MKTG SR - pasek na kartach artykułów

To nie katastrofa, ale zagrożenie było

Redakcja
Specjaliści badają przyczyny czwartkowego zawalenia się podwieszanego sufitu w hali sportowej budowanej przy Zespole Szkół Publicznych nr 3 w Wadowicach. Jak już informowaliśmy, z policyjnego raportu wynika, iż trzech budowlańców trafiło po tym zajściu do szpitala. Natomiast w nadzorze budowlanym otrzymaliśmy informację o dwóch poszkodowanych.

Strażacy sprawdzali, czy elementy konstrukcji nie przygniotły ludzi Fot. PAWEŁ PLINTA

WADOWICE. Budowa hali sportowej musi poczekać

Jedno jest pewne, poza zadrapaniami, na szczęście nikomu nic się stało. A mogło być różnie. Przypomnijmy bowiem, że zdarzenie, do którego doszło ok. godz. 11, miało dość spektakularny charakter. Podwieszany sufit runął niemal na całej powierzchni nad salą gimnastyczną! Elementy konstrukcji spadły na podłogę z wysokości kilku metrów. Aż strach pomyśleć, co by było, gdyby akurat znajdowali się tam ludzie.

- Gdy nasi strażacy pojawili się na miejscu, nie było w rumowisku ludzi. Kierownik budowy poinformował nas, że na 98 procent nie ma tam nikogo. Pozostało te 2 proc. Dlatego niezwłocznie podjęliśmy akcję i przeszukaliśmy gruzowisko, ok. 1000 metrów kw. sali, widowni i korytarza - relacjonuje mł. brygadier Paweł Kwarciak, komendant PSP w Wadowicach.

Rzut okiem na pobojowisko raczej nie pozostawia złudzeń. - To są ciężkie elementy, które spadły ze znacznej wysokości. Moim zdaniem, gdyby runęły na kogoś, mógłby odnieść poważne obrażenia, z zagrożeniem dla życia włącznie - ocenia komendant Paweł Kwarciak.

Specjaliści z nadzoru budowlanego wnikliwie badają przyczyny zdarzenia. - Na chwilę obecną stwierdzić, że w budowanej przy ul. Sienkiewicza hali sportowej zawalił się sufit podwieszany. Jest to konstrukcja składająca się z aluminiowych profili, płyt gipsowo-kartonowych oraz wełny mineralnej, zamocowana do drewnianych wiązarów dachowych za pomocą tzw. wieszaków. Zdarzenie to ma charakter uszkodzenia elementu wbudowanego w obiekt hali, nadającego się do naprawy lub wymiany i nie jest to katastrofa budowlana - zaznacza Tomasz Rak, powiatowy inspektor nadzoru budowlanego w Wadowicach. - Z informacji uzyskanych od kierownika budowy wynika, że do szpitala trafiło dwóch pracowników firmy budowlanej w stanie nie zagrażającym życiu. Jak więc widać, podczas prowadzonych robót budowlanych doszło do zagrożenia zdrowia i życia - przyznaje szef wadowickiego PINB.

W nadzorze budowlanym podkreślają, że czynności kontrolne trwają i dopiero one pozwolą na wyjaśnienie okoliczności zdarzenia. Budowa hali musi poczekać. - Roboty zostały przeze mnie wstrzymane w czwartek, wkrótce po zdarzeniu. Obecnie trwa postępowanie wyjaśniające i w tym momencie jest jeszcze za wcześnie, by mówić o przyczynie zdarzenia oraz o terminie wznowienia prac przy budowie hali - wyjaśnia Tomasz Rak.

Paweł Plinta

[email protected]

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na dziennikpolski24.pl Dziennik Polski