Tomasz Popiela: Chcemy u siebie Manchesteru, Chelsea i FC Porto [Wywiad]

Remigiusz Szurek
Remigiusz Szurek
Rozmawiamy z Tomaszem Popielą, koordynatorem Międzynarodowego Turnieju Sokolika w Starym Sączu, prezesem Fundacji Ja Też Mam Marzenia.

Tomku, kolejna edycja Turnieju Sokolika U10 za nami! Triumfował Lokomotiv Kijów przed Górnikiem Zabrze i Rakowem Częstochowa. Jaki to był turniej?
Był bardzo ciężki z racji przygotowań. Mieliśmy gotowy budżet, stadion, ale została logistyka. Przez wiele koronawirusowych obostrzeń kraje są zamknięte, loty po Europie odwołane. Chcieliśmy wrócić po roku przerwy. Do tej pory mieliśmy po szesnaście ekip z Polski i zza granicy. Po wielkich bojach udało się potwierdzić cztery zagraniczne ekipy. Z drugiej strony więcej szans otrzymały nasze polskie kluby, w tym sporo ekip, które w „normalnych okolicznościach” nie miałyby takiej możliwości. Na plus należy zapisać dobre wyniki drużyn, które walczyły w eliminacjach. Np. Delta Warszawa zajęła ostatecznie 4. miejsce.

Zmęczony po organizacji? Teraz pewnie zasłużone wakacje?
Jeszcze o nich nie myślę, pozostało kilka kwestii do dogrania (wywiad odbył się w poniedziałek 7 czerwca). Mimo iż mieliśmy tylko cztery ekipy spoza kraju, to było z nimi sporo pracy. Testy na lotniskach itd. Było ciężko, ale oczywiście warto. Czymś wyjątkowym był mail od dyrektora Girony o tym, że trenerzy tego klubu, którzy przyjechali do Starego Sącza chwalą Sokolika określając go mianem klasy światowej. Hiszpanie liczą zresztą na zaproszenie za rok. Wystawili też wysoką ocenę naszym polskim zespołom. Byli zdziwieni tym, że młodzi Polacy potrafią grać w piłkę na takim poziomie. Teraz już wiedzą, że wygrana na Sokoliku nie jest taka prosta. Myślę, że dzięki temu do Hiszpanii pójdzie fajna reklama o naszej piłce młodzieżowej.

Przez kapryśną pogodę stanęło przed Wami nie lada wyzwanie logistyczne. W pierwszy dzień boiska zamieniły się w kałuże, w drugi panował niesamowity upał. Trzeba było to sprawnie rozegrać.
Ceremonia otwarcia turnieju i drugi dzień były w porządku, ale w pierwszym dniu zawodów, deszcz dał się nam we znaki. Przerwaliśmy zmagania na 45 minut. Gdyby taka aura utrzymała się dłużej, to ciężko byłoby nam grać turniej do końca. Boisko naturalne ma swoje dobre i złe strony. Wszyscy nasi goście chcą grać na prawdziwej murawie, wcześniej pogoda zazwyczaj dopisała, teraz było nieco inaczej. Może kilka meczów mogło mieć z tego tytułu inne dość zaskakujące wyniki, ale z drugiej strony wszystkie rozstrzygnięcia były już znane.

W tym roku, przez pandemię koronawirusa, w Sokoliku wystąpiły cztery ekipy z zagranicy na czele z hiszpańską Gironą FC, która uplasowała się ostatecznie poza czołową dwunastką. Zapewne przyzwyczailiście się do większego międzynarodowego grona, ale i z tej liczby trzeba się cieszyć.
To wielki sukces. Niemal do samego końca nie było wiadomo czy będzie można organizować Sokolika. Tak było w marcu, kwietniu. W maju dowiedzieliśmy się, że mamy zielone światło i trzeba było działać, a czasu nie było zbyt wiele. Patrząc na inne turnieje te cztery ekipy należy uznać za świetny wynik.

Mawiasz zwykle, że zaraz po tym jak kończy się jedna edycja Sokolika, myślicie już o organizacji kolejnej. Jak jest w tym roku?
Dokładnie tak. Najbliższy tydzień to czas podsumowań turnieju pod względem medialnym, ale i podziękowanie sponsorom. Potem już tradycyjnie z końcem czerwca usiądziemy i będziemy typować 20 drużyn z Europy, które chcielibyśmy gościć w następnej edycji. Wysyłamy do takich ekip zaproszenia i czekamy na odpowiedź. Dobrze jest, gdy 25 procent z tego grona do nas przyjedzie. Chcemy, by w Sokoliku grało jak najwięcej zespołów z zagranicy. Teraz, gdyby nie pandemia, zapewne byłyby u nas Manchester United, Chelsea i Everton. Sporo klubów pisze do nas z własnej woli, np. te belgijskie jak Genk czy Club Brugge. Nie zawsze jest jednak dla nich miejsce. Może uda się ich mieć w 2022 roku. Poziom szkolenia w Belgii jest przecież niezwykle wysoki, to poezja.

Co Ci się najbardziej podobało w tegorocznej edycji, a nad czym chciałbyś popracować?
Mamy tak zgrany zespół, że właściwie wszystko było dopięte na ostatni guzik. Zrobiliśmy, co mogliśmy zrobić. Z rzeczy fajnych było kilka nowości jak np. dwie reprezentacje polonijne złożone z dzieciaków z naszego kraju, które grają w piłkę za granicą. To projekt naszej Fundacji Ja Też Mam Marzenia. Wraz z PZPN i Kancelarią Premiera RP zaprosiliśmy ich do Starego Sącza. Dzieciaki zagrały w koszulkach w barwach narodowych i miały niesamowitą frajdę. Chcemy to kontynuować w następnych edycjach. Tych dzieci spoza Polski, które mogłyby reprezentować kiedyś barwy naszego kraju są setki, nawet tysiące. Jest więc o co i o kogo walczyć.

Walka z pandemią trwa. Sytuacja zdaje się być opanowywana. W przyszłym roku do Starego Sącza znów będą zjeżdżać wielkie europejskie kluby?
Prowadzimy rozmowy z zespołami z... Afryki czy z Chin. Cały czas mamy też kontakt z drużynami, które już u nas grały. Myślimy o tym, by na Sokoliku zagrały takie ekipy jak Atletico Madryt, FC Barcelona, Benfica Lizbona, FC Porto, Sporting, Chelsea czy Manchester United. Chcemy wrócić do ośmiu topowych zespołów w turnieju i szesnastu zagranicznych. Pamiętamy też o drużynach ze Wschodu, niezwykle walecznych, które również napędzają nasz turniej.

Tokio Flesz

Wideo

Materiał oryginalny: Tomasz Popiela: Chcemy u siebie Manchesteru, Chelsea i FC Porto [Wywiad] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie