Tolerancja spod znaku błyskawic [OPINIA]

Wojciech Mucha
Wojciech Mucha
"Rok na protestach” - taki tytuł nosi wystawa, o której pisze dziś na naszych łamach Ewa Wacławowicz. Istotnie, ubiegły rok był pod tym względem wyjątkowy. Społeczne rozedrganie, dodatkowo spotęgowane przez pandemię sprawiło, że Polacy mimo lockdownu wychodzili na ulice z wielu powodów. I tak, to także protesty tzw. Strajku Kobiet przeciwko decyzji Trybunału Konstytucyjnego, który wreszcie wypowiedział się na temat tzw. „kompromisu aborcyjnego”, który wisiał nad polską debatą publiczną niczym miecz Damoklesa. To także rezonujące w Polsce z niewiadomych przyczyn echa Black Lives Matter, czy protesty rolników lub części przedsiębiorców. To wszystko miało miejsce.

Ale jak pisze nasza dziennikarka, na dotowanej przez władze miasta wystawie zabrakło wszystkiego, czym także żył Kraków. Wspomnę choćby o proteście zorganizowanym przez stowarzyszenie „Nic on nas bez nas”, przeciwko przywróceniu strefy ograniczonego ruchu na Kazimierzu, gdy kilkadziesiąt osób zablokowało ruch w centrum. Albo kiedy mieszkańcy osiedla Na Wzgórzach protestowali przeciwko budowie drogi tuż pod oknami jednego z bloków. Wymieniać można sporo, zapominać nie powinniśmy. Niestety z jakichś powodów te - przecież także fotogeniczne - protesty nie znalazły się na wystawie, promowanej min. na miejskich przystankach. W zamian zobaczyliśmy wpisane w Bazylikę Mariacką proaborcyjne błyskawice, co przez część krakowian zostało uznane za prowokację. I to za nasze wspólne pieniądze, bo to właśnie one wsparły wystawę.

Rządzący naszym miastem lubią dużo mówić o tolerancji i dialogu. Słyszmy raz po raz, że „Kraków jest miastem otwartych bram”, że wszystko co się w nim dzieje, to „nasza wspólna sprawa”.

Trudno nie odnieść wrażenia, że często to tylko deklaracje. Bo przecież - posługując się retoryką tolerancji i inkluzywności - jeśli plakat z proaborcyjnymi symbolami wpisanymi w ważny dla chrześcijan obiekt sakralny obraża choć jedną osobę, to powinniśmy się zastanowić, czy jego publikacja na opłacanych przez nas wszystkich nośnikach jest na pewno zasadna. No chyba, że chodzi o prowokację.

Religia i etyka w szkole. Kto ma kształcić nauczycieli etyki?

Wideo

Materiał oryginalny: Tolerancja spod znaku błyskawic [OPINIA] - Gazeta Krakowska

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

To oczywiście tylko kolejna "opinia". Ale przecież Obajtkowy spadochroniarz nie mógł jej nie wyrazić. Podobnie jak poprzedniej. I pewnie kolejnych...

m
mdk
15 czerwca, 9:44, jml13060:

Znamienne słowa: "... jeśli plakat z proaborcyjnymi symbolami wpisanymi w ważny dla chrześcijan obiekt sakralny obraża choć jedną osobę, to powinniśmy się zastanowić, czy jego publikacja na opłacanych przez nas wszystkich nośnikach jest na pewno zasadna. No chyba, że chodzi o prowokację."

Otóż zastanawia mnie czemu katolicy nie umieszczają plakatów antyaborcyjnych w ... swoich kościołach?! Widok abortowanych krwawych płodów na ołtarzach podczas mszy powinien być dostępny dla każdego rozmodlonego katolika, w tym dla ich dzieci podczas pierwszych komunii. W przestrzeni publicznej symbole religijne nie powinny być eksponowane. To samo dotyczy imprez religijnych, które nie powinny być organizowane poda obiektami religijnymi.

15 czerwca, 10:52, Gość:

A imprezy partyjne i różnych organizacji w tym l GB t tylko w siedzibach tych organizacji

Bardzo chybiony komentarz i poznać po nim, że osoba go pisząca nie chodzi do Kościoła. Otóż to właśnie przy Kościołach lub na ich terenie są od wielu lat umieszczone takie plakaty. Są też organizowane wystawy na ten temat jak również inne trudne tematy. Proszę poszukać informacji na ten temat w internecie.

Dodam także, że to właśnie księża swego czasu wyświetlali film 'Niemy Krzyk". W gablotach przy moim Kościele parafialnym była informacja na temat filmu "Nieplanowane", a teraz jest informacja o filmie "Wyrok na niewinnych". Wszystkie wspomniane filmy dotyczą trudnego tematu aborcji.

I również dodam - jeśli żądasz aby w przestrzeni publicznej symbole religijne nie powinny być eksponowane. I aby to samo dotyczyło imprez religijnych, które nie powinny być organizowane poda obiektami religijnymi. Dlaczego zatem ma do dotyczyć tylko kwestii chrześcijańskich a nie wszystkich kwestii religijnych i światopoglądowych. Proszę te słowa skierować do wyznawców islamu, judaizmu, czy też osób popierających LGBT. Podejrzewam jednak, że według Ciebie ich ten postulat nie dotyczy...

G
Gość
15 czerwca, 9:44, jml13060:

Znamienne słowa: "... jeśli plakat z proaborcyjnymi symbolami wpisanymi w ważny dla chrześcijan obiekt sakralny obraża choć jedną osobę, to powinniśmy się zastanowić, czy jego publikacja na opłacanych przez nas wszystkich nośnikach jest na pewno zasadna. No chyba, że chodzi o prowokację."

Otóż zastanawia mnie czemu katolicy nie umieszczają plakatów antyaborcyjnych w ... swoich kościołach?! Widok abortowanych krwawych płodów na ołtarzach podczas mszy powinien być dostępny dla każdego rozmodlonego katolika, w tym dla ich dzieci podczas pierwszych komunii. W przestrzeni publicznej symbole religijne nie powinny być eksponowane. To samo dotyczy imprez religijnych, które nie powinny być organizowane poda obiektami religijnymi.

A imprezy partyjne i różnych organizacji w tym l GB t tylko w siedzibach tych organizacji

Dodaj ogłoszenie