Teraz kto?

Redakcja
Niedawno ogłoszono, że program Tomasza Sekielskiego i Andrzeja Morozowskiego "Teraz my" wkrótce zostanie przeniesiony z TVN do TVN24. Ma to pomóc w zachowaniu czystości programowej anten.

Tomasz Domalewski: KRĘCĄC PRZEŁĄCZNIKIEM TV

W TVN same seriale i wygłupy, w TVN24 - informacje i polityka. Takie sobie tłumaczenie. Sekielski z Morozowskim zajmowali się prawie wyłącznie tępieniem PiS i udowadnianiem, że jedyną słuszną, mądrą, wartą poparcia i niepowtarzalną jest partia Donalda Tuska. Przed kilkoma miesiącami obydwaj autorzy zapewne spojrzeli w lusterko i zobaczyli w nim coś szpetnego. Tak właśnie można sądzić, bo od pewnego czasu zaczęli przypinać łatki także działaczom nieomylnym. Najpierw trochę nieśmiało, z czasem z coraz większym zamachem. Kiedyś stanowczo wyśmiali panią minister zdrowia i jej próby reformowania podległego podwórka, później przyczepili się do ministra kultury, o aferze hazardowej też mówili innym językiem niż ich koledzy zza biurka.

Ostatnio, po błazeńskich popisach Radosława Sikorskiego, przypomnieli mu jego wypowiedzi na temat prezydenta i prezesa PiS. Te ostatnie i te dawniejsze. Z czasów, gdy Sikorski zasiadał w rządzie PiS. Tuż koło Leppera. Śmiechu było co niemiara. Sikorski już pewnie dawno zapomniał, jak wygłaszał dziękczynne poematy na cześć Jarosława i Lecha Kaczyńskich. Jego deklaracje były pełne pochwał, uniesienia i akceptacji z bardzo dużą domieszką wazeliny i innych środków używanych przez zawodowych pochlebców. Była mowa o pięknej służbie ojczyźnie, patriotyzmie, prawości, skuteczności, oddaniu najsłuszniejszej sprawie. A potem przebitka - Sikorski na Kaczyńskich nie zostawia suchej nitki. Używając przy tym słownictwa i porównań, które jego dawny kolega z rządu, niejaki Lepper, mógłby bez trudu uznać za swoje. Po takiej konfrontacji wypowiedzi Sekielski z Morozowskim mogli się już nie odzywać. Pokiwali tylko bardzo wymownie głowami.

W przegonieniu "Teraz my" z TVN do TVN24 widzę jednak jakąś ukrywaną tendencję. Dopóki autorzy chodzili na pasku politycznych oczekiwań i potrzeb właścicieli koncernu - najlepsze pasma w najlepszej stacji były przeznaczone dla nich. Gdy spróbowali wybić się na niepodległość - pokazano im właściwe miejsce w propagandowym szyku. Być może to jeszcze nie koniec. Jest całkiem możliwe, że w ogóle wylecą z anteny i program "Teraz my" skierowany zostanie do lamusa.

I tak, mniej więcej, wygląda wolne od nacisków politycznych dziennikarstwo. W telewizji publicznej za film o generale stanu wojennego - czystki. W telewizji prywatnej - na razie przetasowania, ale z podobną perspektywą. Pachnie prezesem Kwiatkowskim, ale on dawał chociaż dużo miejsca dla kultury. Nie w polityce personalnej. Na ekranie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie