18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

To był rok papieża Franciszka. Supergwiazdy z Watykanu

WŁODZIMIERZ KNAP
FOT. EPA/TIZIANA FABI DOSTAWCA: PAP/EPA
FOT. EPA/TIZIANA FABI DOSTAWCA: PAP/EPA
Rok 2013 należał do Jorge Mario Bergoglio. Nie było człowieka, który mógłby z nim konkurować. Więcej, od dawna trudno znaleźć kogokolwiek, kto w tak krótkim czasie odcisnąłby tak głębokie piętno w postrzeganiu świata przez tak wielu ludzi jak papież Franciszek. Mógł osiągnąć tak dużo, bo autentycznie chciał mało dla siebie.

FOT. EPA/TIZIANA FABI DOSTAWCA: PAP/EPA

Największy akcent papież Franciszek kładzie na miłosierdzie. Bez ustanku JORGE MARIO BERGOGLIO podkreśla, że "Bóg nigdy nie nuży się przebaczaniem".

W gruncie rzeczy chrześcijanie, w tym katolicy, dla których papież jest głową Kościoła, nie powinni w żaden sposób podziwiać, chwalić czy zdumiewać się czynami Franciszka. Papież, jak wszyscy, którzy uważają się za uczniów Jezusa, ma przecież przede wszystkim wypełniać dwa przykazania, które Chrystus wybrał z Tory (Księgi Powtórzonego Prawa i Kapłańskiej) i uznał za najważniejsze: nakaz miłości Boga oraz miłości bliźniego jak siebie samego. Jezus uczył, że trzeba kochać nawet swoich nieprzyjaciół, bez wyjątku, dbać zwłaszcza o ubogich, chorych, cierpiących, a lapidarnie rzecz ujmując - postawił swoim wyznawcom wymóg wznoszenia się na wyżyny moralne, patrząc z perspektywy człowieka ułomnego, grzesznego. Kto nie wierzy, niech przypomni sobie choćby tzw. kazanie na górze, czyli fragment Ewangelii św. Mateusza.

A jednak tak bardzo papież Franciszek podoba się, fascynuje. Bez wątpienia, Argentyńczyk głęboko w sercu nosi naukę Jezusa i jako papież przekuwa ją w czyn. Powiedział niedawno: "Nikt nie jest najważniejszy w Kościele, wszyscy jesteśmy równi w oczach Boga. Ktoś mógłby powiedzieć: "Ojcze Święty, Ty i my to nie to samo". A właśnie tak, jestem jak każdy z was, wszyscy jesteśmy równi, jesteśmy braćmi! Nikt nie jest bezimienny". I dał dowody, że nie są to puste słowa. Ludzie widzą, jak bardzo ten papież jest inny...

Oczywiście, że być papieżem dzisiaj nie jest łatwo. John L. Allen, amerykański dziennikarz specjalizujący się w sprawach Kościoła katolickiego, napisał nawet, że "jest przedsięwzięciem niemożliwym do wykonania" (cytat za kwartalnikiem "Więź"). Wyliczył, że od papieża oczekuje się, iż będzie sprawnym "prezesem zarządu" ogólnoświatowej organizacji religijnej, ważną osobistością w świecie polityki, geniuszem intelektualnym, gwiazdą mediów, a także świętym za życia. "Każde z tych zadań to praca na całe życie; połączone w jedno stają się receptą na wieczną frustrację" - pisze Allen, dodając, że w każdej z tych dziedzin Franciszek zbiera opinie lepsze, niż można było się spodziewać.

Ma 77 lat. Kiedy dziewięć i pół miesiąca temu po krótkim konklawe został wybrany na tron Piotrowy, zwracano uwagę przede wszystkim na to, że jest pierwszym papieżem z Nowego Świata (Ameryki), pierwszym jezuitą, pierwszym, który przyjął imię Franciszek czy pierwszym nie-Europejczykiem od przeszło 1300 lat. Już początek miał niezwykły: poprosił, by najpierw ludzie zebrani na placu św. Piotra pobłogosławili go, a potem on pobłogosławił ich. Siebie określił jedynie jako "biskupa Rzymu".

Niedługo później zadziwił pytaniem: "Kim jestem, by ich osądzać?" w odniesieniu do gejów. Od 16 marca 2013 r. nie przestaje zdumiewać, choć w gruncie rzeczy nie robi nic nadzwyczajnego, przynajmniej patrząc pod kątem nauczania Jezusa. Franciszek zachwyca tym, że okazuje czułość, dostrzega słabych, cierpiących, widzi w drugim człowieka, czyli kogoś na obraz i podobieństwo Boga, nie wywyższa się.
Świat ekscytuje się tym, że sam wykonuje wiele czynności, m.in. telefonuje niespodziewanie do różnych osób, unika hołdów, mieszka w niewielkim mieszkanku, żyje skromnie, z ludźmi, uśmiecha się. Czy to znaczy, że nowy papież jest kimś nadzwyczajnym, czy raczej w istocie rzeczy tak niewiele trzeba, by ująć lud Boży za serce własnym przykładem? Chyba nikt nie ma wątpliwości, że Franciszek za nic w świecie nie chciałby, by mówić o nim jako o chrześcijańskim herosie. Ale warto przytoczyć słowa człowieka chorego na tzw. słoniowaciznę, czyli ze zdeformowaną twarzą, którego papież przytulił i pocałował w czasie audiencji: "Ten uścisk wydał mi się niebem. Odczuwałem jedynie miłość". A był to jeden z wielu tego rodzaju inspirujących uczynków dokonanych przez Franciszka.

Wyjątkowość papieża jest jednak zauważalna, bo na tle absolutnej większości duchowieństwa, począwszy od kardynałów po prostych księży, wypada doskonale. Gdyby było inaczej, czyż budziłby tak pozytywne emocje i rodził tak wielką nadzieję? Oczywiście, że nie u wszystkich, bo nie brakuje osób niechętnych temu, co robi. Wcale nierzadko można usłyszeć obawę, że Franciszek może przypłacić życiem próbę wprowadzania zmian w Kościele, jego reformy.

Po rezygnacji Benedykta XVI kardynałowie nie kryli, że od jego następcy oczekują usprawnienia funkcjonowania Kościoła. W tym celu Franciszek szybko powołał ośmioosobową Radę Kardynałów, która ma znaleźć recepty. Uczestniczy w niemal wszystkich jej posiedzeniach. Nie mówi nic, tylko słucha. Utworzył również dwie komisje: jedna ma odrodzić tzw. bank watykański, a druga - zreformować finanse Stolicy Apostolskiej. Nuncjuszom, to jest ambasadorom Watykanu w innych krajach, których zadaniem jest m.in. przedstawianie papieżowi kandydatów do nominacji biskupich, wyraźnie wyłożył, jakich mają szukać kandydatów. Mają być "blisko ludzi, jak ojcowie i bracia". Cechować ich powinna "łagodność, cierpliwość i moc miłosierdzia". Nuncjusze szukać mają również takich kandydatów, którzy "ożywieni byliby duchem ubóstwa i Bożej wolności, cechujący się prostotą i surowością życia". I - co ważne - nie mogą mieć "psychiki księcia".

Nie brakuje osób, które narzekają, że Franciszek nie jest wytrawnym intelektualistą, wyrafinowanym teologiem, dogłębnym znawcą Biblii. Może, ale czy te cechy same w sobie mają istotne znaczenie, kim się jest jako chrześcijanin? Uczniami Jezusa nie byli filozofowie. On sam również nie należał do ówczesnej elity intelektualnej. Teologia nie królowała wśród pierwszych chrześcijan. Wystarczy wysłuchać Franciszka, by szybko pojąć, że często mówi jak prawdziwy mędrzec. Nawołuje zresztą do głoszenia prostej wiary, bez nadmiaru teologii, ale "z Duchem Świętym".

Na razie Franciszek ogłosił jedną encyklikę "Lumen fidei" ("Światło wiary"). Sam przyznał, że rdzeniem jej są myśli Benedykta XVI. Jednak znawcy znajdują sformułowania, które stanowią wkład Bergoglio. Jest tam np. takie zdanie: "Kto rusza w drogę, by czynić dobro, już zbliża się do Boga". W wywiadzie dla "La Stampy" nawoływał: "Nie bójcie się czułości. Kiedy chrześcijanie zapominają o nadziei i czułości, stają się Kościołem zimnym, Kościołem, który zbłądził, uwikłany w ideologie i doczesne sprawy, podczas gdy Bóg w swojej prostocie mówi ci: idź naprzód, jestem Ojcem, który cię przytuli". Owszem, wielu księży może napisać czy wypowiedzieć podobnie zdania i tak robią, ale u Franciszka brzmią czysto, bez fałszu. Nie brakuje przecież duchownych, którzy piszą uczone traktaty, np. o miłosierdziu czy konieczności życia w ubóstwie, a w życiu codziennym dalecy są od głoszonych tez.
Znawcy zwracają również uwagę, że nowy papież już sporo świeżości wniósł na polu eklezjologii, czyli nauczania o Kościele, zwłaszcza w kwestii sprawowania najwyższych urzędów kościelnych. William Henn, kapucyn, ekumenista, wykładowca Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie prognozuje, że "w osobie Franciszka inni chrześcijanie wyraźnie zobaczą urząd biskupa jako służbę". Papież już stwierdził, że przywódcy Kościoła często byli głodnymi pochlebstw narcyzami. "Dwór to trąd papiestwa" - mówił w wywiadzie dla dziennika "La Repubblica". Wyznał, że bywa "antyklerykałem". "Kiedy mam przed sobą klerykała, od razu staję się antyklerykałem. Klerykalizm nie ma nic wspólnego z chrześcijaństwem" - powiedział w jednym z wywiadów. Franciszek ostrzega też, że chrześcijanin, który nie idzie drogą ogołocenia, zamienia się w "chrześcijanina z ciastkarni".

Największy jednak akcent kładzie papież z "końca świata" na miłosierdzie. Bez ustanku podkreśla, że "Bóg nigdy nie nuży się przebaczaniem". Enzo Binachi, założyciel ekumenicznej wspólnoty monastycznej w Bose, obliczył, że najczęściej powtarzanym przez papieża słowem była "radość" (ponad 100 razy w pierwszym półroczu pontyfikatu). Niemal tyle samo razy mówił "miłosierdzie". Zresztą jego dewiza jako biskupa, a potem papieża brzmi: "Miserando atque eligendo", to jest "Okazując miłosierdzie i wybierając". I chyba nie pomyli się ten, kto powie, że najbardziej Franciszkowi zależy na tym, by pozostawić bardziej miłosierny Kościół i świat.

Chce też, o czym głośno mówi, Kościoła biednego i dla biednych. Niestety, bo to oznacza, że postawił przed sobą zadanie praktycznie niemożliwe do wykonania. Stanowczo jednak powtarza, że "dopóki nie zostaną rozwiązane w radykalny sposób problemy ubóstwa, dopóty nie zostaną rozwiązane problemy świata".

"To papież niewygodny. W Watykanie otaczają go należnym szacunkiem jako nowego szefa. Ale jego upór, by zachowywać się jak biskup ubogi, zaczyna drażnić coraz bardziej konserwatywnych prałatów" - napisał włoski watykanista Marco Politi. I tłumaczył: "Papież, który głosi ubóstwo, jest w porządku. Ale papież, który żyje skromnie, już nie".

"Biblia nie pozostawia wątpliwości - najwspanialsze w Bogu jest to, że jest miłością. Bóg czeka na nas, czeka niestrudzenie" - to kolejne oczywiste, lecz jakże mądre zdanie Franciszka. Nie tai, że jego nauczycielem w kwestiach życiowych był Fiodor Dostojewski, który często zastanawiał się nad sensem cierpienia, zwłaszcza dzieci. Franciszek przyznaje: "Kiedy spotykam cierpiące dziecko, jedyna modlitwa, jaka mi przychodzi do głowy, to pytanie: Dlaczego, Panie? On niczego mi nie tłumaczy, lecz mam poczucie, że na mnie patrzy. Mogę więc powiedzieć: Ty wiesz, dlaczego, ja nie wiem, a Ty mi tego nie powiesz. Ufam Ci, Panie". Te słowa także o wiele piękniej brzmią niż napuszone traktaty teologiczne. A z pozycji urzędu, jaki sprawuje, ważne znaczenie mają również inne stwierdzenia Franciszka, np. "Ekumenizm jest dla mnie najważniejszy" czy "Ideologia marksistowska się myli, ale spotkałem w życiu wielu marksistów, którzy byli dobrymi ludźmi". A czy Jezusa nie można zobaczyć za takimi słowami Franciszka skierowanymi do duchownych: "Starajmy się ułatwiać ludziom wiarę, zamiast nią władać". Po nich przypomniał, że w ubiegłym roku w Argentynie potępił zachowanie tych księży, którzy odmówili chrztu dzieciom niezamężnych matek. "To chora mentalność" - powiedział. I cóż więcej można dodać. Co najwyżej można przypomnieć, że zatelefonował do kobiety, która zaszła w ciążę z żonatym mężczyzną, i obiecał jej, że pobłogosławi jej dziecko, jeśli nie zrobi tego miejscowy ksiądz. Franciszek uczy, że Kościół nie powinien zanadto zajmować się tym, co ludzie robią w łóżku, a więcej poświęcać się biedzie, cierpieniu, samotności. Nawołuje, że Kościół powinien wyrzec się światowości, pokusy pieniędzy, pychy, próżności. Jest również autorem słów, które dotyczą zapewne wielu z nas: "Za każdym razem, gdy obgadujemy swoich bliźnich, zachowujemy się tak, jakbyśmy zdradzali Jezusa".
Franciszek chce też innej zmiany, mianowicie "kościołów z otwartymi drzwiami" zarówno w sensie dosłownym, jak i duchowym, by ludzie, którzy "poszukują" nie spotykali się z "zimnem". Mocno również stawia na to, aby "drzwi sakramentów nie zamykano z byle jakiego powodu". Podkreśla, że Eucharystia nie jest "nagrodą dla doskonałych", ale "wielkodusznym lekarstwem i pokarmem dla słabych".

Papież powtarza, że woli Kościół "zraniony i brudny", który wychodzi na ulice, niż Kościół "zatroskany o swą centralną rolę, który zamyka się w plątaninie obsesji i procedur".

Osobnym problemem jest stosunek polskiego duchowieństwa, szczególnie hierarchów, do Franciszka. Ograniczmy się na razie do słów papieża: "Nie można głosić Ewangelii Jezusa bez konkretnego świadectwa życia".

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie