18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

To nie jest Strindberg!

WŁODZIMIERZ JURASZ
Protest rozpoczął się w czasie tej sceny, w której wystąpili Dorota Segda i Krzysztof Zarzecki FOT. ANDRZEJ BANAŚ
Protest rozpoczął się w czasie tej sceny, w której wystąpili Dorota Segda i Krzysztof Zarzecki FOT. ANDRZEJ BANAŚ
"Hańba!". "Wstyd"!. "To nie jest Strindberg!". "Panie Globisz, wstyd!". "Do agencji towarzyskiej!". "Panie Klata, idź pan krowy doić!". "To jest Teatr Narodowy!". Takie okrzyki, wznoszone przez kilkudziesięciu widzów, przerwały czwartkowe przedstawienie w Starym Teatrze. Oburzenie części widowni wzbudziła inscenizacja dramatu "Do Damaszku" Augusta Strindberga wyreżyserowana przez Jana Klatę, dyrektora Starego.

Protest rozpoczął się w czasie tej sceny, w której wystąpili Dorota Segda i Krzysztof Zarzecki FOT. ANDRZEJ BANAŚ

TEATR. Kilkadziesiąt osób przerwało spektakl Starego Teatru. Sprawą zainteresowała się policja.

Przygotowania do protestu okryto tajemnicą. Inicjatorem akcji był Stanisław Markowski, znakomity fotografik, wsławiony m.in. zdjęciami dokumentującymi stan wojenny. - Trzeba zaprotestować przeciw temu, co dzieje się na scenie, było nie było narodowej. To niszczenie polskiej kultury - mówił Markowski.

Jednak w środę okazało się, że o przygotowaniach do protestu wie "pół Krakowa", w tym artyści Starego. W czwartkowy wieczór przed wejściem do teatru dało się nawet zauważyć patrol policji. Według nieoficjalnych informacji dyrekcja poprosiła o zapewnienie ochrony.

Ale podkomisarz Katarzyna Cisło z zespołu prasowego policji tego nie potwierdza. - O tym, że coś może się zdarzyć, wiedzieliśmy z tekstu w "Dzienniku Polskim", nasze patrole pojawiły się więc w okolicy teatru. Natomiast po godzinie 20 otrzymaliśmy anonimowy telefon, że doszło do nielegalnego zgromadzenia. Po rozmowie z pracownikami teatru okazało się, że jest po wszystkim i teatr interwencji nie potrzebuje - powiedziała.

Po 40 minutach od rozpoczęcia przedstawienia na sali rozległ się dźwięk gwizdka. Sygnałem do rozpoczęcia akcji była rozgrywająca się właśnie sekwencja imitowania kopulacji. 60-70 osób wstało z miejsc, rozległy się przywołane na wstępie okrzyki (występującej w tej scenie Dorocie Segdzie wypomniano, że przed laty zagrała św. Faustynę).

Przedstawienie przerwano, na proscenium pojawili się występujący w spektaklu aktorzy, wśród nich także reżyser Jan Klata. Jak tłumaczył po przedstawieniu, podczas (zaplanowanej znacznie wcześniej) dyskusji z publicznością, artyści nie chcieli pozostawiać grających w tej scenie aktorów sam na sam z protestującymi. Po wyjściu uczestników akcji, którym szybkie opuszczenie sali sugerował ze sceny Jan Klata, spektakl wznowiono. Powtarzając na początek oprotestowaną scenę kopulacji.

Protest wywołał mieszane uczucia u niezorientowanej części publiczności. Wiele osób przypuszczało nawet, że to integralny element przedstawienia. Część widzów, zwłaszcza młodych, oprotestowała z kolei protest, domagając się kontynuacji przedstawienia.

Po spektaklu nikt z indagowanych przez "Dziennik Polski" odbiorców nie chciał jednak wypowiedzieć się pod nazwiskiem. - Takie zachowanie widzów jest dla nas pewną nowością, ale przecież każdy ma prawo zamanifestować swoją opinię. Zapewne te osoby nie były usatysfakcjonowane tym, co zobaczyły, ale idąc na przedstawienie pana Klaty, trzeba być przygotowanym. Wiadomo, czego można się spodziewać - mówiły pytane przez nas dwie panie.

Do wydarzeń odniósł się także w trakcie wspomnianej dyskusji dyrektor Jan Klata. - Byliśmy zasmuceni przebiegiem tego protestu, zwłaszcza że został kiepsko wyreżyserowany. Podejrzewam, że będziemy świadkami podobnych akcji w przyszłości - stwierdził.

Wczoraj zapytaliśmy o odczucia grającego w przedstawieniu Krzysztofa Globisza, zaatakowanego personalnie przez protestujących. - Właściwie nie mam na ten temat nic do powiedzenia, nie rozumiem reakcji tej grupy widzów, powodów zakłócenia wykonywanej przez nas pracy. Aktorzy są szykanowani od zawsze, po to nas wymyślono. O proteście byliśmy uprzedzeni, nie zmieniło to jednak nic w naszej grze czy nastawieniu, z jakim wychodziliśmy na scenę. Stres jest nieodłącznym elementem naszej pracy. Także w zachowaniach komandosów niczego nie zmienia informacja o mającym nastąpić ataku - powiedział.
Inne odczucia ma uczestnik protestu, Adam Kalita, opozycjonista z czasów PRL, dziś radny miasta Krakowa (niedawno głodował w obronie nauczania historii w polskich szkołach). - Nasza motywacja była czysto artystyczna. Wbrew opiniom pojawiającym sie już przed protestem ta akcja nie miała nic wspólnego z polityką, lewicowością teatru czy prawicowością uczestników. Ten spektakl nie ma się nijak do tekstu Strindberga, przekleństwa, akty kopulacji nie wnoszą niczego, poza elementem taniej sensacji. Rozumiem, że artysta może mieć swoje wizje, nikt nie ma zamiaru odbierać mu tego prawa. Ale Stary Teatr to teatr narodowy, utrzymywany ze środków publicznych, powinien więc pełnić rolę kulturotwórczą. Gdyby Jan Klata kierował swoim prywatnym teatrem, nie miałbym do niego żadnych pretensji - stwierdził.

Z boku, z perspektywy warszawskiej patrzył na czwartkowe wydarzenia Maciej Nowak, dyrektor Instytutu Teatralnego, były szef Teatru Wybrzeże. - To takie krakowskie... Widziałem ten spektakl i nie dostrzegłem niczego, co mogłoby być bulwersujące dla przeciętnego filistra. W Krakowie zawsze rodził się wielki teatr, początkowo jednak nieakceptowany. Sam pamiętam, że nikt nie chciał chodzić na "Umarłą klasę" Kantora. Moim zdaniem taka forma protestu jest niedopuszczalna, ale - z drugiej strony - przez najbliższe kilkadziesiąt lat będzie o czym gadać - mówi.

***

Warto zwrócić uwagę na pewien drobny, acz istotny fakt - już przed rozpoczęciem protestu salę opuściło kilka niezwiązanych z protestującymi osób. Wyszły cichutko i całkiem prywatnie. Coś się im widocznie nie spodobało...

KUTZ KRYTYKUJE

Na portalu natemat.pl głos w sprawie tego, co wydarzyło się w Starym Teatrze, zabrał znakomity reżyser Kazimierz Kutz.

W opublikowanym wywiadzie mówi m.in.: "(...) Oni przez to chcą powiedzieć: "my nie chcemy w Krakowie takiego teatru". Kiedyś zresztą takie reagowanie było dopuszczalne i zupełnie normalne. Ludzie krzyczeli, rzucali jabłkami, a wszystko było wyrazem protestu przeciwko kiczowi. Pojawia się więc pytanie, czy ta wczorajsza reakcja nie jest w tym sensie podobna, że ten teatr Klaty także jest kiczem. (...) Klasyczny teatr ulega demolce, bo nie mieści się w gustach współczesnych, młodych reżyserów (...)

wlodzimierz.jurasz@dziennik.krakow.pl

KOMENTARZ: Łukasz Drewniak

Istnieją trzy możliwe interpretacje czwartkowej akcji protestacyjnej w Starym Teatrze. Pierwsza, ku której - jak się wydaje - skłania się Jan Klata, zakłada, że nie należy przykładać do tego, co się stało, zbyt wielkiej wagi. Odkąd tylko istnieje teatr, publiczność zawsze na różne sposoby próbowała ingerować w tok akcji, złamać sceniczną iluzję, zademonstrować swoje przyzwolenie lub brak zgody na estetykę spektaklu i jego przesłanie.

Klata mógłby tu przypomnieć pewnego siedemnastowiecznego szlachcica, który usiekł z łuku aktora grającego tureckiego posła. Awantura, jaka wybuchła na premierze "Ubu króla" Alfreda Jarry, gdy padło ze sceny słynne "Grrrówno", przewyższa w każdym elemencie żałosne okrzyki wydawane na widowni przy placu Szczepańskim. Zamiast więc lamentować nad radykalizacją postaw widzów o konserwatywnych poglądach, należy cieszyć się, że sztuka daje im siłę i pretekst do walki o pryncypia. Teatr to jest w końcu agon, czyli spór.
Druga interpretacja wystąpienia bojówki Stanisława Markowskiego każe rozważyć na poważnie hipotezę, czy nie był to przypadkiem pierwszy syndrom "madziaryzacji" debaty publicznej o kształt sztuki nowoczesnej. Jak wiemy, prawicowy rząd Viktora Orbana "odzyskał" węgierskie instytucje i teatry narodowe, stanowiska stracili dyrektorzy o poglądach lewicowych i niewłaściwej orientacji seksualnej. Jeśli u nas bogoojczyźniana prawica wygra kolejne wybory, kto wie, czy w placówkach ministerialnych nie dokona się podobna wymiana kadr na wyraźne "żądanie społeczne". Jeśli tak będzie, pamiętajcie, że protesty przeciwko antynarodowej i obscenicznej sztuce teatru zaczęły się niestety w Krakowie.

Trzecie możliwe wytłumaczenie zakłada, że jednak popełniono błędy w reformowaniu wizerunku i repertuaru Starego Teatru. Lifting ideowy i estetyczny odbył się zbyt szybko, nie zdążono przygotować dotychczasowej widowni na zmiany, nie znaleziono języka do komunikacji z widzem innym niż młodzieżowy i progresywny. Odrzuceni i wykluczeni przyszli więc teraz do Jana Klaty upomnieć się o swoje. W końcu, jeśli traktować poważnie przymiotnik "narodowy" w nazwie teatru, to jest także "ich" scena. Teatr Narodowy powinien mieć w repertuarze również coś bardziej tradycyjnego, prostszego w intelektualnej i emocjonalnej obsłudze.

Wierzę, że z każdym widzem można się porozumieć, znaleźć wspólną płaszczyznę dialogu. Ja jako krytyk i cywil mogę się z tej prawicowej bojówki naigrywać, mogę nią straszyć czytelników, ale dyrektor instytucji publicznej Jan Klata powinien wyciągnąć do nich rękę, zaprosić na rozmowy, wyjaśnić, czy potrzebuje prawicowej publiczności, czy nie. Uważam, że taka debata, już nie tylko na łamach "Dziennika Polskiego", ale w Starym Teatrze, przy otwartej kurtynie z udziałem dziennikarzy z prężnych mediów prawicowych powinna się dalej toczyć. Inaczej wybuchnie teatralna wojna podjazdowa.

Szkoda, że Jan Klata nie wykonał na razie gestu wobec tamtej strony i mam też żal do zadymiarzy, że zepsuli wieczór innym widzom, przerwali spektakl, co może uczynić tylko ktoś, kto bardzo nienawidzi teatru i nie ceni pracy aktorów. Zadymiarze mogli przyjść i na zaplanowanej dyskusji po spektaklu powiedzieć dyrektorowi Klacie - "My też jesteśmy pana widownią".

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

l
lec szpagatowy

yntelygencie w podskokach z przysiadami na te śtuke , zostaniesz aspirantem parasalonu .

c
czytelnick

Capella Cracoviensis 2... tam to się w Krakowie zaczęło...

...

Panie Drewniak, podpinanie pod to wszystko polityki jest żałosne i typowe dla platformowców niestety, jakim jak rozumiem pan również jest, czyli kto nie z nami ten przeciwko nam (czyli z pisem) Dziś wystarczy delikatnie nie zgodzić się z obowiązującym trendem, żeby zostać uznanym za pisiora... Na tym się buduje swój elektorat i poparcie. Ale że krytyk literacki uderzy w ten ton no to jest żałosne po prostu... a co do wymiany kadr na "madziarów" to jakoś nie widzę lamentów, że od 10 lat odbywa się cicha wymiana kadr na europejskich lewicowców, nikt z tego powodu jakoś w gazetach nie protestuje, wręcz przeciwnie... bo to by było niezgodne z mainstreamem, nóż widelec odbiło by się negatywnie na kasie "mojej" gazetki... więc cicho sza i chwalić ponad wszystko.

m
mmroofka

A czy Pan Łukasz Drewniak pytał uczestników protestu o ich bogoojczyźniane poglądy polityczne? Nie trzeba być prawicowcem, by uznać, że proponowane rozwiązania sceniczne są kompletnie niepotrzebne. W gruncie rzeczy - sprawa smaku. Redukcja człowieka do anatomii i instynktów jest szalenie przykra. Tego typu zabiegi artystyczne są również próbą redukcji WIDZA do anatomii i instynktów, a widz się na to nie będzie godził. Zazwyczaj niezadowoleni po cichu czmychają z widowni. Tym razem stało się inaczej, jednak konkluzja jest taka, że teatr zbłądził, porzucając człowieka na rzecz jego składowych.

M
Mores

Wyrażenie: "w ogóle" piszemy osobno - zwłaszcza jeśli aspirujemy do miana inteligencji zatroskanej o dobro narodowej kultury... Tyle w temacie. A do teatru przyjde i zobaczę spektakl, żeby sobie wyrobić zdanie. Mam nadzieję, że żaden powrzaskujący parainteligent mi w tym nie przeszkodzi.

i
i moralne dno

to kupuje za 15zl. bo na nic lepszego ich nie stac.

d
dzieki takim widzom

jak ten rachmistrz powyzej .

w
widz

jakie 60-70 osob??!! protestujacych bylo max 30!! bylem, wiec widzialem:)

k
krata

Jakie czasy taka sztuka. Każdą szmirę można wystawić dodając nie mające nic do rzeczy sceny erotyczne (symulowane? też).

n
nie denerwuj sie

popatrz na te pania w rozkroku .

Z
Zafundowali nam

Nowa Hute pod Krakowem , dala chociaz prace i mieszkania ludowi. Teraz nam funduja hute w centrum Krakowa siejaca degrengolade , deprawacje , zamet moralny , zniesmaczenie , ubostwo moralne i materialne. Tamta przeminela z wiatrem , przeminie i ta jeszcze szybciej.

c
czytelnik

.. a mnie po raz kolejny bardziej denerwują reklamy Dziennika Polskiego bezczelnie wskakujace i zaslaniajace artykul - które nie daja się przez dluzszy czas zlikwidować !
Pewnie DP znow od razu zliklwiduje tutaj mój komentarz .....ale tym razem to już zareaguje w inny sposob

B
Brak pracy

kreuje prostytucje we wszelkich jej odmianach. Wygrac mozna przez tworzenie miejsc pracy , a prostytucji moga sie oprzec jedynie ci o twardych charakteach i kregoslupach moralnych .Dziwic moze fakt , ze dwojka juz nie mlodych wiekiem i stazem aktorow , profesorow (sic!)PWST w Krakowie dla chleba tego nie robila i dala sie wciagnac w to plugawe przedsiewziecie.Jakie wartosci przekazuja Oni mlodemu pokoleniu ? Jak to jest wogole mozliwe ? O tempora , o mores.

s
stary pies

Dalsze propagowanie moralności klubowej toalety , róbta co chceta byle łatwo szybko i przyjemnie, zero obowiązków i same prawa taka Polska IBIZA. A dlaczego aktorzy nie protestowali a dla chleba prosze Państwa dla chleba. Jaka publicznośc i zapotrzebowanie społeczne tacy aktorzy tak jak na rynku kupiec i sprzedawca. Takie to proste sprzedaje sie moralne dno oglądane przez magistrów prodykowanych ja śrubki w fabryce.

d
dla frajerow

za frajer .

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3