To „wojna domowa”

Rozmawiał Jacek Żukowski
Erik Jendrisek czeka na bramkę
Erik Jendrisek czeka na bramkę Fot. Michał Gąciarz
Udostępnij:
Piłkarska ekstraklasa. Erik Jendrisek, słowacki napastnik Cracovii, w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała spotka kilku swoich rodaków

– Kibice zadają sobie pytanie, kiedy strzeli Pan pierwszą bramkę w tym sezonie.

– Nie wiem, gdybym mógł, to bym to zaplanował. W obu meczach, jakie zagraliśmy w tym sezonie, miałem dobre sytuacje, szkoda, że piłka nie znalazła się w siatce. Mamy jednak cztery punkty z dwóch trudnych meczów. Przed nami kolejne spotkanie, mam nadzieję, że zdobędę bramkę, a może inny napastnik coś strzeli?

– Wspomina Pan zapewne sytuację z derbów Krakowa, gdy piłka po Pana strzale głową nie znalazła się w siatce.

– Rozmawiałem o tym z trenerem bramkarzy, z dziesięciu takich sytuacji siedem razy piłka wpada do siatki.

– Cracovia szuka napastnika. Czy to działa na Pana mobilizująco czy deprymująco?

– W ostatnim sezonie grałem jako skrzydłowy. Nie mam problemu z tym, że przyjdzie ktoś nowy. Jeśli okaże się, że to dobry, strzelający bramki napastnik, to bardzo dobrze, bo będziemy wygrywać.

– W ubiegłym sezonie zdobył Pan cztery gole, teraz oczekiwania znacznie wzrosły.

– Jeżeli będziemy dobrze grać, to bramki przyjdą same. Ciężko mi liczyć, ile strzelę. Nie jestem takim zawodnikiem, który wykorzysta każdą okazję. Gdyby tak było, to nie grałbym w Polsce.

– Ale poprzeczka jest zawieszona dla Pana wysoko. Wszyscy pamiętają 21 goli zdobytych w Rużomberoku i koronę króla strzelców, a także 14 i 15 bramek w sezonie strzelanych w 2. Bundeslidze w Kaiserslautern.

– Zawsze były wobec mnie wielkie oczekiwania. Mam nadzieję, że je spełnię. Powtarzam: gdy drużyna będzie grała dobrze, to i ja zagram niezłe mecze. Było widać, że tych spotkań, które teraz graliśmy, nie rozgrywamy z zespołami, które będą w tym sezonie w strefie spadkowej.

– Jak ocenia Pan poziom naszej ekstraklasy?

– Jest bardzo wyrównana, wiele zespołów ma potencjał. Korona czy Górnik Łęczna wygrywają mecze. Musimy walczyć też z tymi, które mierzą w mistrzostwo, starać się o punkty, by potem nie mieć problemów.

– Czeka was mecz z Podbeskidziem, które zaczęło nie najlepiej, ostatnio uległo Legii w Warszawie aż 0:5. Czy to dla was korzystna okoliczność?

– Zawsze jest tak, że jeśli drużyna przegra mecz, to bardziej się spina. Oczywiście, gdy zagramy swoje, będziemy spokojnie operować piłką, to stać nas na wywiezienie stamtąd punktów, tak jak ostatnio, kiedy wygraliśmy 3:0.

– Podbeskidzie często sięga po Pana rodaków. Są wśród nich Pana koledzy?

– Tak, a teraz przyszedł nowy zawodnik, Lukas Janić z Rużom-beroka, graliśmy razem w reprezentacji U-21. Z Antonem Slobodą mieszkaliśmy razem w internacie, znamy się 13 lat. Z Robertem Demjanem znam się z polskiej ligi. Przeciw Kristianowi Kolcakowi grałem, gdy on był w Slovanie, a ja w Spartaku Trnava, wygraliśmy 4:1 jesienią zeszłego roku, strzeliłem jedną z bramek. Dobrze, że jest wielu Słowaków, dla mnie to dodatkowa motywacja, będę chciał pokazać, że to ja jestem górą w tej „wojnie domowej”.

– Demjan w 2013 roku zdobył koronę króla strzelców, mówiło się o tym na Słowacji?

– Byłem wtedy we Freiburgu, ale wiem, że było o tym głośno, dyskutowało się o nim w kontekście reprezentacji.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Polski
Dodaj ogłoszenie