18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Ten sprzęt mógłby już leczyć

Wojciech Chmura
inspektor ochrony radiologicznej Zdzisław Małek i fizyk medyczny Mateusz Fałek. Obydwaj dokonują przeglądu technicznego nowej aparatury. Sprzęt działa, ale wszyscy czekają na kontrakt z NFZ
inspektor ochrony radiologicznej Zdzisław Małek i fizyk medyczny Mateusz Fałek. Obydwaj dokonują przeglądu technicznego nowej aparatury. Sprzęt działa, ale wszyscy czekają na kontrakt z NFZ Fot. Wojciech Chmura
Udostępnij:
Nowy Sącz. Urządzenia do leczenia nowotworów wciąż stoją bezużyteczne. Sądecki szpital po prostu ugrzązł w papierach. Potrzebna jest opinia sanepidu, wojewódzkiego konsultanta i Państwowej Agencji Atomistyki. Pacjenci muszą poczekać jeszcze przynajmniej kilka tygodni.

Kupione za prawie 15 mln zł urządzenia, które mają leczyć chorych na raka, wciąż leżą w piwnicy sądeckiego szpitala. Nowoczesne akceleratory są gotowe do działania, jest też wykwalifikowana kadra do ich obsługi. Cóż z tego, skoro szpital zderzył się z biurokracją i zamiast walczyć o kontrakt z NFZ, musi kompletować setki dokumentów.

Dopiero po ich weryfikacji przez sanepid, wojewódzkiego konsultanta medycznego i Państwową Agencję Atomistyki, może zacząć pomagać chorym. Mało kto z urzędników myśli o tym, że czas gra na niekorzyść pacjentów cierpiących na najcięższe odmiany nowotworów.

– Byliśmy zachwyceni, gdy w grudniu ubiegłego roku trafił do nas drugi akcelerator, bez którego nie mogliśmy uruchomić oddziału radioterapii – mówi Artur Puszko, dyrektor Szpitala Specjalistycznego im. Jędrzeja Śniadeckiego w Nowym Sączu. – Do końca lutego testowaliśmy urządzenie, wszystko jest w jak najlepszym porządku.

Tyle tylko, że działać nie może. A na to czekają setki chorych z okolic Nowego Sącza, Limanowej i Gorlic. Teraz pacjenci, u których wykryto złośliwy nowotwór, muszą jeździć na radioterapię do szpitali w Krakowie, Rzeszowie, Tarnowie i Gliwicach na Śląsku.

Dyrektor Puszko na początku roku zapewniał, że zrobi wszystko, by oddział przyjmował pacjentów najpóźniej w kwietniu. Teraz nie ma pewności. Choć w miniony piątek uzyskał niezbędny certyfikat Państwowej Agencji Atomistyki, musi wykonać jeszcze wiele papierkowej roboty.

– Potrzebujemy zgody wojewódzkiego konsultanta do spraw radioterapii i opinii sanepidu, na podstawie której główny inspektor sanitarny ma dopuścić nasz oddział do uruchomienia – wylicza dyrektor Puszko.

Do Wojewódzkiej Stacji Sanepidu w Krakowie dotarł już wniosek z Nowego Sącza. – Postaramy się przeprowadzić kontrolę i wydać opinię do dwóch tygodni, może jeszcze szybciej – zapewniła Urszula Barańska z krakowskiego sanepidu.

Dyrekcja sądeckiego szpitala poprosi też o jak najszybszą zgodę krajowego specjalistę do spraw radioterapii dr. Rafała Dziadziuszkę z Gdańska. Żeby wystąpić o kontrakt, trzeba mieć ponadto dokument potwierdzający zatrudnienie odpowiednich pracowników. Dyrektor Puszko zapewnia, że skład jest w komplecie.

– To czterech radioterapeutów. Są też czterej fizycy medyczni, ośmiu techników i dziesięć pielęgniarek – wylicza szef szpitala.

Aleksandra Kwiecień z biura prasowego NFZ w Krakowie zaznacza, że Fundusz nie może podjąć wiążących decyzji w sprawie kontraktu bez pełnej dokumentacji. Tymczasem w Nowym Sączu pojawiły się głosy, że z powodu ślimaczących się procedur, kontrakt przepadnie. Nową umowę z NFZ na świadczenie takich usług zawarła międzynarodowa spółka Amethyst Radio­therapy, która zaczęła działalność w Krakowie. Jest podwykonawcą dla szpitala im. Rydygiera, który otrzymał kontrakt.

– Ich kontrakt w wysokości 3,5 mln zł to są zupełnie inne pieniądze. Na sądecki szpital od dawna mamy zarezerwowaną osobną kwota. To 2,5 mln złotych – uspokaja Aleksandra Kwiecień.

Z oddziału radioterapii w Nowym Sączu ma korzystać nawet do 1200 pacjentów rocznie. Na razie muszą jednak poczekać.

FAKTY

Co to jest radioterapia

To jedna z technik leczenia polegającą na punktowym niszczeniu komórek nowotworowych za pomocą bardzo silnego promieniowania jonizującego. Do naświetlań pacjenci są w specjalny sposób przygotowywani, najpierw poprzez serię badań, między innymi tomografem komputerowym.

Następnie wykonuje się symulację, która ma wykluczyć błąd w ułożeniu chorego do precyzyjnego naświetlania akceleratorem. Parametry muszą być stale sprawdzane, a przy nawet niewielkim rozkalibrowaniu urządzenia pacjenta przenosi się do drugiego akceleratora, bo terapii nie można przerwać..

Amethyst na rynku

Dzięki zleceniu ze Szpitala im. Ludwika Rydygiera, na polskim rynku pojawiła się po raz pierwszy międzynarodowa spółka Ametyst Radiotherapy. Prowadzi ona ośrodki radioterapii m.in. w Niemczech i Rumunii. Po Centrum Onkologii im. Marii Curie-Skłodowskiej będzie to drugi duży ośrodek stosujący radioterapię w Krakowie. Dysponuje trzema akceleratorami w pomieszczeniach tuż przy szpitalu Rydygiera. Spółka werbowała wykwalifikowaną kadrę od lata ubiegłego roku. Otwarcie ośrodka kosztowało 82 mln zł.

Zakupy z „dark store” coraz popularniejsze

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie