasadzie nieprzerwanie, chociaż nauczyciele nie podejmują zwykle akcji protestacyjnych, nie ogłaszają strajków, głodówek, nie organizują pikiet, nie obrzucają nikogo jajami, bo stanowią środowisko odpowiedzialne. Niewykluczone, że nie chcą przed swymi wychowankami uchodzić za osoby pełne gniewu i rozczarowania.
W telewizji publicznej nie ma człowieka, który potrafiłby autorytatywnie zabrać głos na temat problemów oświaty, kształcenia, ludzi w szkołach zatrudnionych. Oczywiście nie marzy mi się, aby telewizja zatrudniała autorytety na miarę Stanisława Bortnowskiego, którego opinii powinni wysłuchać wszyscy sprawą zainteresowani, a osoby zajmujące w hierarchii oświatowej wyższe stanowiska powinny niektóre stwierdzenia Bortnowskiego wysłuchać na stojąco. Dla publicystów tej klasy nie może być jednak w żadnej telewizji miejsca, ponieważ najważniejsze są tam mądralińskie Agatki, Kasie, Krzysie, Przemki i podobni im odkrywcy słów i myśli.
Dlatego też nikt z telewizji dowiedzieć się nie może, o co w tym konflikcie, wywołanym obecnie przez działaczy ZNP, idzie. A naprawdę idzie o to, że z nauczycieli kpiny urządzili sobie wszyscy. Nauczyciel opłacany jest gorzej od praczki, podkuchennej, odźwiernego, szatniarza, sprzedawcy baloników, pomocnika stajennego, nie wspominając o innych zawodach. W czasach PRL nauczyciel - w sensie materialnym - był nikim, w obecnych czasach jest identycznie. Tylko rząd Mazowieckiego starał się o polepszenie statusu szkoły. Reszta rządzących powinna spalić się ze wstydu za taki stan rzeczy. I ZNP również, ponieważ to z jego poręki w poprzednim Sejmie było prawie 50 posłów, którzy po wejściu do ław poselskich natychmiast o nauczycielach zapomnieli.
Mamy zatem do czynienia ze zjawiskiem pomieszania z poplątaniem, a ludziom robi się wodę z mózgu, jak to ZNP walczy. Może i o coś walczy, ale tylko garstka osób wie, o co i w czyim imieniu.
Tomasz Domalewski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie