To nie bon

AM
Urząd Miasta przymierza się do wprowadzenia w żłobkach bonu edukacyjnego. Propozycje nowych rozwiązań wzbudziły protesty kierowniczek placówek.

Zmiany w żłobkach

Urząd Miasta przymierza się do wprowadzenia w żłobkach bonu edukacyjnego. Propozycje nowych rozwiązań wzbudziły protesty kierowniczek placówek.

   Wydział Spraw Społecznych UM, który od początku tego roku nadzoruje żłobki, wysłał do kierowniczek pismo z informacją, że mają zostać zmienione zasady finansowania. - Chodzi to, aby naliczać pieniądze w zależności od liczby dzieci. Koszt pobytu jednego dziecka wynosi miesięcznie 750 zł - mówi kierowniczka jednego ze żłobków. Cały problem polega na tym, że urzędnicy poprosili o podanie liczby dzieci średnio uczęszczających, a nie zapisanych. A różnice jest zasadnicze.
   W żłobku, gdzie wpisanych jest 40 dzieci, średnio przychodzi 27. Pozostałe chorują albo zostają w domu z innych przyczyn. Nawet jednak wtedy rodzice płacą całe czesne, które obecnie wynosi 1137 zł miesięcznie. - Jeśli do żłobka przychodzi mniej dzieci, to ja i tak mam takie same koszty utrzymania. Tyle samo płacę za ogrzewanie i energię. Poza tym zdarzają się dni, kiedy przychodzi komplet dzieci, musimy być przygotowani na taką sytuację. Gdyby naliczano pieniądze w zależności od liczby dzieci wpisanych, budżet miałybyśmy właściwie taki sam. Jeśli jednak mamy uwzględniać średnią obecność w przedszkolu, to nie damy rady utrzymać placówki - mówi kierowniczka żłobka. Z jej informacji wynika, że po rozmowie ze związkami Wydział Spraw Społecznych wycofał się z pomysłu, aby obliczać wydatki na podstawie średniej liczby dzieci. - Doszło do nieporozumienia. Chodziło nam o to, aby uwzględniać liczbę dzieci uczęszczających do żłobka, czyli tych, które mają podpisane umowy - mówi Andrzej Bohosiewicz, wicedyrektor Wydziału Spraw Społecznych Urzędu Miasta.
   Wydział Spraw Społecznych nie wycofał się z innych rozwiązań: planuje zmienić zasady naliczania pieniędzy dla żłobków. - Chcemy, aby na to, ile pracuje tam osób, miała wpływ liczba dzieci. Nie oznacza to jednak zwolnień. Tam, gdzie przybyło dzieci, można zatrudnić dodatkowe osoby. Nie chodzi nam jednak o wprowadzenie bonu edukacyjnego, tylko o urealnienie wydatków - tłumaczy Andrzej Bohosiewicz.
   Poprzednio żłobki były pod nadzorem Wydziału Edukacji Urzędu Miasta. Wtedy liczbę etatów naliczano w zależności od liczby grup.
   Do końca czerwca kierowniczki żłobków mają przygotować symulację utrzymania swojej placówki uwzględniając proponowane zasady. Niedawno projekt uchwały sugerujący prezydentowi racjonalizację wydatków w żłobkach odrzuciła Rada Miasta.
(AM)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie